Na przestrzeni ostatnich lat Krzysztof Zalewski nie dał (na szczęście!) o sobie zapomnieć i chociaż od premiery ostatniego solowego krążka minęły niespełna cztery lata, to oprócz tras promujących Złoto, poznaliśmy też w międzyczasie jego interpretację największych przebojów Czesława Niemena w projekcie Zalewski śpiewa Niemena. Nie zapominając oczywiście o kilku edycjach Męskiego Grania po drodze.

Nastał dzień, który wyczekujący fani mogą potraktować w dwójnasób – euforycznie jarając się nowym materiałem lub cicho jęknąć z zawodem nad kierunkiem, który został obrany na Zabawie – dostępnej od dzisiaj w sklepach i serwisach streamingowych. Już w zeszłorocznych wywiadach Krzysztof wspominał, że płyta będzie czymś nowym, świeżym – bo czasami trzeba tańczyć jak wariat żeby nie zwariować.
Co dostaliśmy? 11 utworów będących tak ogromnym misz-maszem stylów, że nie sposób nie być zaskoczonym po pierwszym odsłuchu. Czy pozytywnie? Obawiam się, że znajdzie się grono osób, które po przesłuchaniu kilku pierwszych nie pójdą dalej, uznając, że nie znaleźli tutaj niczego dla siebie. To może być też grono oburzonych, które może popełnić ogromny błąd. Wiadomo, wejście w muzykę i klimat danego krążka nierzadko wymaga czasu, odbiór może być zmienny w zależności od warunków czy nastroju – a ta płyta zyskuje przy głębszym poznaniu.
Na pierwszy ogień idzie tytułowa Zabawa – kawałek, który ostatecznie, mam wrażenie, definiuje wszystko, co spotkamy dalej. Totalny eklektyzm! Początkowe doznania są całkowitą niespodzianką, do tego stopnia, że miałam na początku problem z prostym skupieniem się na wszystkich elementach, które tutaj dostajemy. Jednak czy argument, że zdarzyło mi się kilka razy z nienacka nucić pod nosem Życie to nie zabawa, zabawa, zabawa, zabawa, tylko zawody, zawody, zawody, zawody nie jest wystarczający, żeby stwierdzić, że to po prostu wpada w ucho? Tylko pytanie, czy tego właśnie oczekują słuchacze Zalewskiego – piosenek „tylko” wpadających w ucho? Obecnie to jeden z moich ulubionych tracków.
Natomiast spójrzcie głębiej – nie będę wam wszystkiego zdradzać, ale warstwa tekstowa (właściwie całego krążka) to niby proste zabiegi, ale trzeba dobrze czytać między wierszami!
Druga na płycie to Annuszka, singiel promujący wydawnictwo, który dla niektórych także był sporym zaskoczeniem, ale ostatecznie został dobrze przyjęty przez publiczność. Kolejny Dystans przypomina mi trochę klimat Złota z retro zacięciem. Nagle okazuje się, że właściwie nadal w tych utworach znajdujemy starego Krzyśka, mamy tu tyle zabiegów, które ostatecznie nawiązują do poprzednich płyt, tylko to nie zawsze jest tak oczywiste na pierwszy rzut oka. Jak mówi sam Zalewski, wszystkie muzyczne doświadczenia coś w nas zostawiają.
Jedną z moich ulubionych piosenek jest Na apatię, pewnie dlatego, że uwielbiam tekst, w którym tak dobitnie odnajduję współczesną rzeczywistość. Nie chcę opisywać tutaj każdego kawałka po kolei, ale zapewniam Was – Zabawa to zbiór naprawdę rewelacyjnie wyprodukowanej, napisanej i zaskakującej porcji muzyki.
Nie da się zadowolić wszystkich i nie ma chyba na świecie artysty, który obierając nawet odrobinę inny kierunek od tego do czego zwykli jego fani nie usłyszałby słów krytyki. Zabawa oprócz tego nowego Zalewskiego, ma w sobie przecież nadal jego moc w głosie i jego pazur gdy krzyczy Tańcz!. To kolejny etap w karierze dojrzałego muzyka, ale ten sam, niezaprzeczalnie ogromny, talent.
Czy Zabawa obroni się swoją różnorodnością? Trudno powiedzieć. Oceny, gwarantuję, będą skrajnie różne. Jak już wspomniałam, istnieje ryzyko, że dla niektórych ta różnorodność to zbyt wiele, dla innych brak typowo rockowego Krzyśka to też nie ta bajka. W pełni to rozumiem. Sumarycznie, sama po pierwszym odsłuchu byłam sceptyczna, chyba zagubiona – bo to jednak nowa rzeczywistość słuchać głosu, który lubisz w kompletnie innej odsłonie niż oczekiwana – ale to po prostu dowód na to, że w muzyce nie można oczekiwać konkretnych elementów – trzeba czerpać satysfakcję z zaskoczeń.
Dlatego też, niech Krzysztof Zalewski i jego Zabawa stylami trwa w najlepsze!
- Data premiery: 18 09 2020
- Single:

