Site icon All About Music

Jak nauczyć się Malować Ogień, Natalia Przybysz w Warszawie. Relacja Karoliny Posytek i zdjęcia Asi Babiel

Pomimo epidemii, część koncertów oraz letnich festiwali, odbyło się i odbędzie tego lata. Jednym z letnich cykli, serwujących naprawdę liczne doznania muzyczne, jest Lato na Pradze, organizowane przez Follow The Step.

Po genialnym, grudniowym, koncercie Natalii Przybysz w warszawskiej Stodole, czekałam na kolejną okazję aby usłyszeć ją na żywo. Miałam w planach koncert Jak Malować Ogień II, który miał się odbyć na wiosnę tego roku, jednak z wiadomych przyczyn został on przełożony na grudzień. Kiedy dowiedziałam się, że Natalia będzie grała w mojej okolicy, nie mogłam przepuścić takiej okazji!

I właśnie 1 sierpnia miałam przyjemność usłyszeć Natalię Przybysz, wraz z zespołem, po raz kolejny. Z racji, że w zeszłym roku Natalia wydała nowy album, Jak Malować Ogień, który ukazał się 25 października 2019 roku nakładem wytwórni Kayax, na koncercie z serii Lato na Pradze dominował materiał właśnie z Jak Malować Ogień. Artystce udało się zagrać tylko jedną trasę koncertową promującą nowy album (jesienną), dlatego wszystkie letnie koncerty Natalii są tak naprawdę dalszą promocją najnowszego wydawnictwa. Oprócz materiału z najnowszej płyty, można było usłyszeć utwory z poprzednich albumów. Przyznam, że był to mój pierwszy koncert po tak długiej przerwie.

Z racji, że był to koncert letni, plenerowy, przed Natalią Przybysz nie było żadnego supportu. Koncert rozpoczął się około godziny 20.30 i potrwał około 1,5h, a Natalia zaśpiewała łącznie 16 utworów, wszystkie utwory z najnowszej płyty Jak Malować Ogień, dwa utwory ze Światła Nocnego oraz cztery utwory z Prądu.

Na pierwszy ogień poszedł prawdziwy Ogień, czyli utwór, który również rozpoczyna płytę Jak Malować Ogień. Przed Ogniem, na koncertach Natalii, zawsze jest króciutkie Intro, podczas którego na scenę najpierw wchodzi zespół, a chwilę po zespole sama wokalistka.

Drugim zaśpiewanym i zagranym utworem było Po Naszej Stronie, utwór, który bardzo polubiłam, w momencie, w którym zrozumiałam o czym tak naprawdę jest. Każdy kto zna twórczość Natalii wie, że na każdej z płyt umieszcza chociaż jeden cover, tak też było przy ostatnim wydawnictwie, i właśnie kolejnym utworem był Krakowski Spleen. Pięknie było to, że na tym koncercie, który odbył się 1 sierpnia, można było usłyszeć utwór Maanamu prawie równo 2 lata od śmierci wokalistki zespołu – Kory – swojego rodzaju hołd dla tej artystki, zresztą już umieszczenie Krakowskiego Spleenu na płycie było hołdem. Warto wspomnieć, że obecny gitarzysta Natalii, Mateusz Waśkiewicz, grał w ostatnim składzie z Maanamem, dlatego można powiedzieć, że utwór zagrany przez zespół Natalii miał tę Maanamowską nutkę.

Koncert nadal mijał w rytmach płyty Jak Malować Ogień, po coverze przyszedł czas na piękną balladę Przestrzeń, a chwilę po niej zabrzmiał Ciepły Wiatr, utwór idealnie pasujący do dnia, w którym odbył się koncert, ponieważ 1 sierpnia był w Warszawie ciepłym, letnim dniem (no może mało było tego wiatru w ciągu dnia, ale już na koncercie można go było poczuć, szczególnie przy tym utworze). Kiedy przyszedł czas na kolejny utwór, Że Jestem, Natalia zdjęła buty (kto był kiedyś na koncercie Natalii wie, że to już praktycznie tradycja, że część koncertu śpiewa na bosaka). W końcu utwór Że Jestem jest o tym, że nie potrzebujemy materialnych rzeczy, aby być prawdziwie szczęśliwym. Natalia zachęcała także publiczność do zdjęcia części odzienia, np. buta, nie wiem czy ktoś się odważył, ale ja pozostałam w pełnym ubraniu. W tym utworze bardzo ładna jest część, która odnosi się do wdzięczności, uwierzcie, że na żywo brzmi to jeszcze lepiej niż na płycie!

Następnie Natalia zaśpiewała Wyspę, bardzo energetyczny utwór, a po niej Cienie, który dedykowała swojej Mamie. Następnie widzowie usłyszeli Kochamy Się Źle, a po tym utworze przyszedł czas na zmianę repertuaru. Najpierw usłyszeliśmy Światło nocne, był to jeden z dwóch zagranych utworów ze Światła Nocnego, a następnie przyszedł czas na Prąd. Zabrzmiały dwa największe hity z Prądu, Miód, czyli utwór, który zawiera liczne pytania oraz wątpliwości, a następnie Nazywam się Niebo, czyli odpowiedzi na pytania z Miodu oraz twierdzenia. Właśnie w takiej kolejności te utwory mają największe przesłanie i brzmią najpiękniej i w takiej kolejności zawsze śpiewa je Natalia. Oczywiście podczas całego koncertu można było obserwować liczne tańce Natalii, które również są już swojego rodzaju tradycją, jednak to przy Nazywam się Niebo Natalia zawsze daje prawdziwy pokaz umiejętności, tak samo było tym razem. Ja taniec przy Nazywam się Niebo zawsze porównuje do tańca małej dziewczynki, jednak każdy może mieć inne skojarzenia, w każdym razie podczas tańca przy tym utworze widać u Natalii ogromną radość!

Po Nazywam się Niebo, Natalia z zespołem na chwilę zniknęli ze sceny, to że wyjdą na BIS było pewne, jednak publiczność i tak głośno i licznie wywoływała Natalię na scenę.

Po krótkiej chwili Natalia Przybysz z zespołem znów pojawiła się na scenie. Na BIS zagrali, aż 4 utwory, pierwszym z nich były Dzieci Malarzy, pisząc o tym utworze warto wspomnieć, że kiedyś mieli pomysł, aby to właśnie tak nazwać zespół, jednak ostatecznie mamy Natalię Przybysz z zespołem. Drugim bisem była Słodka Herbata z Cytryną. Podczas tego utworu zawsze jest dobre show, ponieważ końcówkę piosenki Natalia zawsze śpiewa na leżąco, nie inaczej było tym razem.

Kolejnym utworem było Przeze Mnie, czyli pod koniec koncertu Natalia z zespołem znów cofnęła się do Prądu. Jest to utwór, którego długo nie doceniałam, zawsze wydawał mi się zbyt długi i wybierałam inne utwory z repertuaru Natalii, jednak jest to niezwykle mądry utwór, rodzaj podróży wewnątrz samego siebie, fajnie, że Natalia wciąż śpiewa go na koncertach. Koncert zakończył utwór Sto lat. Podczas tego utworu Natalia dała naprawdę piękna przemowę, było to odniesienie do słów pewnej aktywistki, której nazwiska niestety nie zapamiętałam, jednak nie to jest najważniejsze, ponieważ liczy się sam przekaz. A sprowadzał się on do tego, aby zawsze traktować wszystkich równo, nie dzielić, nie segregować ludzi i nie obrażać ich ze względu na płeć, pochodzenie, wyznanie czy orientację. Natalia użyła bardzo fajnego wyrażenie, które jak wspomniałam, odnosiło się do cytatu pewnej osoby. Chodziło o słowo „trucizna”. O to, że nie powinniśmy używać żadnych słów, które mogłyby się okazać „trucizną” dla kogoś innego, które mogłyby obrażać go w jakikolwiek sposób. Muszę się przyznać, że ja osobiście lekko się wzruszyłam podczas tej przemowy, uwielbiam w Natalii to, że często pomiędzy, albo nawet w trakcie utworów, dodaje krótkie komentarze, małe dygresje, świadczy to o świetnym kontakcie artystki z publicznością. Natalię pożegnaliśmy w rytmach energetycznego utworu, który jak sama powiedziała, wybrała dla widzów osobiście!

Na scenie Natalii towarzyszył zespół, w składzie: Jurek Zagórski, Mateusz Waśkiewicz, Pat Stawiński oraz Kuba Staruszkiewicz, czyli team, z którym współpracuje już od dłuższego czasu. Niestety ze względu na epidemię i po to, aby zachować wszystkie środki ostrożności, po koncercie nie mogło odbyć się spotkanie Natalii z fanami.

O czym warto wspomnieć, każdy fan Natalii wie, że Natalia i Krzysztof Zalewski są przyjaciółmi. Zawsze bardzo się wspierają, wzajemnie, tak też było podczas koncertu na Pradze, przed jednym z utworów Natalia poleciła najnowszy utwór Krzyśka, Annuszkę, a także przyznała się, że nadrabia lekturę poleconą przez Zalewskiego – mianowicie chodziło o Mistrza i Małgorzatę, czyli książkę, do której odniesienie możemy znaleźć właśnie w najnowszym singlu Krzysztofa Zalewskiego.

Koncert odbył się na warszawskiej Pradze, w Centrum Praga przy ulicy Szwedzkiej. Oprócz genialnego koncertu, można podziwiać tam przepiękne wnętrza, a także zjeść czy napić się czegoś dobrego. Jedną małą, ale to naprawdę małą wadą miejscówki tych wydarzeń jest lokalizacja w pobliżu linii kolejowej. Momentami podczas koncertu słyszałam dodatkowy instrument w postaci pociągu, ale nie było to na tyle doskwierające, koncert i tak uważam za bardzo, ale to bardzo udany!

Koncerty z tej serii będą trwały jeszcze przez cały sierpień oraz część września, kto jeszcze nie był, serdecznie polecam odwiedzić to miejsce!

Poczujcie nieco klimat tego wieczoru, oglądając zdjęcia autorstwa Asi Babiel.

Exit mobile version