Maria Niklińska – Maria (2015), recenzja Tomasza Frąckowiaka

Przyznam szczerze, że dotąd Marię Niklińską kojarzyłem, jedynie jako zbuntowaną, pyskatą Tosię z  filmu Ja Wam pokażę – o  jej innych rolach, czy tym bardziej sukcesach wokalnych nie wiedziałem tak naprawdę nic. Można sobie, więc wyobrazić moje zdziwienie, gdy przeczytałem, że ta dziewczyna zdobyła trzecie miejsce na festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze oraz nagrała kawałek na płytę uznanego gitarzysty i producenta muzycznego Tomka Luberta. Spore sukcesy jak na aktorkę, które dopiero debiutuje wokalnie, czyż nie? Uzbrojony, więc w dobre zdanie o artystce i dwóch pierwszych singlach, które jak najbardziej przypadły mi do gustu, przystąpiłem do słuchania albumu, zatytułowanego Maria.

Krążek otwiera interesujący numer Dreamin’, który od początku totalnie mnie zachwycił. Smyczkowe dźwięki, zadziorna elektronika, wywołująca niepokój i melancholijny głos wokalistki stworzyły oryginalną, mroczną i naprawdę świetną balladę. Dalej mamy, jeszcze ciekawszy kawałek i jednocześnie najlepszą przebojową piosenkę na albumie – Płać! Najmocniejszym punktem utworu jest niewątpliwie prawdziwy, życiowy tekst, dotyczący bezlitosnej kobiety, która sypia z żonatym facetem, pragnąć od niego jedynie pieniędzy i nie zwracającej uwagi na to, że przy okazji niszczy jego rodzinę. Muzycznie również daje radę – bardzo melodyjny i szybko wpadający w ucho.  Na Pięć niestety zawodzi, niby dalej jest dynamicznie i ciekawie, ale zabrakło tu uczuć i emocji, które posiadały wcześniejsze kawałki. Utwór Na północy to romantyczny, piękny numer w którym główną rolę gra teatralna, magiczna muzyka, wprowadzająca słuchacza w błogi, marzycielski nastrój. Takich piosenek brakuje na polskim rynku komercyjnym, piosenek, których nie tylko słucha się świetnie, ale które zawierają jakąś artystyczną głębie i przekaz. I tu dochodzimy niestety do tej bardziej neutralnej części płyty, w której znalazło się co prawda kilka perełek, ale…

Zapytam i Jeśli tylko chcesz są do siebie bardzo podobne – kobiece, delikatne, akustyczne numery, lekko przełamane elektroniką. I o ile wykonanie jest podobne to jakość to już zupełnie inna bajka. Pierwszy, choć nie mogę nazwać go najsłabszym to niestety kolejny infantylny numer, których słyszeliśmy i pewnie usłyszymy, jeszcze milion. Drugi utwór jest już trochę inny – po pierwsze czuć w nagraniu emocje, którym się ufa, a  po drugie sama piosenka jest po prostu łatwiejsza w odbiorze i szybciej wpada w ucho. Kompozycja Lubisz tak to znowu typowy średniak, który nie wybija się ani melodyjnością, ani mądrością, ani tak naprawdę niczym. Najsłabszy do tej pory! Zauroczyło mnie natomiast baśniowe Granaty, przede wszystkim za swoją melodyjność i lekkość. Piosenka potrafi naprawdę przenieść w zupełnie inny, magiczny świat – idealna na lato. A co jeszcze Marysia ma nam do zaproponowania? Bez wątpienia nie mogę przejść obojętnie obok singlowego Ile jeszcze, którego fantastyczna melodia i emocje po prostu czarują. Nie uważam, jednak by wybór go na singla był dobrym pomysłem, utwór jest za mało radiowy i można było na płycie znaleźć dużo lepsze promocyjne piosenki. Kawałek Another Lover co prawda niczym nie zaskakuje ale ogólnie wypada nieźle, zwłaszcza za sprawą skocznej, lekko dyskotekowej muzyki. Krążek kończy utwór Red Eyes, który bez wątpienia należy do moich ulubieńców. To niezwykła, bardzo nostalgiczna i mroczna piosenka, od której nie można wprost się uwolnić. Idealne zakończenie albumu!

Maria jest albumem, w  którym dosłownie mieszają się światy. Słyszymy tu trochę wyrachowanej laski, która poza pieniędzmi i seksem świata nie widzi, a trochę spokojnej dziewczynki, dla której najważniejsza jest miłość. Dość wybuchowe połączenie, ale uważam, że wyszło na dobre krążkowi. Płyta jest różnorodna i ciekawa, nie nuży słuchacza i przedstawia wiele różnych punktów widzenia. Co do jakości piosenek, muszę przyznać, że utwory są ciekawe, zdarzają się co prawda tzw. średniaki, ale ogólnie to kawał naprawdę dobrej, oryginalnej muzyki i jednocześnie bardzo dobry debiut. Gratulację dla artystki!

Czytaj również