
Zespół Mumford & Sons, którego fanom folk-rocka nie trzeba przedstawiać, po genialnych albumach Sign No More oraz Babel, nie umie znaleźć recepty jak wrócić na szczyt. Po znacząco gorszym Wilder Mind Brytyjczycy wydali eksperymentalny album Delta, gdzie zespół próbował wdrożyć elektroniczne brzmienie, co okazało się niestety komercyjnym i artystycznym niewypałem. Oliwy do ognia dodał były już banjonista zespołu, Winston Marshall, najpierw zapraszając na próby zespołu kontrowersyjnego profesora Jordana Petersona, a następnie wychwalając w tweecie skrajnie prawicowego aktywiste Andiego Ngo, członka antify i krytyka systemu demokratycznego.
W czasie lockdownu lider zespołu Marcus Mumford zdecydował się na pisanie bardziej osobistych piosenek. Po skomponowaniu Cannibal wraz z Blakiem Millsem (producenta między innymi Billiego Gibbonsa z ZZ Top czy Johna Legenda) zdecydował nagrać swój debiutancki, solowy album. Wydany nakładem wytwórni Capitol folkowy self-titled to zbiór osobistych piosenek, w których słuchacz zostaje zaproszony do towarzyszenia autorowi w procesie jego oswajania z traumą z dzieciństwa i próbą odnalezienia jestestwa w skomplikowanych relacjach i przytłaczającej rzeczywistości.

Album zaczyna się spokojnie, od skromnych dźwięków gitary akustycznej. Cannibal to jednak mroczny utwór, Marcus Mumford dzieli się w nim swoimi demonami, opowiada w nim o sobie jako ofiarze gwałtu w wieku młodzieńczym. Mówi o braku możliwości uwolnienia się od sytuacji (I can still taste you, and I hate it), o nienawiści do oprawcy (You fucking animal) i własnego ciała (That my own body keeps betraying me) a także, że próba powiedzenia najmniejszego szczegółu jest paraliżującym doświadczeniem (Thе words got locked in my throat, man, I choked). Przyznaje także że próbuje udawać że sytuacja nie miała miejsca, mówiąc o zaprzeczeniu jak o czymś oczywistym (Of course I deny it, can hardly believe it) oraz śpiewa słowa help me know how to begin again. Wtedy utwór wybucha katakofonicznym zgiełkiem wszystkich instrumentów opisując ból, nienawiść, rozpacz i bezsilność podczas gdy Marcus powtarza błaganie o pomoc w rozpoczęciu wszystkiego od początku. Utwór posiada minimalistyczny, pełen emocji teledysk wyreżyserowany przez Stevena Spielberga, znanego między innymi z Listy Schindlera.
Grace niesie ze sobą zupełnie inne przesłanie. Przebojowy, żywy utwór z mocnym, gardłowym śpiewem wywołuje dreszcze, opowiadając o nadziei. Jest kontynuacją Cannibal, Marcus zwraca się tu bezpośrednio do słuchacza, że pomimo, że sytuacja jest beznadzejna to emocje opadną (Will come a time when it won’t feel just like living it over and over) i przyjdzie czas odkupienia. Utwór kończy się wyznaniem niepewności czy kiedykolwiek ból ustąpi (I don’t know if I’m ever gonna get usеd to this) ale ciągle wiarzy w tytułową łaskę i odkupienie. Trafną alegorią warstwy lirycznej jest teledysk ukazujący Mumforda w minimalistycznym pomieszczeniu gdzie łapczywie łyka wodę dławiąc i oblewając się nią, jakby chciał zmyć z siebie wszystkie bolesne wspomnienia.
Muzycznie album nie różni się wiele od stylu początków Mumford & Sons i wokalista się z tym nie kryje. W Prior Warning wspomina o londyjskim Holland Park, który przywodzi na myśl utwór Holland Road z płyty Babel. To tak de facto ta sama lokalizacja, park znajduje się przy tej ulicy w dzielnicy Kensington. Jest to spokojna, charaterystyczna ballada, która wraz z ciepłym wokalem Mumforda opowiada o bieganiu jako momencie na przepracowanie własnych błędów. Mówi o relacji, w której chciałby zacząć od nowa, powygłupiać się wspólnie (I wish we could play the fools again) a także o potrzebie bezpieczeństwa i zapewnień w obliczu niepewości trwałości związku (Go back, or just skip to the end).
Na albumie pojawiają się też muzyczne smaczki. Better Off High z alternatywnie brzmiącą sekcją rytmiczną w zwrotkach przypomina dokonania norweskiego duo Kings of Convenience, a refren zaskazuje przebojowością, z której wokalista jest znany. Łatwo wpada w ucho i jest świetnym kontrastem dla klimatycznych zwrotek. Genialna jest też wieńcząca utwór solówka gitarowa z użyciem cieżko brzmiącej dystorsji. Jest to cieżki utwór opowiający o czasach gdy Mumford zmagał się z uzależnieniem, mówi o zrezygnowaniu (Holding a handful of dust, what else can we trust?, it’s all that’s left for us) i o tym że “medicine” sprawia, że choć przez chwilę czegoś doświadcza i nie czuje się martwy w środku (Bless that medicine for bringing ’round that click in your head, better off high than dead).
Only Child jest kameralną balladą, z lekkim, delikatnym szarpaniem strun gitary akustycznej i minimaltycznymi instrumentaliami pomiędzy końcem refrenu a zwrotkami. Marcus rysuje przed słuchaczem historię o rozpadającym się związku, przyznaje się do popełnionych błędów i bycia egoistą (I’ve been acting like an only child), chce także naprawić relacje poprzez bycie w końcu szczerym i widzi w tym swoją szansę do odbudowy związku (if you want, we’ll pick through my mistakes, you’ll see me crying but maybe we could put it all behind). Utwór jest do tego stopnia przytulny, że można odnieść wrażenie że Marcus Mumford siedzi przed słuchaczem i śpiewa bezpośrednio do niego.
Na swoim solowym debiucie wokalista zawarł kilka duetów z wokalistkami i utwór Dangerous Game jest pierwszym z nich, nagrany z amerykańską, pop-rockową artystką Clairo. Ten utwór to pełne detali wyobrażenie o terapii. Wspólnie rysują pejzaż idyllicznej oazy (Tennessee heat in a wood-panelled room, I put myself into his care again in a high school chair for the visiting hour) gdzie w aurze zrozumienia istnieje możliwość walczenia z własnymi demonami, pomimo że próba przepracowania traum i rozpoczęcia od nowa jest igraniem z ogniem i walką z szaleństwem. Podobnie pejzażowy nastrój budowany jest w pogodnym, folkowym Better Angels. Opis mglistego, londyńskiego wschodu słońca, umiejscawianie konkretnych wydarzeń do rzeczywistych lokacji (przykładem jest Berwick Street na Soho, którego zdjęcie znajduje się na okładce drugiego albumu Oasis (What’s the Story) Morning Glory?) oraz opis powolnego oswajania się z przeszłością (If you don’t care, then I don’t care) buduje przez słuchaczem żywą pocztówkę z Wysp Brytyjskich. Tytułowe Better Angels to moment, kiedy wokalista czuje ulgę, paraliżujące poczucie niezrozumienia w związku zaczyna się rozmywać a spacer po Londynie przestaje być serią bolesnych wspomnień (So here’s to the moment I deceive my better angels and the foggy midnight floors of perfect strangers).

Hipnotyzujące harmonie Mumforda i Monici Martin otwierają brzmiący bon-iverowo Go In Light. Solidna, elektronizująca kompozycja to zapis wyobrażeń pokonywania niezgody w relacji oraz szansy na jej odbudowę przy obopólnej chęci (I was planning on leaving, unless you really need me). Utwór rzuca nowe światło na wyznania z Better Angels i przedstawia wizję związku, którego, ku uciesze podmiotu, da się jeszcze odbudować (Here in my wildest dreams, we are the only ones awake, the memories stop and you call my name).
Stonecatcher to powrót do traumy z dzieciństwa, to ponowne zadawanie pytań jak w Cannibal oraz Grace. Tytuł odnosi się do amerykańskiego aktywisty, Bryana Stevensona, który zajmuje się badaniem dziecięcych traum i którego postać pomogła wokaliscie przejść przez najtrudniejsze momenty. Dowiadujemy się, że obiecane i wyczekiwane miłosierdzie nadal nie nadeszło (Where is all the mercy that was promised us?, perhaps we ask too much) a także w refrenie, gdzie można usłyszeć też Phoebe Bridgers, Marcus Mumford nie ukrywa swojego znużenia do ciągłych powrotów do miejsca gwałtu (Oh, my God, we’re here again, it all slows down to lines in the sand). To opis ciągłej walki z demonami i przytłoczenia ich natręctwem. Zamykające album How to koniec procesu terapii. Ta minimalistyczna gitarowa ballada z udziałem Brandi Carlile zamyka walkę z nienawiścią poprzez wyśpiewanie but I’ll forgive you now, release you from all of the blame I know how. Marcus Mumford kończy z powrotami do przeszłości i wybacza swojemu oprawcy, co pozwala mu zacząć od nowa i poczuć się wolnym.

Nazwa self-titled nie jest przypadkiem. To wręcz banalnie brzmiące stwierdzenie, ale ten album jest Marcusem Mumfordem, jest jego największymi traumami, jest jego walką, ale też jego katharsis. To idealna pozycja na deszczowe, nostalgiczne, zimowe wieczory. Wizytówkowy dla wokalisty styl pisania i aranżancji piosenek sprawia, że album jest skierowany bardziej do wiernych fanów Mumford & Sons. I to jest chyba główny problem, bo słuchając kolejnych utwórów mam wrażenie że gdzieś to już słyszałem, ale podane z większym polotem i gracją. Jest to solidny debiut solowy, mroczny i szczery, acz w warstwie muzycznie wtórny wobec tego do czego Brytyjczyk przyzwyczaił słuchacza. Dla fanów to pozycja obowiązkowa, a osobom chciącym wejść w świat Marcusa Mumforda i przeżyć z nim jego ból i traumy rekomenduje ostrożne pochylenie się nad self-titled, albumem tożsamym z jego autorem.

![5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [05.02] 5 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia [05.02]](https://allaboutmusic.pl/wp-content/uploads/2019/03/ellie-goulding.jpg)