Magiczne zakończenie lata po hiszpańsku. Alvaro Soler – Magia, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Nastał wrzesień, powoli trzeba zacząć przyzwyczajać się do ponurej i deszczowej, czyli po prostu jesiennej aury. W związku z tym postanowiłem zabrać się za album, który pozwoli nam nacieszyć się myślą o ciepłych i słonecznych dniach. Nie tak dawno, bo 9 lipca ukazał się trzeci studyjny album Alvaro Solera pod tytułem Magia. Trzeba przyznać, że artysta ten jest niezwykle popularny w naszym kraju. Ma tu swoich oddanych fanów, zaś jego utwory docierają na szczyty list przebojów naszych rozgłośni radiowych. Miałem przyjemność recenzować jego poprzedni album, czyli Mar De Colores, który ukazał się w 2018 roku. Dlatego też, fajnie spojrzeć na rozwój muzyczny Alvaro, na przestrzeni tych kilku lat.

Zasiadając do odsłuchu płyty, nie miałem jakichś szczególnych oczekiwań. Oczywiście znane mi były dwa single, czyli tytułowe Magia oraz ostatnio mocno promowany utwór- Manana. Album ten to zbiór przeplatających się ze sobą kompozycji o różnorodnej stylistyce. Od chwytliwych radiowych bangerów, przez romantyczną balladę, aż po utwory, w których wybrzmiewają nie tylko hiszpańskie, ale też i gorące dźwięki muzyki zbliżonej do reggaeteonu oraz rytmy kubańskiej salsy, bądź namiętnej rumby.

Dużą zasługę w powstaniu krążka mają fani artysty. Żeby nie powiedzieć, że największą. W czasie lockdownu i pandemii, Alvaro zasypywany był wiadomościami od fanów, którzy prosili go o nową muzykę, mającą podnieść ich na duchu w tych nie ukrywajmy – przygnębiających czasach. Możliwe, że gdyby nie to, Soler nie miałby aż takiej motywacji, by wejść do studia tak szybko. Efektem tej więzi z fanami jest bardzo przyjemny dla ucha album. Zamysłem artysty było przekazanie jego odbiorcom, że należy cieszyć się z drobnych rzeczy: oglądania zachodu słońca, spotkań z bliskimi, czyli po prostu żyć chwilą i pełnią życia. Myślę, że zabieg ten wyszedł bardzo dobrze. Już od pierwszego utworu, czyli tytułowego Magia, trafiają do nas pozytywne wibracje. To bardzo rytmiczna kompozycja, utrzymana w jednostajnym tempie. Z dużym nagromadzeniem instrumentów, gdy dobrze się wsłuchamy, usłyszymy tu gitarę akustyczną, ukulele, sporo instrumentów perkusyjnych, czyli tzw. przeszkadzajek. W równie pozytywnym brzmieniu utrzymane jest Manana. Do współpracy przy utworze Alvaro zaprosił duet Cali Y El Dandee. Warto tu wspomnieć, że Dandee, był współproducentem słynnego Despacito. Obecnie kompozycja gości na listach przebojów wszystkich topowych stacji radiowych.

Sporym zaskoczeniem był dla mnie kierunek muzyczny obrany w Tipo Normal. Stylistycznie utrzymany jest w rytmach latino i reggaetonu. W podobnym stylu napisane zostało Te Busque. Chociaż tutaj w głównej mierze przeważają już rytmy hiszpańskie i latino. Prym w zwrotkach wiedzie gitara akustyczna, refreny zaś prowadzone są przez bardzo taneczny bit. W drugiej zwrotce Alvaro nieco zaszalał i..śpiewa w niej po francusku. Nie od dziś wiadomo, że chłopak ten jest poliglotą i mówi w 6 językach. Trzeba przyznać, że taka plątanina językowa, wyszła dość fajnie i dodaje kompozycji pewnego uroku.

Oprócz iście tanecznych utworów, nie mogło się obyć bez tych nieco bardziej nostalgicznych, czy też typowych ballad. Jedną z nich jest przepiękna kompozycja En Tu Piel. Jeśli miałbym wybrać jeden utwór najlepszy pod względem artystycznym, to byłby to właśnie ten. Nietypowa tonacja, dysonansowe dźwięki gitary – poezja. Do tego te bardzo romantyczne refreny. Pokuszę się tu o stwierdzenie, że brzmią bardzo w stylu rumby. Idealna kompozycja do tego tańca. Czapki z głów Alvaro, kawał dobrej roboty. Z zamysłu taką balladą miało być też Si Te Vas. Opowiada on o bolesnym rozstaniu z bardzo bliską osobą. Jednak, gdy wsłuchamy się w refreny, to nie brzmią one wcale ponuro. Soler postawił tu na metodę kontrastów. Tym sposobem mamy ze sobą zestawione ponure zwrotki i żywe, delikatnie porywające do tańca muzyką refreny. Podobają mi się wstawki gitarowe w refrenach, dodają smaku. Zresztą, zawsze miałem słabość do tego instrumentu i zwracam na niego dużą uwagę podczas słuchania muzyki. Wyłapując w ten sposób właśnie takie kluczowe czasem ozdobniki, które robią robotę. Są też oczywiście utwory takie typowe dla tego artysty. Czyli nie to w jedną, nie to w drugą stronę, powiedziałbym normalne i charakterystyczne. Należą do nich np. Dejla Que Baile, Amor Para Llevar, czy też Diferente.

Patrząc z perspektywy czasu i mając w głowie porównanie do poprzedniego albumu, wyraźnie widzę u Alvaro rozwój muzyczny w pozytywnym kierunku. Magia jest znacznie bardziej szeroka jeśli chodzi o style muzyczne, rytmy, niż Mar De Colores. Tamta płyta była zrobiona nieco bardziej na jedno kopyto. Tutaj, mimo krótkiego czasu powstawania, a także jego spontaniczności powstało coś fajnego. Dużą rolę pewnie odegrało tu to, o czym wspominał sam Alvaro, czyli cieszenie się z drobnych rzeczy i życie chwilą. On sam zaczął się chyba cieszyć muzyką i samym procesem tworzenia, poszukując co raz to nowszych brzmień. Dlatego też bez kozery mogę powiedzieć, że jest to całkiem dobra płyta. Na pewno miło mi będzie do niej wracać, gdy nadejdą jesienne i zimowe popołudnia, bo widzę tu sporo ciekawych utworów. Wam zaś drodzy czytelnicy polecam zapoznać się z najnowszym muzycznym materiałem od Alvaro Solera i wydać własną opinię. Być może Wasze odczucia będą inne od moich, jednak mimo wszystko skłaniałbym się ku temu, że tą porą roku, Magia wywoływać będzie u słuchaczy tylko pozytywne emocje!

Alvaro Soler - Magia
  • Data premiery: 09 07 2021
  • Single: Magia, Manana, Si Te Vas
Najlepsze utwory: Manana, Si Te Vas, En Tu Piel, Tipo Normal
Najsłabsze utwory: Amor Para Llevar, Alma De Luz


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Sebastian Torbicz
Sebastian Torbicz
Muzykolog, absolwent KULu w Lublinie. W wolnych chwilach lubi słuchać Bon Jovi, Delty Goodrem, muzyki francuskiej i wielu innych artystów. Ulubione gatunki to rock i pop. Otwarty na poszukiwanie i odkrywanie nowości w muzycznym świecie. Prywatnie muzyk samouk.

Czytaj również

Nastał wrzesień, powoli trzeba zacząć przyzwyczajać się do ponurej i deszczowej, czyli po prostu jesiennej aury. W związku z tym postanowiłem zabrać się za album, który pozwoli nam nacieszyć się myślą o ciepłych i słonecznych dniach. Nie tak dawno, bo 9 lipca ukazał się...Magiczne zakończenie lata po hiszpańsku. Alvaro Soler - Magia, 2021 (recenzja)