Nie da się ukryć, że szeroko pojęta muzyka latynoska od kilku lat przeżywa swoisty renesans popularności. Jeden z jej czołowych przedstawicieli, Maluma odwiedził ostatnio Kraków w ramach swojej ostatniej trasy koncertowej. Byliśmy tam i mamy dla Was relację z tego wydarzenia. Spoiler: było naprawdę gorąco, nie tylko przez pirotechnikę.
Odtworzenia niemal każdego z jego utworów w sieci liczone są w setkach milionów wyświetleń. Na samym Instagramie ma prawie 50 milionów obserwujących. W swojej karierze miał okazję nagrywać między innymi z Shakirą, Madonną czy Ricky Martinem. Maluma, bo o nim mowa, w ramach światowej trasy koncertowej 11:11 World Tour wystąpił ostatnio w Krakowie.
Koncert rozpoczął się od mocnego uderzenia. W piątkowy wieczór, kilka minut po 20 w Tauron Arenie wybrzmiało zadziorne, nieco bezczelne Mala Mia. Po efektownym wstępnie wokalista zabrał publiczność w świat swojej muzyki. W setliście oczywiście nie mogło zabraknąć utworów z płyty 11:11 takich jak HP czy 11 PM (przy wykonaniu którego cała arena rozbłysła światłami latarek), jak również największych hitów wokalisty. Krakowska publika miała więc okazję wysłuchać na żywo singli takich jak Felices los 4, Corazón czy Chantaje. Nie zabrakło także ostatnich numerów z twórczości Kolumbijczyka – Maldad oraz Qué Pena.
Nie da się ukryć, że Maluma to prawdziwe sceniczne zwierzę. Swoją charyzmą, energią i urokiem przyciąga uwagę i nie w sposób jest oderwać od niego wzroku. I chociaż miał prawo być zmęczony (bowiem był to jego trzeci koncert z rzędu w przeciągu trzech dni w różnych krajach) to starał się jak mógł, żeby nie zawieść publiczności. Moim zdaniem misja ta zakończyła się sukcesem.
Muzyk także dużą uwagę poświęcił publiczności, której lwią część stanowili oddani fani artysty. Tutaj moją faworytką była pani z banerem „Kiss me before my wedding”. Maluma podziękował wszystkim za wsparcie, które dostaje i je szczerze docenia. Jego uwadze nie umknęły także transparenty przygotowane przez fanclub wokalisty.
Na osobny akapit zasługuje cała oprawa widowiska. Efektowne wizualizacje, krótkie, nieco futurystyczne filmy wyświetlane w przerwach pomiędzy utworami, lasery czy efekty pirotechniczne były dopięte na ostatni guzik i stanowiły spójną całość. W pewnym momencie Maluma zaprezentował także robiące wrażenie show z pokazem laserowym. Poziom światowy.
Całość dopełniały Pretty Girls, Dirty Girls, czyli zespół zachwycających tancerek wokalisty. Dziewczyny w neonowych strojach dały z siebie wszystko, jednocześnie nie odwracając uwagi od głównej gwiazdy wieczoru. Swoją drogą sam wokalista zaprezentował się także jako utalentowany tancerz.
Jeżeli przegapiliście koncert Malumy w Krakowie (a macie czego żałować) to jednak nic straconego. Kolumbijczyk wczoraj potwierdził, że będzie jedną z gwiazd festiwalu Trapeton, który już w lipcu odbędzie się w Gdańsku. Świetna zabawa w rytm największych hitów Kolumbijczyka gwarantowana.

