Mijają dwa lata od premiery ostatniego albumu „MiXtura”, a Małgorzata Uściłowska przechodzi przemianę z larwy w pięknego motyla, który świadomych swej palety barw postanawia wyruszyć w świat dźwięków. Dźwięków, które pozwalają odkryć feministyczną i niezależną duszę oraz odwagę do buntu i głośnego krzyku. W trzeciej płycie Lanberry opowiada o tym, co ją gryzie.
A dziś gryzie ją wiele. Przede wszystkim są to sprawy sercowe. Ktoś ostro zaszedł za skórę Lanberry, ponieważ album Co gryzie panią L? jest najbardziej intymnym i prywatnym zapiskiem przeżyć artystki, jeżeli spojrzymy na jej cały dorobek artystyczny. Znaczną część materiału pochłaniają rozrachunki sercowe, ale w tej walce serc znalazła się przestrzeń dla walki o samą siebie, poszukiwaniu wewnętrznej siły i feministycznej, kobiecej siły.
„Ja tylko tutaj tańczę, nie zostaję tu na zawsze, dobrze bawię się póki robię to co chcę. Nikogo nie udaję, wiem, że taki mi już zostanie. Dobrze bawię się, póki robię to co chcę.”
Na naszych oczach Małgorzata Uściłowska przekształca się w kobietę, która zaczyna obserwować świat z kilku perspektyw. Pomimo że album jest wyjątkowo emocjonalny, to Lanberry zachowuje swoją surowość. Śpiewa tak, jakby była obok wszystkich uczuć – przez co paradoksalnie album uderza jeszcze mocniej. Artystka wszystkie łzy i wzruszenia zamknęła w balladzie Usłysz Mnie: „Myślałam, że zniknę, że zgasnę, ooo. Tak łatwo oddałam, to co we mnie jasne. Ostatkiem sił, biorę głęboki wdech – teraz już wiem, że płonę – nie zgasnę.”
Wiele dobrego trzeba powiedzieć o produkcji płyty. Patrząc z perspektywy czasu, to właśnie Co gryzie panią L? jest najbardziej kompletnym wydawnictwem w dyskografii Lanberry. Poprzedniczki posiadały mniejsze lub większe mankamenty. Dziś nie ma miejsca na błędy. Trzeci studyjny album Małgorzaty Uściłowskiej staje się czarnym koniem w wyścigu o najlepsze, komercyjne wydawnictwo w 2020 roku.
I jeżeli spojrzymy na premierowe wydawnictwo przez pryzmat utworów, więcej ma wspólnego z eklektycznością „MiXtury”, natomiast jeśli przyjrzymy się na Co gryzie panią L? przez pryzmat całokształtu, to album ma większy mianownik wspólny z debiutanckim, imiennym albumem. Trzecia płyta to idealny równoważnik pomiędzy dwoma poprzednimi krążkami, z wyraźnym odrobieniem błędów, które towarzyszyły poprzednim płytom.
Lanberry nie tylko znalazła złoty środek w brzmieniach, ale utorowała sobie własne brzmienie, z którym będzie identyfikowana przez długie lata. Dotychczas jej twórczość rozpoznawalna była przede wszystkim przez charakterystyczny głos. Wraz z premierą ” Co gryzie panią L?” możemy mówić o tym, że twórczość Małgorzaty Uściłowskiej staje się coraz bardziej ukierunkowana i świadoma. Pomimo że artystka nadal czerpie z wielu gatunków muzycznych i nie ogranicza się, to w tym miejscu zamyka wszystkie inspiracje w zgrabnych ramach muzyki pop.
Kiedyś śpiewała „Teraz wiem, że to był bunt bunt, buntuje się – zaczynam od nowa”, można stwierdzić, że temu buntowi bliżej było do bunciku. Prawdziwy opór rodzi się teraz, wraz z premierą Co gryzie Panią L?
- Data premiery: 23 10 2020
- Single: Tracę, Plan Awaryjny
