Brakuje Wam koncertowych emocji? Nic dziwnego, artyści pewnie nieprędko wrócą na sceny. Z odsieczą przychodzi LP i jej najnowszy album na żywo Live in Moscow. Wokalistka zaplanowała ogromną, międzynarodową trasę na 2020 rok. Niestety, wszystkie koncerty musiały zostać przeniesione. Jednak nic straconego! Na otarcie łez wydała album-niespodziankę – live prosto z Rosji. Ah, jaki to był występ…

LP zadebiutowała na początku lat 2000., jednak pierwsze dwa projekty nie przyniosły jej większego rozgłosu. Później jej kariera potoczyła się innymi torami – pracowała głównie jako tekściarka dla takich artystek jak Rihanna, czy Christina Aguilera. Dopiero po komercyjnym sukcesie singla Lost on You, na jej punkcie oszalał świat. A z nim przyszły kolejne utwory pokryte platyną i wyprzedane do ostatnich miejsc trasy koncertowe.
Album trwa niemal półtorej godziny. Jest to przekrój przez największe hity LP, ale nie obeszło się bez niespodzianek. Niespodzianek w postaci dwóch coverów – Kings of Leon oraz samych The Rolling Stones. Przy nich koncertowy ogień dosłownie wylewa się z głośników i grzechem byłoby słuchanie ich po cichu. Mash-up z tymi dwoma piosenkami to zdecydowanie moje ulubione punkty całego show. Na nich wokalistka pokazuje, że w jej sercu cały czas gra rock’n’roll, który emanuje już od jej wejścia na scenę. Tak naprawdę od początku do samego końca powinno się włączyć tego live’a na pełen regulator. Dlaczego? Wszystkie utwory są w odświeżonej, rockowej wersji. Mocne basy, gitarowe riffy i ostry jak brzytwa głos LP tworzy tak wyrazistą całość, że przy odsłuchu audio dostałem gęsiej skórki. Aż boję się pomyśleć, co byłoby na prawdziwym koncercie!
Ten występ jest pięknym przykładem mojej wielkiej pasji, miłości i sympatii, którą dzielę się z moją rosyjską publicznością. Tak się cieszę, że wszyscy mogą teraz usłyszeć ten wyjątkowy wieczór! Spasibo!

Sam dobór utworów na ten koncert jest świetny. Nie potrafiłbym ułożyć lepszej setlisty, która zdefiniowałaby LP jako artystkę. Wybrała same perełki ze swoich albumów, które na żywo brzmią nawet lepiej niż w oryginale. Szczególnie takie kawałki jak Tightrope i Strange, które potrzebują trochę ognia. Żadna z piosenek nie pozostaje jednak w cieniu. Nawet One Night In The Sun, które lekko odbiega od reszty i stanowi raczej moment oddechu pomiędzy mocnymi utworami, ma w sobie to coś. Wszystko gra tak jak grać powinno. Od LP wręcz czuć, że robi to, co kocha i czuje się przed publicznością jak ryba w wodzie. Chociaż nie zawarto na płycie przerywników między piosenkami w postaci dialogu z fanami, słychać, że nawiązała z nimi pewien rodzaj więzi. A przecież o to chodzi w graniu koncertów.
Jedyna rzecz, nad którą ubolewam to brak DVD. Jestem osobą, która uwielbia nie tylko słuchać, ale również oglądać zapisy z koncertów. Widzieć energię na scenie oraz pod nią znaczy lepiej rozumieć fenomen artysty. W tym przypadku na pewno byłoby to wspaniałe doświadczenie. Już z samego audio słychać jak LP świetnie się bawi. Chciałbym móc zobaczyć szaleństwo zespołu, publiki i emocje, utrzymujące się w powietrzu.
Live in Moscow to jak na razie najlepsze audio koncertowe ostatnich lat. Podsumowuje dotychczasową, solową karierę LP i pozwala lepiej poznać ją jako wokalistkę. Nie jest kolejną radiową gwiazdeczką, a prawdziwą rockmenką, która czuje muzykę. Emocje, gitary, hity, mocny wokal… Czego chcieć więcej? Nie pozostaje nic, tylko słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać!
- Data premiery: 05 06 2020
- Single: Lost on You, Girls Gone Wild
