Les Friction – Dark Matter (2017), recenzja Zuzanny Rubaszewskiej

0
266

Znalezione obrazy dla zapytania Les Friction - Dark MatterMimo dwóch albumów i ponad sześcioletniej działalności, Les Friction to zespół nieznany szerzej polskiej publiczności. A szkoda, bo grające rock alternatywny trio ma wiele do zaoferowania. Ich poprzedni album nazwany po prostu Les Friction, choć świetny, nie odniósł komercyjnego sukcesu, a Panowie nie zyskali światowej sławy. Oni jednak nie zrezygnowali z muzyki i po dłuższej przerwie wracają z nowym materiałem.

Les Friction powstało w 2011 i już roku później wydało swoją debiutancką płytę. Od owego krążka minęło już kilka lat, a zespół konsekwentnie trzyma się obranej tam stylistyki i prezentuje nam nowy, choć bardzo podobny do poprzedniego, album. Dark Matter rozpoczyna się od mocnego Your World Will Fail i mówiąc „mocnego” mam na myśli wizję i przesłanie, które ze sobą niesie. Les Friction od zawsze czarowali słuchaczy poruszającymi tekstami i tu nie jest inaczej. Album jest przepełniony wzruszającymi, mocnymi utworami, które skłaniają do refleksji, ‘Your world will fail my love. It’s far beyond repair’ – słyszymy w otwierającym kawałku. Kompozycja dodatkowo okraszona jest pozornie spokojną, lecz tak naprawdę bardzo dynamiczną melodią (charakterystyczną dla zespołu), co stanowi świetną zapowiedź tego co ma nadejść w dalszej części krążka.

Znalezione obrazy dla zapytania les friction dark matter

Następne w kolejności są Who Will Save You Now i Dark Matter. Pierwszy utwór, choć nagrany został w 2012, nie odstaje w żaden sposób od pozostałych na płycie. I to jest niestety minus wydawnictwa, gdyż jest ono bardzo podobne do ich debiutanckiego Les Friction z 2011 roku. Panowie po prostu nie zaskakują nas nowymi rozwiązaniami, tylko zostają przy znanych sobie brzmieniach, które, mimo wszystko, doskonale się sprawdzają. Tytułowe Dark Matter to z kolei jeden z mroczniejszych kawałków na płycie, utrzymany jednak w charakterystycznej dla Les Friction stylistyce.

Przy pierwszym albumie zespół zrezygnował ze współpracy z innymi artystami, tu natomiast jest inaczej. I bardzo dobrze, bo dzięki tej decyzji możemy wsłuchiwać się w takie utwory jak I Remember z Emily Valentine i You Always Knew z Larą Fabian. Artystki czarują głosami i idealnie komponują się z głosem wokalisty Les Friction. W odróżnieniu od większości piosenek, te to typowe, wolne ballady umiejscowione w centrum, co stanowi swego rodzaju ‘odpoczynek od mocniejszych brzmień’. Całość sprawia, że oba kawałki to wzruszające duety, które są jednymi z najjaśniejszych miejsc na albumie.

Idąc dalej, szczególną uwagę przykuwa Your Voice. Najdłuższy utwór na płycie jest jednocześnie najlepszym i najbardziej zróżnicowanym. Nagromadzenie dynamicznych brzmień, przeplatanych spokojnymi momentami i poruszający tekst sprawiają, że kompozycja chwyta za serce i jest wisienką na torcie idealnie wpasowującą w stylistykę całego albumu.

Najsłabszymi utworami na Dark Matter są jedne z ostatnich – Firewall i Make Believe. Pierwszy utwór zaczyna się bardzo dobrze, w charakterystycznym dla zespołu stylu, o którym już wcześniej kilkakrotnie pisałam. Jednak dziwna linia melodyczna z wplecionym bitem sprawia, że piosenka męczy i traci swój urok. Make Believe to z kolei popowo-rockowa kompozycja, co jak na Les Friction jest bardzo dziwne. Melodia, tempo, rytm, a nawet sam głos wokalisty irytuje i sprawia, że po poprzednich – świetnych utworach, jako słuchacze czujemy się zawiedzeni.

Na szczęście na koniec zostaje nam jeszcze Kashmir – najkrótsza i jedna z najbardziej dynamicznych piosenek na albumie. Ładnie poprowadzona, z dobrą linią melodyczną sprawia, że utworu po prostu dobrze się słucha. Nie jest to najlepsza kompozycja na płycie, ale ładnie ją zamyka i stanowi dobre dopełnienie całości.

Les Friction stworzyli świetny album, pełen mocnych i poruszających utworów z paroma słabszymi momentami. Dark Matter stanowi jednak świetną kontynuację ich wcześniejszej twórczości, gdyż jest utrzymany w bardzo podobnej stylistyce. I choć to podobieństwo jest małym minusem wydawnictwa, gdyż nie zaskakuje nas ono niczym nowym, to album sam w sobie jest bardzo dobry, a jego autorzy mają nam jeszcze wiele do zaoferowania. I pozostaje tylko mieć nadzieje, że udowodnią nam to przy okazji kolejnych albumów.