Zwyciężczyni brytyjskiej edycji programu X-Factor, Leona Lewis, powróciła z nowym albumem. Jest to już jej trzecie dzieło. Debiutancki krążek, Spirit, został zakupiony przez 9 milionów osób. Z Echo poszło gorzej, bo znalazło tylko 2,5 milionów nabywców. Czy Leona jest jeszcze w stanie powtórzyć sukces pierwszej płyty?
Trzeba przyznać, że fani artystki są bardzo cierpliwymi osobami. Glassheart ukazać się miało już rok temu – we wrześniu. Został nawet wydany pierwszy singiel – klubowe, taneczne Collide. Nie tego oczekuje się od obdarzonej tak pięknym głosem Lewis. Posypały się słowa krytyki. Artystka ogłosiła później, że przesuwa datę premiery płyty, bo ma nowe pomysły na piosenki. Najpierw była mowa o marcu, potem o listopadzie. Ostatecznie Glassheart trafiło do nas miesiąc wcześniej.
Jak na każdym albumie Leony, tak i tutaj, materiał można podzielić na dwie części. Jedna to ballady, które wychodzą wokalistce naprawdę dobrze (m.in. Trouble, Fireflies), druga taneczne numery, dwa razy bardziej przebojowe od tych, które dostaliśmy ostatnim razem (m.in. Shake You Up, Sugar). Muzyka Leony nie przeszła jakiejś wielkiej metamorfozy. To nadal pop, r&b oraz soul.
Najbardziej byłam ciekawa ballad. Leonie wychodzą one naprawdę świetnie. Na Glassheart przewaga ballad nad tanecznymi piosenkami jest znacząca. Mamy tu m.in. singlowe, piękne nagranie Trouble, przebojowe Lovebird oraz odrobinę elektroniczne Come Alive. Byłabym zadowolona z nagrania Un Love Me, ale zupełnie nie mogę znieść jego zbyt łzawego refrenu. Trochę zmarnowany został też potencjał Stop the Clocks czy When It Hurts. Bardzo natomiast podoba mi się delikatne Fireflies i Fingerprint. Jednak moim numerem jeden spośród wszystkich ballad jest pełne mocy nagranie I to You.
Taneczne utwory przyczyniają się do tego, że album nie jest nudny – nieco go rozkręcają. Leonie może nie wychodzą tak jak np. Rihannie czy Lady Gadze, ale są całkiem udane. Wyróżnić tu możemy tytułowe nagranie Glassheart. Gdyby nie ta zbyt mocno rozbudowana elektronika, na pewno trafiłby na listę najlepszych piosenek Leony z nowej płyty. Ładnie natomiast przedstawia się Shake You Up oraz Favourite Scar.
Trzecia płyta Leony Lewis była jednym z najbardziej wyczekiwanych krążków 2012 roku. Chociaż wokalistka była zazwyczaj kojarzona z balladami (jej hity – Bleeding Love oraz Better in Time), pokazała, że taneczne kawałki też nie stanowią dla niej przeszkody. Ogólnie rzecz ujmując Glassheart to mix starej, dobrej Leony z tą bardziej przebojową. Jest dobrze.

