Moja relacja rozpoczyna się dwie godziny przed rozpoczęciem koncertu na krakowskim dworcu głównym, z którego rozpocząłem swoją wyprawę do Fabryki Porcelany w Katowicach. Po godzinnej, przyjemnej podróży nowym, schludnym pociągiem Kolei Śląskich przywitał mnie bynajmniej nie tak dystyngowany przystanek Katowice Zawodzie. Na szczęście klub jest ulokowany blisko, około 800 metrów od ów wspomnianego wcześniej miejsca wysiadki. Po krótki spacerze, wśród torowisk i zakładów przemysłowych, wyłania się nowoczesny kompleks Fabryki Porcelany, w którym znajduje się P23.

O 19:30 nastąpiło otwarcie bramek na koncert, który został zaplanowany na 21:00. Przybycie na miejsce kilka minut po otwarciu wejścia, skutkowało ponad godzinnym staniem w niekończącej się kolejce. Spowolniony ruch, w głównej mierze, był spowodowany przez wypełnianie oświadczeń o stanie zdrowia. W związku z tym spektakl rozpoczął się kilka minut później. Za warm up osób, które już dostały się pod scenę odpowiedzialny był DJ Geto.
Kukon niesiony wrzawą dochodzącą spod sceny rozpoczął całą nocą w samolocie z EPki Kraków, Marzec 2020. Jak się okazało, był to jedyny utwór z tej płyty. Następnie artysta zapodał swoim fanom kilka utworów z dwóch mixtape’ów Ogrody i Ogrody 2, a byłby to m.in.: sheraton kopenhaga, ogrody po blantach, wirtualny diler czy piję wódę i słucham ich troje, w którym to fani wraz z Kukonem odśpiewali zwrotkę Quebonafide.
Po fragmencie utworów z Ogrodów nastąpił fragment najbardziej wyczekiwany przez mnie, czyli dwa utwory z najnowszej płyty Kukona pt. Dramat. Klimatu całemu wykonaniu dodała obecność współtwórczyni tej EPki, Julii Mikuły, dla której był to debiut na rapowym koncercie. Melancholijnemu nastrojowi temu wydarzeniu dodały: (mój ulubiony utwór) deszcz pada na namiot oraz miło mi cię poznać.
Po wolniejszych i spokojniejszych utworach artysta oraz jego ekipa Ogrody, wytoczyli najcięższe działa jakie mieli w zanadrzu: Halo (najpopularniejszy utwór Kukona) rozgrzało publiczność do czerwoności, a późniejsze hity takie jakie: Miniówa, Porsche czy Ostatni bal (dwa ostatnie z pierwszej płyty artysty pt. Piękny ból) tylko podtrzymały ten stan.
Niestety koncert, ku mojemu zaskoczeniu, nie mógł trwać dłużej niż godzinę, ze względu na ciszę nocną. Chociaż to nie przeszkodziło, żeby cała ekipa Ogrody przeciągnęła kilka minut dłużej całe wydarzenie i zagrali jeszcze raz Miniówę wraz z całą widownią w P23! Najwierniejsi fani jeszcze przez solidne dwadzieścia minut stali pod sceną i skandowali: Ogrody!, tylko żeby ekipa wyszła i podpisała się na płytach i koszulkach.

Szkoda, że koncert trwał tylko lekko ponad godzinę, lecz przez to był niezwykle energiczny, i cały czas zaskakiwał publiczność. Kukon zdążył zagrać blisko 20 utworów z całej swojej twórczości, nie zabrakło niespodzianki w postaci Julii Mikuły, czy interakcji z fanami. Samo miejsce, czyli klub P23, wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, bliskość sceny oraz wyjątkowa atmosfera to zdecydowane atuty klubu!
Koncert Kukona rozpoczął całą serię wydarzeń, w ramach Lata w Plenerze, w Katowicach. Więcej informacji można szukać na pod hashtagiem #ogrodyontour, czy na mediach społecznościowych Kukona.

