Maje Koman poznałem dzięki programom typu talent show, wystąpiła w Mam Talent! oraz Must Be The Music. W tym drugim w fenomenalny sposób wykonała dziecięcą balladę Stary niedźwiedź mocno śpi. Banalnej pioseneczce nadała głębi. Nigdy nie pomyślałbym, że taki utwór można wykonać w tak piękny sposób. Od tamtego występu śledziłem poczynania tej uzdolnionej wokalistki. Chciałem, aby jak najszybciej wydała swój własny materiał. I o to jest, na sklepowe półki trafiło wydawnictwo Pourquoi Pas. Czy warto dać szansę tej obiecującej debiutantce?

Na pierwszym krążku Mai Koman znalazło się jedenaście autorskich kompozycji, które zostały napisane w trzech językach. Na płycie odnajdziemy sześć utworów anglojęzycznych, cztery z tekstem napisanym w języku polskim oraz jeden numer francuskojęzyczny. Fani nazywają artystkę kobietą o stu twarzach. Nic dziwnego skoro śpiewa, jest multiinstrumentalistką (gra między innymi na ukulele), komponuje, sama napisała teksty do wszystkich piosenek. Na płycie Maję muzycznie wspomogli Piotr Masternak (kontrabas), Paweł Ernst (skrzypce), Jarosław Wójcik (gitary, jest odpowiedzialny również za produkcję) oraz Michał Jastrzębski (perkusja)
Muzycznie jest to album perfekcyjnie złożony, ale niemal we wszystkich utworach na pierwszy plan wysuwa się tekst. Słowa idealnie dopasowane, które są ironiczne, oryginalne, czasem nie można odbierać ich w dosłowny sposób. Jak sama wokalistka opowiada są one czymś co można porównać do połączenia opowiadana ze spowiedzią, istną bombą emocjonalną, która na koncertach potrafi wywołać dużo śmiechu jak i łez. Trudno się z tym nie zgodzić. Warto tutaj wspomnieć o Babcia Mówi. Lekki i przyjemny utwór, który w sieci wywołał szum za sprawą kontrowersyjnego tekstu. Opowiada on w żartobliwy i krytyczny sposób o świecie mężczyzn i kobiet, w którym ich hierarchia wartości uległa znaczącej zmianie. Mężczyźni stają się bardziej kobiecy do płci pięknej, natomiast kobiety świadomie się oszpecają i nie mogą poszukać sobie partnera, przez co narzekają na męski ród. Tekst wzbudza kontrowersje, ale bardzo przypadł mi do gustu.
Kolejną piosenką wzbudzającą olbrzymie emocje jest Dziad. Według niektórych obrazoburczy i wulgarny, natomiast moi zdaniem jest to świetny kawałek z jeszcze lepszą warstwą tekstową. Opowiada ona o nieszczęśliwym małżeństwie, które nie układa się przez głowę rodziny. Kobieta robi wszystko co może, aby było dobrze. Jednakże dziad, bo tak jest nazywany w utworze, woli wybrać napoje wyskokowe, plotki ze znajomymi lub panią co łatwo się prowadzi z pobliskiego domu uciech.
Całkowicie innym utworem jest Kika. Numer opowiada prywatną i bardzo intymną historię kobiety, która w młodym wieku zaszła w ciążę, nie poddała się i postanowiła wychować dziecko.Kompozycja jest przepiękna, genialny tekst wzbogaca cudowny podkład muzyczny. Muszę również dodać kilka słów o It’s Not Mine. Piosenka jest bardzo lekka i przyjemna w odbiorze, idealna na letnie dni. Natychmiast wpada w ucho i nie chcę z niego wyjść. Ogromne wrażenie wywołały u mnie ostatnie sekundy utworu, w których wokalistka niemal szeptem wypowiada ostatnie słowa tej piosenki. Coś cudownego.
Niestety nie jest to album bez skazy, jedyną wadą Pourquoi Pas jest kompozycja Śpij człowieku. Numer absolutnie rozczarowujący, nużący i usypiający. Wokalistka swoim śpiewem próbuje nakłonić do snu zmęczonego człowieka. Niestety przy okazji sprawiła, że to ja chciałem zasnąć. Dobrze, że tak słabych ogniw nie ma więcej na tym krążku
Wróćmy jednak to pytania ze wstępu recenzji, czy warto dać Mai Koman szansę? Z całą pewnością tak. Na swojej drodze spotkała piekielnie uzdolnionych muzyków i razem z nimi stworzyła bardzo dobry album, który mimo swoich małych wad, potrafi zachwycić. Pourquoi Pas rozbudziło mój apetyt i nie mogę doczekać się już nowego materiału szatana o anielskim głosie.

