Mark Lanegan Band – Somebody’s Knocking (2019), recenzja Wojtka Chabera

Inne recenzje

Somebody’s Knocking to album żywcem wyjęty z końcówki lat 80., kiedy na alternatywnej scenie królował zespół New Order.

Znalezione obrazy dla zapytania Mark Lanegan Band – Somebody's Knocking (2019)

Mark Lanegan ma znakomity głos – wszyscy to wiedzą, niektórzy pewnie zazdroszczą. A że przy tym jest muzycznie trochę niedzisiejszy nie przeszkadza to tak bardzo, kiedy słyszy się ten melancholijny, przygnębiający wręcz baryton. Między innymi dzięki temu jego kariera nie musiała ograniczać się do jednego gatunku, a Lanegan nie bał się muzycznie eksperymentować, czemu dowodzi również ten album.

Mark Lanegan Band – Playing Nero

Jednym z ciekawszych na płycie utworów jest Playing Nero, które niemalże od razu przypomina chłodne brzmienie Joy Division. Tego zanurzenia w nowofalowych melodiach lat 80. jest na albumie dużo więcej. Gitarowe i syntezatorowe partie w Penthouse High przypominają Depeche Mode z epoki Violatora czy Gary’ego Numana.

Mark Lanegan Band – Stitch It Up

Singlowy Stitch It Up przypomina, że mamy do czynienia z byłym wokalistą Screaming Trees czy Queens of the Stone Age, o czym niewielu pewnie pamięta. Mocniejszy gitarowy riff dodaje trochę pazura albumowi, który w większości zanurzony jest w elektronice.

Somebody’s Knocking to album, który na pewno spodoba się fanom Marka Lanegana, ale raczej nie przyciągnie nowych. Może nie powala i nie szarpie, nie zachęca by do niego wracać, a niezaznajomionych z jego twórczością może trochę odrzucać. Nie mogę jednak nie podzielić się moim odczuciem odnośnie jego ostatnich muzycznych dokonań. Otóż, Lanegan ostatnio lepiej brzmi gościnnie niż jako frontman, można tu przywołać choćby kawałek The Lonely Night na Innocents Moby’ego czy Looking for the Rain na The Road, Part 1 grupy UNKLE. Słuchanie Somebody’s Knocking w pewnych momentach zaczyna być nużące, nastrój płyty mierzi i zaczyna się sprawdzanie ile zostało piosenek do końca. Może lepiej byłoby wydać płytę bardziej jednorodną muzycznie, a kilkanaście minut krótszą.

To solidne granie, które w żadnym zestawieniu najlepszych płyt 2019 nie znajdzie się nawet blisko szczytu, ale nie tego przecież od Lanegana oczekujemy. Miał skomponować dobre melodie – skomponował, miał napisać smutnawe teksty – napisał, dołożył do tego jeszcze swój ponadprzeciętny głos i z całości możemy na pewno rozliczyć go pozytywnie. A jednak, pozostawia jakiś niedosyt.

Mark Lanegan Band - Somebody's Knocking
  • Data premiery: 18 10 2019
  • Single: Stitch It Up, Playing Nero, Letter Never Sent, Night Flight to Kabul
Najlepsze utwory: Playing Nero, War Horse, Radio Silence
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Wojtek Chaber
Wojtek Chaberhttps://open.spotify.com/user/wojtek.chaber?si=qfm4waT0Sj2TqsPrFJfU2w
Złośliwi mówią, że mam gust muzyczny siedemdziesięciolatka. Lubię klasyków rocka - Rolling Stonesów, Led Zeppelin czy Pink Floyd. W długie jesienne wieczory zasłuchuję się w muzyce Massive Attack i Nine Inch Nails. Lubię Linkin Park, ale ze starych płyt, a złego nastroju pozbywam się przy dźwiękach Nirvany.

Czytaj również

Somebody's Knocking to album żywcem wyjęty z końcówki lat 80., kiedy na alternatywnej scenie królował zespół New Order. Mark Lanegan ma znakomity głos – wszyscy to wiedzą, niektórzy pewnie zazdroszczą. A że przy tym jest muzycznie trochę niedzisiejszy nie przeszkadza to tak...Mark Lanegan Band – Somebody's Knocking (2019), recenzja Wojtka Chabera