Marcelina – Koniec wakacji (2018), recenzja Karoliny Młynarskiej

Od (nie)zwyczajnej Marceliny, przez Wschody / Zachody i Gonić burzę, w międzyczasie EPka Znikam. Kilka gościnnych wykonów, nominacja do Fryderyków, pokaźna liczba wielbicieli twórczości i szerokie uznanie wśród krytyków. Tak w wielkim skrócie prezentuje się dotychczasowa kariera Marceliny – bardzo zdolnej wokalistki, która po trzech latach od ostatniej płyty prezentuje nam dzisiaj jej następcę, czyli Koniec wakacji. Jak zawsze przy okazji powrotów pojawia się wiele pytań, przede wszystkim: czy to będzie powrót w dobrym stylu?

A ja tańczyć tylko chcę, tańczyć tylko chcę
A ja tańczyć tylko chcę, tańczyć tylko chcę
A ja tańczyć tylko chcę, tańczyć tylko chcę
A ja tańczyć tylko chcę, tańczyć tylko chcę

Już teraz mogę powiedzieć, że tak, to jest powrót w dobrym stylu. Co prawda muszę zaznaczyć, że przed pierwszym odsłuchem podchodziłam do tego albumu nieco sceptycznie, ponieważ singiel promujący – Tańcz – nie przekonał mnie do siebie w stu procentach. Wydawał mi się zbyt cukierkowy i trochę irytujący. Wciąż nie jestem jego fanką, ale też nie przełączam go, gdy pojawia się na mojej playliście. Stąd moje obawy i pytania, czy Koniec wakacji nie będzie przesłodzony i czy w ogóle przypadnie mi do gustu. Tymczasem okazuje się, że czwarta płyta Marceliny jest płytą bardzo dziewczęcą, uroczą i różnorodną.

Podczas słuchania Końca wakacji doszłam do wniosku, że jest to była bardzo kontrastowa i to pod wieloma względami. Marcelina zgrabnie łączy lekkie, beztroskie kompozycje (Tańcz, Chemia z Niemiec) z tymi troszkę „cięższymi”, o bardziej wyważonym brzmieniu (Niby nic, Candy blue). Chwilami jest bardzo dziewczęco, radośnie i subtelnie, a chwilami kobieco, bezkompromisowo i z pazurem. Współczesne elektroniczne brzmienia ciekawie wypadają na tle staroświeckich (w pozytywnym, rzecz jasna, tego słowa znaczeniu) kompozycji. Dzięki podobnym zabiegom Koniec wakacji cechuje się różnorodnością, a Marcelina stylowo pokazuje swoją wszechstronność i szerokie spojrzenie na muzykę.

Wśród dziesięciu* kompozycji na płycie nie znajdziemy dwóch jednakowych numerów – każdy z nich ma coś, co wyróżnia je spośród pozostałych. Rozpoczynające całość Dinozaury to fantastyczny kawałek, tak słoneczny i pozytywny, że uśmiecham się, gdy go słucham. Podobny klimat ma Cicho tak, choć tutaj królują rozmarzenie oraz błogość. Niby nic jest nagraniem bardziej retro o romantycznym wydźwięku podkreślonym latynoskim temperamentem. W Organizmach wybija się wspaniały bas, nadający piosence nieco ostrzejszego charakteru. Największą perełką jednak jest Candy blue. Zwolennicy klasycznego, starego rocka powinni być zachwyceni. Ja, jako wielbicielka podobnej muzyki, jestem zakochana w tym utworze. Wysoki, delikatny głos Marceliny bezbłędnie odnajduje się w otoczeniu wyraźnych gitarowych brzmień. Chapeau bas!

Muszę też zwrócić uwagę, jak adekwatnie wybrano tytuł płyty do jej zawartości. Koniec wakacji to czas, gdy z jednej strony cieszymy się ostatnimi upalnymi dniami i wykorzystujemy beztroskę, ale już czujemy na karku oddech zbliżającej się jesieni. Właśnie taki jest najnowszy album Marceliny – odnajdziemy tutaj zarówno tę energię i urok dogorywającego lata, lecz także stonowaną oraz trochę melancholijną jesienną aurę. Zdaje się, że to strzał w dziesiątkę.

Mogę szczerze przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona tą płytą. Po mieszanych uczuciach związanych z singlem Tańcz nie spodziewałam się tak zróżnicowanego wydawnictwa. Tymczasem z ręką na sercu mówię, że mój koniec wakacji spędzam niemal bez przerwy z Końcem wakacji Marceliny i wygląda na to, że kolejne miesiące również upłyną mi pod znakiem tej niezwykle miłej płyty.

*Na albumie znajdziemy dwanaście utworów. Ostatnie dwie pozycje zajmują piosenki o jakże skrajnych nazwach – Wanna Dance i Wanna Die. Są to po prostu anglojęzyczne wersje utworów Tańcz i Nie rycz. Osobiście uważam umieszczenie ich za zbędne posunięcie, ale jeśli ktoś lubi, gdy Marcelina śpiewa po angielsku to powinien być zadowolony.

oceny

autor recenzji

Karolina Młynarska
Karolina Młynarskahttp://po-sluchaj.blogspot.com/
Studentka filologii polskiej. Miłośniczka literatury, języka polskiego oraz muzyki rockowej, alternatywnej i elektronicznej.

Sprawdź nasze inne

Recenzje