Łona i Webber – Śpiewnik domowy (2020), recenzja Dawida Dyrdy

Inne recenzje

Łona i Webber - Śpiewnik domowy EP Lyrics and Tracklist | Genius

Rap często jest kojarzony z muzyką, którą mogą wykonywać osoby wywodzące się tylko z określonego środowiska. Widziane bardziej są osoby w luźnych, przepranych dresach po starszym bracie, niż wymuskani chłopcy, dla których brak Balenciagi w szafie jest powodem do napisania mocnych punchline’ów na swoją matkę (oczywiście trzeba to wziąć z mocnym przymrużeniem oka). Choć ten trend zaczął się zmieniać i ci drudzy zaczęli dominować na polskiej rap scenie. To bohaterowie tej recenzji już od początku XXI wieku trzymali się trochę z boku i tworzyli swoją zupełnie inną wersję rapu. Rap, który jest misternie zaplanowany i kunsztownie wyprodukowany.

Taki niewątpliwie jest Śpiewnik domowy, który poza błyskotliwymi tekstami i nietuzinkowymi beatami, odwołuje się do jakże ważnych w obecnym czasie zachowań, jak piszą sami artyści – ten śpiewnik służy do użytku domowego. Choć szczeciński duet nie mógł wiedzieć o wybuchu pandemii, to i tak w swoich utworach hołduje kameralności i prywatności.

EP-ka składa się z ośmiu utworów, do których nie można się w żadnym stopniu przyczepić. Warstwa tekstowa, za którą był oczywiście odpowiedzialny Łona stoi na wysokim poziomie, do którego już przyzwyczaił swoich słuchaczy. Niejeden raper słuchający Adama, może pozazdrościć mu jego świadomości językowej.  Takie utwory, jak No akomodejszon czy Stop, Nadiu są dla dociekliwego, dojrzałego i rzeczowego odbiorcy nie lada gratką intelektualną. W pierwszym wymienionym kawałku raper rozrzucił swojemu słuchaczowi klocki lego na podłogę, aby ten mógł z nich skorzystać oraz sam w swojej głowie odtworzyć budowlę, której Łona jest architektem. Webber do tej całej  konstrukcji dodał afrykańskie brzmienia, zbudowane na podstawie repertuaru Tonego Allena, wzięte prosto z Nigerii…

…żeby w drugim przytoczonym utworze przenieść się do naszych sąsiadów – Rosji. Łona jest tutaj daleko od stereotypizacji, którą mniej rozgarnięty odbiorca mógłby zarzucić mieszkańcowi Szczecina. Dobre i celne obserwacje nikogo nie szufladkują, a raczej dają ciekawy obraz różnych, ale jakże podobnych kultur słowiańskich. Finał kawałka, raczej nikogo nie powinien zaskoczyć. Zaczęło się od niechętnego: Boże. Gdzie ja się dałem zaprosić?, żeby skończyć na: dawaj, bratan!. Jak to w życiu, impreza w barze kończy się marnym stanem konta oraz wiszącą w powietrzu wizją zbliżającej się rozróby. Autor subtelnie ostrzega imigrantów zza wschodniej granicy, że Polacy po kilku „głębszych” łatwo unoszą się gniewem. Tak jak w przypadku poprzedniego utworu, Webber w swojej cytował nagrania autorstwa Żanny Biczewskiej.

Żeby zakończyć tę podróż po świecie, choć moglibyśmy jeszcze się przenieść do kraju samby, czyli Brazylii. Warto wspomnieć o utworze Echo, który podobnie jak Co tam, mordo? porusza problemy społeczne, jednak trochę innego kalibru. Kwestie, jakie dotykały polskich Żydów na ziemiach polskich w latach 50. i 60. są przedstawiane poprzez alegorię, którą jest szczeciński zespół Następcy Tronów. Finał historii miał miejsce w marcu 1968. Choć sprawa mocno zakorzeniona w społeczności Szczecina, rzutuje na wszystkie miasta w Polsce, z których musieli wyprowadzić się Żydzi w poszukiwaniu zrozumienia i tolerancji.

Wersy, które zdobyły nagrodę najbardziej hipnotyzującego (refleksyjnego) wersu z tej EP-ki, będą również znakomitym podsumowaniem utworu Echo, choć nie pochodzą z tego kawałka. A mowa o początku refrenu z #nikiforaszczecinskiego, który porusza problemy wolności w sztuce: Patrz; nie dopytałem – nie chciałem być wścibski – a może był łemkiem jak krynicki.

Takim zestawieniem kończę tę recenzję, zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z wydaniem Łony i Webbera i wyrobieniem swojej własnej opinii na jego temat. Moja ocena 8/10.

P.S. Minusem, który trochę psuje cały odbiór tego spójnego i dopracowanego, pod względem muzycznym i tekstowym, wydania; jest wydanie fizyczne płyty popularnej 1CD. Nie chodzi mi tutaj o oprawę graficzną, która jest bardzo schludna i dobra, tylko o samo wykonanie. Szkoda, że osoby z wytwórni nie dopilnował, żeby organ wykonawczy składnie i ładnie złożył opakowanie na płytę.

Łona i Webber - Śpiewnik domowy
  • Data premiery: 17 04 2020
  • Single: Stop, Nadiu; #nikiforszczecinski
Najlepsze utwory: No akomodejszyn
#nikiforszczecinski
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Rap często jest kojarzony z muzyką, którą mogą wykonywać osoby wywodzące się tylko z określonego środowiska. Widziane bardziej są osoby w luźnych, przepranych dresach po starszym bracie, niż wymuskani chłopcy, dla których brak Balenciagi w szafie jest powodem do napisania mocnych punchline’ów na swoją...Łona i Webber – Śpiewnik domowy (2020), recenzja Dawida Dyrdy