Choć od finału trzeciej edycji „The Voice Kids” minął już ponad rok, tak jego laureat, Marcin Maciejczak, nie zmarnował jego ani jednej chwili. Efektem tej ciężkiej, kilkumiesięcznej pracy jest jego debiutancki krążek pod tytułem Tamte Dni. Jednak na ile jest to autorskie dzieło Marcina, a na ile wynik wysiłku osób współpracujących z nim przy powstawaniu tego albumu? Przekonajmy się!
W moim przypadku aktywne zainteresowanie wokalnymi talent show skończyło się gdzieś na etapie pierwszych kroków Melanie Martinez ku zawrotniej międzynarodowej karierze. Tym samym nie czułem potrzeby oczekiwania na kolejną tego rodzaju osobowość, bo po pierwsze odkryłem Spotify, a po drugie dojrzałem i pojąłem, że niekoniecznie się to jeszcze wydarzy. Dlatego też do każdego kolejnego laureata tego typu programu podchodzę z dość sporym dystansem, tym bardziej, gdy jest niepełnoletni, a w szczególności, gdy jako ten nastolatek wypuszcza w świat swój debiutancki krążek. Zatem przed samym zapoznaniem się z Tamtymi Dniami było dla mnie niewiele znaczącym doznaniem, lecz teraz muszę przyznać, że jest to całkiem udany projekt, choć niekoniecznie album.
Tamte Dni to typowy jak na polskie standardy pop – ballady i romanse, ujmując to w żartobliwy sposób. Dużo instrumentalnego sznytu, a do tego trochę skrzypiec i obowiązkowa pompatyczna nutka, by nie było zbyt skocznie i radośnie. Nie da się jednak ukryć, że w jest to na tyle przyjemne dla ucha, aby nie mieć poczucia zmarnowanego czasu, a żeby tego było mało, to jest to bardzo dobrze stworzone. Produkcja tego krążka jest godna pochwały, na co składają się bardzo dobrze skomponowane melodie, mimo, że są dość proste i mało odkrywcze, jak i równie dobrze napisane teksty. Słychać to i czuć, że ktoś nad tym wszystkim pieczołowicie pracował, będąc przekonanym o wadze swoich kompozycji. Jednak to same piosenki, a jak się w tym odnajduje sam Marcin Maciejczak, który w istocie odpowiada wyłącznie za stronę wokalną tego krążka?
Po tym co usłyszałem na Tamtych Dniach, kompletnie nie dziwi mnie jego wygrana w „The Voice Kids”. Marcin ma naprawdę interesujący głos, jednak to umiejętność interpretowania piosenek jest jego największym talentem oraz umiejętnością. Zadanie jakie powierzyli mu jego producenci wykonał po prostu świetnie, a to nie było wcale takie łatwe. Przez to, że nie pisał tych utworów, bo stworzyli je doświadczeni w życiu oraz pracy artystycznej ludzie, których wachlarz emocjonalny jest znacznie szerszy od któregokolwiek piętnastolatka, tak Maciejczak musiał znaleźć w nich cząstkę siebie. Według mnie się mu to udało, bo wyszedł z tego wyzwania obronną ręką, nie nudząc mnie ani przez jedną chwilę.
Żeby jednak nie było tak wspaniale, to Tamte Dni mają jedną znaczą według mnie wadę, choć z pewnością znajdą się i tacy, którzy uznają to za sporą zaletę. Choć to krążek w pełni w języku polskim, nie było łatwym wsłuchanie się w teksty danych kompozycji. Przez to, że głos Marcina jest tak specyficzny, niezamierzenie stał się jednym z instrumentów, które tworzą muzycznie ten album. Dlatego też sama treść tych piosenek, schodziła nierzadko na dalszy plan, co utrudniało zrozumienie o czym tak naprawdę są te piosenki. Na szczęście dla słuchacza, skupiając się bardziej na warstwie tekstowej, bez większych problemów pojmiecie przesłanie wyśpiewywane przez Maciejczaka.
Wskazując na to, co najlepsze ma do zaoferowania Tamte Dni mam mały problem. Wszystkie dziesięć piosenek są na bardzo podobnym poziomie artystycznym i na tyle się między sobą nie różnią, że w istocie to od Waszego gustu zależy, które uznacie za te najciekawsze. Z mojej recenzenckiej perspektywy, wartym uwagi na pewno jest kompozycja tytułowa – spokojna i romantyczna, idealna na leniwy wieczór we dwoje. Równie przyjemne wypada duet z Natalią Nykiel, czyli Ciepły Front, który w istocie jest najbliższy młodzieńczemu optymizmowi jaką Maciejczak na pewno w sobie ma. Skoro mowa o duetach, to również ten z LUNĄ, czyli Nie Proszę O Więcej, trzeba pochwalić za cudowną, wręcz marzycielską melodię. Na ciepłe słowo z mojej strony zasługują również utwory Kaj oraz zamykający album Jeśli Powiem.
Tamte Dni to pierwszy, a na dodatek bardzo udany krok Marcina Maciejczaka ku świetlanej karierze na polskim rynku muzycznym. Choć to jeszcze nie czas, by Marcin określił swoje artystyczne preferencje, tak z czasem z pewnością znajdzie swój muzycznych kierunek. Póki co, cieszę z jego debiutu, bo być może jest zwiastunem wschodu jednego z najbardziej rozchwytywanych polskich muzyków XXI, czego mu serdecznie życzę.
- Data premiery: 11 06 2021
- Single: Jak Gdyby Nic, Deszcz I Bez, Jeśli Powiem, Marzenie, Kaj, Nie Proszę O Więcej, Ciepły Front
