Mariah Carey – Merry Christmas II You (2010), recenzja Filipa Wiącka

Po wydanym w 1994 roku Merry Christmas Mariah Carey stała się prawdziwą królową kolęd. Album zdobył niebywałą popularność. Do dziś sprzedał się w ilości przekraczającej 15 milionów egzemplarzy. Przyniósł też przebój All I Want for Christmas Is You, który do dziś należy do najbardziej sukcesywnych świątecznych utworów. Po dokładnie szesnastu latach Mariah wydała jego kontynuację. Po raz drugi życzy Merry Christmas II You (us).

Od czasów Merry Christmas oblicze muzyki zmieniło się nie do poznania. Być może, gdyby Carey debiutowała teraz, nie zostałaby doceniona. Mieszanka pop, R&B oraz soulu przez nią prezentowana przeszłaby zapewne niezauważalnie. Dlatego i ta artystka przeszła metamorfozę. Niestety – jej krążki z ostatniego dziesięciolecia (m.in. lipne Glitter czy nudne Memoirs of an Imperfect Angel) do pięt tym starszym nie dorastają. Na szczęście Merry Christmas II You to powrót do ciepłych ballad, które przyniosły wokalistce największą popularność.

Ciekawym pomysłem jest wydawanie nowych singli z tego krążka co rok. W 2010 było Oh Santa!. Rok później nieco zmodyfikowana (bo z dodatkową partią Johna Legenda) wersja When Christmas Comes. A na te święta możemy sobie włączyć Christmas Time Is in the Air Again. Sam wybór tych kawałków był bardzo trafny. Oh Santa! to przebojowa piosenka łącząca R&B i hip hop (jak na święta dosyć niecodzienne rozwiązanie), w której piosenkarka pokazuje, że powróciła do formy sprzed lat (na poprzedniej studyjnej płycie brzmiała średnio). Bardziej podobają mi się jednak dwa pozostałe single. When Christmas Comes to bardzo ciepła piosenka, która z powodzeniem mogłaby być puszczona przy wigilijnym stole. Ma ładny tekst (autorstwa samej wokalistki):

So many souls hurt (…) But baby if you spread love Someday it might be enough To heal each other (PL: Tak wiele dusz cierpi (…) Ale kochanie jeśli będziemy rozprzestrzeniać miłość Któregoś dnia to może wystarczy By uleczyć innych)

Ostatnio spodobała mi się także ballada Christmas Time Is in the Air Again. Może nie jest to utwór na miarę Looking In czy Butterfly, ale na święta idealny. Nawet w lipcu można przy nim poczuć tą cudowną atmosferę.

Na płycie nie mogło zabraknąć jednego z największych świątecznych hitów – All I Want for Christmas Is You. Mariah przygotowała jednak nową aranżację tego numeru. Extra Festive! (jeszcze bez Biebera) nawet bardziej mi się od oryginału podoba. Brzmi po prostu ciekawiej. Uwielbiam także O Holy Night. Na Merry Christmas II You zawarta jest wersja live tego kawałka. Z początku myślałem, że to playback. Dopiero po wielu przesłuchaniach zauważyłem różnice między tą wersją a tą zawartą na Merry Christmas. Artystka brzmi genialnie.

Z pozostałych utworów wyróżnia się One Child. Bardzo pozytywnie nawiasem mówiąc. Zaczyna się jak typowa ballada. W refrenie dołącza się chór dzieci. Czyni to piosenkę niezwykłą i niebywale uroczą. Warto – a nawet trzeba – napisać jeszcze o O Come All Ye Faithful / Hallelujah Chours. Nie należy co prawda do najlepszych utworów z płyty, ale nie sposób nie zwrócić na niego uwagi. Oprócz Marii pojawia się w nim jej matka – Patricia Carey. Jest ona śpiewaczką operową. Jeśli chcecie wiedzieć po kim Mariah odziedziczyła tak wspaniały głos – macie odpowiedź w postaci tego utworu.

Czy ten krążek w ogóle ma jakieś minusy? Niestety tak. Zupełnie nie podoba mi się Here Comes Santa Claus (Right Down Santa Claus Lane) / Housetop Celebration. To imprezowy numer. Brzmi strasznie tanio i tandetnie. Słabo po prostu. Jeszcze większy problem mam z Auld Lang Syne (The New Year’s Anthem). Wcześniej znałem Auld Lang Syne jako piękną balladę. Piosenkarka przerobiła to na dyskotekowy hit. Podobnego kiczu chyba nigdy nie słyszałem. Z drugiej strony, jako noworoczny hymn (wielokrotnie powtarzana fraza Happy New Year) na Sylwestra sprawdza się znakomicie. Świetnie się do tego tańczy.

Bardzo trudno mi porównać obie świąteczne płyty Carey. Do pierwszej przekonałem się po czasie. Drugą natomiast pochłonąłem od pierwszego przesłuchania. Na Merry Christmas więcej tradycyjnych, wszystkim znanych kolęd. Natomiast tu wokalistka połączyła tradycyjne, spokojne utwory ze świeższym brzmieniem. Magia świąt została na szczęście zachowana.

mariah carey merry christmas ii you

Czytaj również