When you hear da bassline! Na scenie muzycznej nie ma drugiego takiego składu, jak Major Lazer – amerykańskie trio od 2009 roku rozgrzewa nas tanecznymi, pełnymi energii utworami, które pod nosem nucą niemal wszyscy. Nie inaczej w przypadku najświeższej EP-ki spod znaku dancehallowej formacji: minialbum Know No Better to kolejna porcja całkiem udanego materiału. Czy jamajskie brzmienia dobrze sprawdzają się w połączeniu z latynoskim temperamentem? Sprawdźcie sami!
Oj, mam słabość do Major Lazer. Ich muzyka dość często towarzyszy mi podczas treningów czy na imprezach – jako dancehallowa dziewczyna niejedną noc przetańczyłam do Jet Blue Jet, Watch Out For This czy When You Hear The Bassline. Można mieć różne zdanie na temat produkcji spod ręki Diplo, ale jedno trzeba mu przyznać: amerykański producent ma wyczucie do łączenia dancehallowych rytmów z najpopularniejszymi trendami w muzyce i zazwyczaj trafia w dziesiątkę. Wystarczy wspomnieć utwory Lean On, Powerful czy Run Up, do których bujaliśmy się przez 2 poprzednie lata.
Jednak muzycy Major Lazer wciąż patrzą w przyszłość i w 2017 roku światło dzienne ujrzał ich nowy materiał – a raczej jego przedsmak. O ile zawsze doceniam chęć rozwoju i eksperymentowania z brzmieniem, tak w tym przypadku jestem trochę rozbita. Sceptycznie podeszłam do połączenia stylu Major Lazer z latynoskimi rytmami, a przede wszystkim w innych wersjach językowych, niż angielski i jamajski. Mogę zaliczyć i „test brzmienia”, i wokalu – może nie wszędzie, ale doceniam chęć eksperymentowania, łączenia różnych stylów i wykraczania poza gatunki. EP-ka Know No Better to całkiem udany materiał, którego dobrze się słucha, ale… gdzie się podział żywy, pulsujący energią dancehall, którym zdobyli nas Major Lazer? Czy muzycy postanowili definitywnie odejść od swoich dancehallowych korzeni i uderzyć w popularne latynoskie rytmy?
Wszystkich zaniepokojonych od razu uspokajam: na szczęście Diplo, Jillianaire i Walshy Fire nie zwrócili się całkowicie ku klimatom Despacito. Połączyli Jamajkę z rytmem żywej elektroniki i dodali do tego latynoskiego temperamentu; EP-ka to tylko przedsmak tego, co usłyszymy na najnowszym krążku formacji i po takim wstępie ma się ochotę na więcej. Know No Better to spokojne, bardzo klimatyczne rozpoczęcie EP-ki. Utwór ma ciepły, wakacyjny klimat i słychać w nim inspiracje latynoskim brzmieniem. Miły dla ucha, typowo taneczno-wakacyjny klimat – z pewnością doskonale sprawdzi się na parkietach. Może nie do końca pasuje mi tu wokal Travisa Scotta, ale za to głosy Camili Cabello i Quavo razem brzmią bardzo dobrze. Idąc dalej, przy pierwszym odsłuchu Buscando Huella niezbyt przypadł mi do gustu ze względu zbyt duże skojarzenie z klimatami zumby. Nie zachwyca też Sean Paul, który (niestety) stał się chyba chałturnikiem „wakajkowych” hitów: w tym sezonie słyszeliśmy go już z Fifth Harmony i Dua Lipą, w poprzednich latach zaś z Clean Bandit, Sią czy Sak Noel. Sam utwór nie jest zły, ale wiem, że Major Lazer jeszcze się rozkręcą.
Rozkręcą się, a może i nie rozkręcą – Jump jest najbardziej w dawnym stylu Major Lazer, ale wokal Busy Signala został potraktowany bardzo po macoszemu i ma jakieś 15% swojej energii. Muzycznie bardzo przeciętny utwór i jestem nim trochę zawiedziona. Podobnie Particula – słychać w nim wiele słońca, pozytywnego brzmienia, wakacyjno-taneczny klimat, ale wokale nie powalają na kolana. Sytuacja poprawia się w Sua Cara, najbardziej zadziornym utworze na płycie; może właśnie ze względu na brzmienie języka portugalskiego. Pojawia się w nim dancehallowych pozostałości dawnego stylu Major Lazer i choć na początku trudno było mi do niego przekonać, przyznam mu jedno: ma niezłego pazura! Może niepotrzebnie dodano do niego „wycie” w przejściach, ale jeśli chodzi o potencjał taneczny, to jednego jestem pewna: rozgrzeje niejeden parkiet.
A Front of the Line? Powiem jedno: jednak kawałki z jamajskimi wykonawcami to kawałki z jamajskimi wykonawcami, a ta dancehallowa bomba na sam koniec EP-ki bardzo mnie zaskoczyła. Energia i zadziorny wokal sprawiają, że nogi same ciągną na parkiet i nie pozwalają się zatrzymać nawet na chwilę. Do poprawki jedynie dropy – nie zachwycają oryginalnością i po takim utworze spodziewałam się większego ognia. Nie jest to co prawda rytm Jet Blue Jet czy Lose Yourself, ale słucha się go całkiem nieźle.
Podsumowanie w trzech słowach? No nieźle, panowie – ale oczywiście liczę na więcej. Major Lazer zdobyli mnie swoim jamajskim brzmieniem i nie ukrywam, że chciałabym usłyszeć go nieco więcej. EP-ce Know No Better dam więc równą, ładną piątkę – bo źle nie jest, ale trochę niedosytu mi zostawiła. A jak wiadomo, ja do czegoś tańczyć muszę!

