Lato na Pradze to prawdziwe serce koncertowe Warszawy podczas tego lata. Przez trzy miesiące zagra tam, aż kilkadziesiąt polskich artystów, wśród nich znalazł się również Krzysztof Zalewski.
Krzysztof Zalewski podczas tego lata realizuje wakacyjną trasę koncertową, nie mogło obejść się bez koncertu w Warszawie. I właśnie 05 sierpnia miałam przyjemność usłyszeć Krzyśka na warszawskiej Pradze, na koncercie z serii Lato na Pradze, na który bilety z każdej puli wyprzedawały się w mgnieniu oka.
Koncert rozpoczął się chwilę po godzinie 20.30 i potrwał około 1,5 h. Na koncercie mogliśmy usłyszeć utwory zarówno z Zeliga jak i Złota, a także z nadchodzącej płyty Zalewskiego, której tytuł ma brzmieć Zabawa. Niestety nie usłyszeliśmy żadnego utworu z albumu Zalewski śpiewa Niemena. Przy wejściu na koncert dostępny był do zakupu merch Krzysztofa, w którym znalazły się płyty artysty a także bluzy Meduzy.
Koncert rozpoczął się repertuarem ze Złota, pierwszym utworem zagranym na koncercie była Luka, kolejno Chłopiec oraz Na drugi brzeg.
Kolejnym utworem był Początek, czyli hymn Męskiego Grania z 2018. Krzysztof Zalewski jest autorem słów i muzyki do tego utworu, jak przyznał kiedyś w jednym z wywiadów, miał nadzieje, że ten utwór, pomimo zgłoszenia go, nie przyjmie się na hymn MG, bowiem wtedy Krzysiek umieściłby go na swojej płycie. Mimo, że nie znalazł się na albumie, Krzysztof gra go na koncertach i bez Korteza oraz Podsiadło ten utwór też brzmi świetnie!
Następnie zabrzmiał Podróżnik, jednak nie w wersji znanej z płyty, a w wersji „Disco”, czyli wersji, którą Krzysiek (chyba po raz pierwszy) wykonał podczas Red Bull SoundClash 2019, czyli podczas pojedynku z Grubsonem.
I w końcu przyszedł czas na pierwszy z singli z nadchodzącej płyty, zabrzmiało Tylko Nocą. Mimo, że w wersji studyjnej jest to dość elektryczny kawałek, to uwierzcie, że na koncertach brzmi świetnie i można momentami usłyszeć gitarę elektryczną, której niektórym tak bardzo brakowało w tym utworze!
Kiedy przyszedł czas na Folyn nastąpiło pierwsze większe przemówienie Krzyśka:
Zgromadziliśmy się tutaj dzisiaj, żeby świętować, być może chwilowy, być może permanentny, ale powrót do normalności, powrót do koncertów, powrót do naszych spotkań, do tego że możemy spojrzeć sobie w oczy, do tego że możemy wspólnie potańczyć, że możemy wspólnie pośpiewać.
powiedział Krzysztof Zalewski
Przed Folyn, Krzysiek zaśpiewał fragment Here Comes The Rain Again, z repartuaru Eurythmics, a następnie płynnie przeszedł do Folyn. Podczas tego utworu nie zabrakło wyjścia do publiczności oraz solo na cymbałkach. Następnie zabrzmiało Jak dobrze mi, które oryginalnie wykonywane jest z udziałem Natalii Przybysz, która z koncertem na warszawskiej Pradze gościła zaledwie kilka dni temu. Byliśmy też tam, a relację z koncertu Natalii Przybysz możecie przeczytaj tutaj.
I przyszedł też czas na Annuszkę, drugi singiel z nadchodzącej Zabawy. Mimo, że utwór wyszedł zaledwie kilka dni przed koncertem, publiczność zdążyła nauczyć się tekstu i wszyscy śpiewali głośno Annuszkę wraz z Krzysztofem!
Kolejno zabrzmiały: Miłość miłość, Zboża przy akompaniamencie gitary akustycznej, a po nich Uchodźca. Krzysztof zagrał także utwór O Tobie (kiedyś Kosmata Myśl), nazwał go utworem „okolicznościowym”, bowiem nie znalazł się na żadnej płycie Zalewskiego i według zapowiedzi nie znajdzie się także na najnowszym wydawnictwie. Krzysztof śpiewał go już w tamtym roku na Pol’and’Rock Festival.
Przed utworem Polsko działo się najwięcej, każdy kto zna Krzysztofa wie, że często zdarza mu się odwoływać do polityki, zresztą sam utwór Polsko jest, ładnie mówiąc, na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Nie ma problemu jak na Marszu Niepodległości idzie chłop i hajluje, nie ma problemu jak się wiesza kukłę Żyda albo jak się wiesza kukłę posła, natomiast jest wielki problem jak tęczową flagę się powiesi na pomniku, to jest jakby priorytetowa sprawa, do więzienia!
fragment wypowiedzi Krzysztofa przed utworem Polsko
Dodał także, że zaczął uczyć się alfabetu morsa i kiedy jest naprawdę źle morsuje sobie 5 gwiazdek i 3 gwiazdki: ***** *** (nie mogę użyć tych słów, ale jeśli ktoś nie wie o co chodzi, Internet pomoże), a robi to z nadzieją, że:
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie.
Ostatnim utworem przed bisami był Kurier, czyli utwór stworzony do filmu o tym samym tytule.
Na bis Krzysztof wybiegł niczym rasowa sarenka. Pierwszym bisowym utworem było Ry55, przed którym wszyscy z Krzysztofem zaśpiewaliśmy „Mam 17 lat i w ogóle nie chcę, nie chcę mieć więcej”. Przed Ry55 mogliśmy usłyszeć także fragment utworu 99 Problems Jay-Z, po którym Krzysiek płynnie przeszedł już do swojego kawałka. Drugim bisem było Jaśniej, z cymbałkowym Intro. Po tym utworze Krzysztof jeszcze raz podziękował wszystkim za przybycie i wraz z zespołem zniknął ze sceny. Myślałam, że to już koniec koncertu, jednak publiczność znów zaczęła wywoływać Krzyśka, szczerze to sama nie liczyłam na to, że jeszcze do nas wyjdzie. Jednak po paru chwilach Zalewski znów pojawił się na scenie! Już sam, bez zespołu i zaśpiewał oraz zagrał ponownie utwór Miłość miłość, w lekko innej, soloactowej aranżacji. Było to pięknie zwieńczenie całego koncertu!
Na koncercie Zalewskiemu towarzyszył zespół w składzie: Szymon Paduszyński, Bolek Wilczek oraz Andrzej Markowski. Koncert był świetny, a jego jedynym minusem było to, że mógł potrwać dłużej, chociaż nie ma na co narzekać, ponieważ zostało zagranych, aż 18 utworów, co nie jest małą ilością.

