Małpa nie zwalnia tempa i oddaje nam Blur – swój trzeci solowy album. Toruński raper zagląda w głąb siebie i dzieli się ze słuchaczami swoimi uczuciami oraz wrażeniami dotyczącymi otaczającego go świata. Świata, w którym często czuje się samotny i zagubiony.

Album otwiera utwór Wisła skuta lodem, a ja przed oczami mam toruńskie bulwary. Jako prawie torunianka zawsze bardzo doceniałam w Małpie jego sentyment i pamięć o tym urokliwym miejscu. Jednak we wspomnianym kawałku nie ma wiosny, słońca i przyjaciół, które ja kojarzę z toruńską Wisłą. Wisła według Małpy to opowieść o niezrozumieniu, obojętności i odosobnieniu. Podkreśla ją mroczny bit Magiery – nowego zawodnika w drużynie Małpy, który wcześniej współpracował z Jinxem. Zaczyna się ponuro i smutno. Cały Małpa.
Jednak zaraz potem na chwilę przyśpieszamy, a to za sprawą pierwszego singla promującego to wydawnictwo. Nie wiem co będzie jutro mogło trochę zwieść słuchaczy, gdyż jest to dość energetyczny kawałek, mocno odbiegający od poprzednich poczynań Małpy. Dodatkowo zaskakuje gościnka, od których Łukasz wcześniej raczej stronił. I to nie byle jaka gościnka, bo do kawałka dograł się Sarius! Choć połączenie tych dwóch czołowych smutasów na polskiej rap scenie powinno owocować apogeum melancholii, ich wspólny numer wcale nie ma aż tak ponurego wydźwięku, jak można by się spodziewać. :)
Szybko wracamy jednak do spokojniejszych klimatów. W kawałku O krok mamy kolejny (i nie ostatni!) na tej płycie feat! Ależ się Małpa rozpędził! Tym razem swojej nawijki użyczył Ras, który bardzo fajnie wpasował się w klimat numeru i nadał mu trochę new schoolowego wydźwięku.
Wszystko o czym śnię to bardzo szczery i dobitny kawałek. Chyba najmocniej uderzający słuchacza swoim przekazem. To dość osobisty opis tego, jak to jest być Małpą. Treść tego utworu dotarła do mnie ze zdwojoną siłą, rzuciła nowe światło na postać rapera i przypomniała, jakim wrażliwym i skromnym gościem jest Łukasz, który robi po prostu swoje i nie oczekuje w zamian wielkiej sławy. Jak sam zresztą nawija:
„Sława w byciu sobą mi przeszkadza”.
Małpa to ekspert od smutnych rapów, które stały się trochę jego wizytówką po debiutanckich Kilku numerach o czymś. Jednak Zanim zaczął się czas to zdecydowanie jeden z najsmutniejszych kawałków nie tylko na Blurze, ale w całej dyskografii Łukasza. Utwór o nieszczęśliwej miłości opowiedziany na bicie, których wręcz przeszywa swoją melancholią. To jeden z bardziej wzruszających momentów tego albumu.
Chociaż zaraz po tym słyszymy dość konkurencyjną historię, która wydarzyła się W środku nocy. Tym razem już nie o miłości, ale ponownie o samotności, a nawet pewnej bezradności. Cała płyta jest dość mocno skupiona wokół podobnych tematów, które Małpa przedstawia za każdym razem z trochę innej perspektywy, co sprawia, że płyta wcale nie wydaje się być nudna, czy monotematyczna. Bardziej poszłabym w stronę spójności po prostu.
Kolejny gościnny występ to Miodu, a kawałek Neofici to jeden z tych, które najbardziej przykuwają uwagę na Blurze. Głównie za sprawą smaczków, których dostarczył nam tu właśnie Miodu. Jego niesamowita, trochę jamajska barwa wnosi ogromne pokłady energii w ten utwór. Chłopaki spokojnie mogliby nawinąć to a capella i wszyscy świetnie byśmy się bawili! Imprezowy klimat podkręca jednak Magiera, dodając pod wokale totalnie bujający bit. Neofici to lśniąca perełka wśród smutnych i mrocznych kawałków na Blurze.
À propos smutku… Gdy usłyszałam pierwszy raz Budzę się, pomyślałam – stary dobry Małpa. Dokładnie takiego singla potrzebowałam po dość zaskakującym Nie wiem co będzie jutro. Oj, dawno żaden raper nie poruszył tak mojego serducha. 100% Małpy w Małpie. Bardzo chciałabym dostać kiedyś cały album w takim klimacie od Łukasza, bo w tej odsłonie osobiście słucha mi się go najlepiej. Budzę się to mój totalny faworyt od początku. Niesamowicie poruszający kawałek.
Jednak torunianin nie pozwala nie zadurzyć się w powstałej melancholii na dłużej. Następny numer to odważny przekaz dotyczący Pustych słów. Na koniec zaś został bardzo przyjemny, chilloutowy kawałek z BOWNIKIEM. Bardzo dobry wybór jeśli chodzi o zakończenie albumu. Po wszystkich, niełatwych rozkminkach Małpy, Pasażer spokojnie zwalnia i przyjemnie sobie płynie. Podczas tego numeru wielokrotnie przejawia się motyw podróży, a ja słuchając go wyobrażam sobie właśnie jakiś nocny powrót do domu, przez pustą, ciemną drogą. Tym sposobem parkujemy na mecie krążka Blur, gdzie Magiera uraczył nas jeszcze idealnie podsumowującym wszystko, co właśnie usłyszeliśmy Outro.
Blur, to zbiór opowieści introwertyka, który boryka się z samotnością, zagubieniem, brakiem zrozumienia i miłości. Jest bardzo szczery i osobisty. Te dwie cechy sprawiają, że Małpa zawsze dostarcza nam rap na najwyższym poziomie, a my wciąż z chęcią sięgamy po jego kolejne albumy, w których każdy może odnaleźć coś dla siebie, albo po prostu siebie. Blur nie jest co prawda moim faworytem w dyskografii Małpy, co nie zmienia faktu, że jest bardzo dobrym albumem. Doceniam zaproszonych na krążek gości. Numery do których dograli się Sarius, Ras, Miodu i Bownik brzmią jakby były stworzone dokładnie pod te kolaboracje, zero presji. Wymiana Jinxa na Magierę też nie wyszła źle, choć pod względem muzycznym według mnie trudno będzie przebić Mówi. Tak czy siak, warto poświęcić Blurowi 100% swojej uwagi i zaangażowania. W zamian otrzymacie naprawdę dobry kawał rapu.
- Data premiery: 22 02 2019
- Single: Budzę się, Nie wiem co będzie jutro
