Wczoraj w toruńskim klubie Od Nowa wystąpiła Marcelina, która szerszej publiczności znana jest z utworu Karmelove z Piotrem Roguckim. W swoim repertuarze ma jednak wiele pięknych utworów i dwie studyjne płyty. Przeczytajcie naszą krótką relację i obejrzyjcie zdjęcia naszego redakcyjnego fotografa Jakuba Molina.
Wczorajszy koncert był moim drugim zetknięciem z wokalistką na żywo. Wcześniej uczestniczyłem w jej letnim koncercie w Klubie Niebo, gdzie wraz z Robertem Cichym gościła ze swoim akustycznym materiałem. Już wtedy podkreślałem, że Marcelina jest jedną z moich ulubionych wokalistek,którą podziwiam za charyzmę, miły głos, uśmiech od ucha do ucha i repertuar. Moje zdanie potwierdziło się wczoraj. Tym razem jednak wokalistka wystąpiła w pełnym składzie. Na basie zagrał Jacek Szafraniec, na perkusji Marcin Ułanowski, a na gitarach wcześniej wspomniany Robert Cichy.
Marcelina na scenie zaprezentowała przekrojówkę swojej całej dyskografii. Usłyszeliśmy zatem utwory z pierwszej płyty zatytułowanej Marcelina, z cyfrowej EP-ki Znikam oraz oczywiście z ostatniego krążka Wschody/Zachody. Zobaczyliśmy kobietę uśmiechniętą, wesołą, z wielkim poczuciem humoru, którym zaraża słuchaczy nawet opowiadając, jak to nazwała, suchary. Całość stworzyła specyficzny klimat, dobra godzina koncertu minęła nam w oka mgnieniu. Podczas koncertu usłyszeliśmy zarówno kompozycje spokojne jak i bardzo energiczne. Do pierwszych zaliczyć należy uczuciowe Tatku, niejednoznaczną Modlitwę o pszczoły czy Znikam. Wokalistka z czułością wspomniała o swoim tacie, któremu na każdej z płyt poświęciła po jednym, bardzo osobistym utworze. To właśnie minimalistyczne, bardzo często osobiste teksty przyciągają słuchaczy. Do tych drugich natomiast zdecydowanie należy zaliczyć Shake It Mama, Me & My Boyfriend czy Wschody/Zachody.
Wokalistka przygotowała dla nas także małą niespodziankę. Tradycją stało się już, że podczas występu prezentuje oprócz swoich kompozycji, cover. Po krótkiej zapowiedzi okazało się nim Sleeping In My Car, szwedzkiego duetu Roxette. W jej wykonaniu, piosenka zyskała nowego brzmienia i zaczęła ponownie żyć własnym życiem. Koncert zakończyło akustyczne wykonanie utworu Karmelove, komercyjnego sukcesu wokalistki. Z każdym wykonaniem tego utworu, wciąż czuć emocje jakie chciała nam przekazać. Jest to przykład piosenki, która chyba nigdy mi się nie znudzi…
Po koncercie Marcelina chętnie rozdawała autografy i pozowała do zdjęć. Kilka fotek udało i nam się ustrzelić. Dziękujemy za przepiękny koncert i liczymy, że wkrótce do nas ponownie zawitasz. Toruń to przecież takie piękne miasto!
Fot. Jakub Molin
[/su_row]





























