Site icon All About Music

Madonna – Rebel Heart (2015), recenzja Zuzanny Janickiej

Końcówka 2014 roku była dla Madonny bardzo pechowa. Amerykańskiej wokalistce skradziono dema przygotowywanych utworów. Jakiś czas później do sieci trafił gotowy, dopieszczony już album. I to w wersji rozszerzonej. Królową muzyki pop bardzo musiało to zaboleć, ale nie dała po sobie tego poznać. To twarda babka, która niejedno już przeżyła. W końcu swoje lata ma, choć życzyłabym sobie, by w jej wieku prezentować się równie zjawiskowo. Chociaż co jakiś czas kolejnie życzliwe osoby wysyłają ją na emeryturę, ona wciąż ma w sobie pasję do tworzenia muzyki. I to nie byle jakiej, co udowadnia jej najnowsza, trzynasta studyjna płyta, zaczepnie zatytułowana Rebel Heart.

Madonnie w ostatnich latach przekrzywiła się korona, a na tron zasadzało się kilka innych wokalistek. W 2005 roku ukazała się roztańczona płyta Confessions on a Dancefloor, która odświeżyła nieco nudną popową scenę. Jakiś czas później swoją premierę miało Hard Candy – nieźle łączące pop i dance z czarnymi rytmami. Jednak nie było to dziełem na miarę osoby, która chciałaby być nazywana wizjonerką. Jeszcze bardziej w dzisiejsze trendy Madonna zagłębiła się na MDNA. Krążek zawierał kilka mocnych kawałków (Gang Bang, Masterpiece), ale w większości składał się z przewidywalnych, zwyczajnych piosenek. Albumem Rebel Heart Madonna ponownie zyskuje w moich oczach.

Na swoim najnowszym krążku wokalistka odważnie sięga po elektroniczne brzmienia, świetnie łącząc je z popem i muzyką taneczną. W studiu wspierana była przez Aviciiego, Diplo, wpadł i Kanye West. Wśród gości wyróżnić możemy przedstawicieli hip hopowego światka (Nicki Minaj, Chance the Rapper), boksera (!) Mike’a Tysona a także Alicię Keys, której pianino urozmaica pierwszy singiel.

Na Rebel Heart trafiło kilka kompozycji, które umieścić mogę w bogatym zbiorze najlepszych piosenek Madonny. Nie potrafię przejść obojętnie obok roztańczonego Living for Love. Gdybym słuchała radia, byłby to utwór, na jaki natykać się chciałabym co chwilę. Bardzo lubię również zróżnicowane Devil Pray. Gitary obok mocnych, klubowych bitów? Świetnie się ta synteza tu sprawdziła. Zaskakuje mnie Illuminati – nieco mroczna piosenka o ciekawym bicie, powodująca zawał serca u wszystkich osób, które lubią węszyć spiski tam, gdzie ich nie ma. Do gustu przypadły mi także balladowe propozycje Madonny. We wpadającym w ucho Joan of Arc razić mogą nieco nowoczesne wspomagacze, ale nie można nie docenić tekstu, w którym Madonna rozlicza się z bycia rozpoznawalną:

 Each time they take a photograph I lose a part I can’t get back (PL: Za każdym razem, gdy robią mi zdjęcie, tracę część siebie, której już nie odzyskam)

Zachwyca urocze, lumineersowe Body Shop. Czaruje niegrzeczne, seksowne Holy Water. Urzeka klasyczna pop-ballada Wash All Over Me.

Chociaż wymienione w poprzednim akapicie utwory należą do najlepszych piosenek na Rebel Heart, pozostałe w większości wcale nie zostają w tyle. Warto sięgnąć po power ballad Ghosttown, magnetyzującą podnoszącym na duchu tekstem kompozycję; chwytliwe Hold Tight z wyrazistym występem bębnów; podniosłe HeartbreakCity oraz świetnie zaśpiewane na tle synthpopowej muzyki Inside Out. Na uwagę zasługuje Iconic charakteryzujące się solidnym, klubowym wręcz bitem. Do słabszych nagrań należą zawierające wpływy dancehallu i reggae Unapologetic Bitch oraz przesłodzone, nieco dziecinne Bitch, I’m Madonna z dubstepowymi wstawkami i jednym uchem wpadającymi a drugim wylatującymi partiami Nicki Minaj.

Nie raz wspominałam o tym, że moim ulubionym okresem twórczości Madonny są lata 90., kiedy to otrzymaliśmy od niej odważne, intymne albumy z Erotica i Ray of Light na czele. Chociaż marzy mi się kolejny dojrzały krążek sygnowany jej imieniem, nie kręcę nosem na to, co właśnie otrzymałam. Madonna wciąż bawi się muzyką, melodiami. Wciąż chce czuć się jak dwudziestoletnia dziewczyna. Ok, rozumiem ją. Tym bardziej, że Rebel Heart jest naprawdę porządnym albumem, zawierającym masę przebojowych kompozycji, wyprzedzających o lata świetlne twórczość jej rywalek. Czuć, że Madonna w jego przygotowanie włożyła całe zbuntowane serce. Jedna uwaga na przyszłość – po co najlepsze piosenki wywalać na wersję deluxe? Gdyby na podstawę trafił zestaw Best Night + Veni Vidi Vici + S.E.X. + Messiah, ocena Rebel Heart skoczyłaby w górę o jedną gwiazdkę.

Exit mobile version