Lorde niedawno wydała swój trzeci album studyjny, zatytułowany Solar Power. Kontynuując jego promocję, udzieliła wywiadu dla The Sunday Times i odniosła się w nim m.in. do swojej poprzedniej płyty, czyli Melodramy (2017).
Nowozelandzka wokalistka znana jest ze swojego sceptycznego podejścia do social mediów, w których bardzo rzadko się udziela, a jeżeli już, to zazwyczaj jest to związane z premierą nowego albumu. Nie inaczej jest teraz. Jej najnowszy krążek – Solar Power ujrzał już światło dzienne, a co za tym idzie fani Lorde mogą cieszyć się jej dużą aktywnością w mediach. Co prawda sama nadal wrzuca niewiele, lecz regularnie udziela wywiadów. Podczas jednego z ostatnich odniosła się do Melodramy – jej płyty z 2017 roku.
Kiedy Melodrama została wydana, miałam moment, kiedy myślałam „Ah, nie zawsze będę numerem 1 przez 9 tygodni”. Teraz doszłam do takiego momentu, gdzie ludzie jednego dnia cię wywołują, a następnego nie. I to jest w porządku.
Lorde o zmianie swojego nastawienia
Ostatnio słuchałam Melodramy i pomyślałam: „Dziewczyno! Byłaś bardzo zestresowana. To był dla ciebie czas pełen napięcia!” Pamiętam trasę koncertową, podczas której niepokój ogarniał mnie każdej nocy. Szczerze, było to całkiem ciężkie, żeby żyć tak przez cały rok.
Lorde o wspomnieniach związanych z albumem
Cały wywiad możecie przeczytać tutaj. Podoba Wam się nowy album Lorde, czy może jesteście zwolennikami Melodramy albo Pure Heroine?


