Krzysztof Krawczyk – Wiecznie młody. Piosenki Boba Dylana (2017), recenzja Marty Mrowiec

0
470

Krzysztof Krawczyk pokazuje, że jego twórczość jest jak wino. Im starsza tym lepsza. Tym razem artysta wziął na warsztat piosenki Boba Dylana i to naprawdę przyjemny album, który świetnie pasuje na jesienno-zimowe wieczory.

Jak sam Krawczyk mówi twórczość Dylana jest dla niego ważna głównie dlatego, że artysta zawsze śpiewa o człowieku:

Dylan zawsze śpiewa o człowieku – mówi Krzysztof Krawczyk. Nie przestaje mnie fascynować, jak wiele o nas wie. Potrafi wcielać się w różne role, ale jest także niezwykłym obserwatorem. Ktoś powiedział, że Szekspir wiedział wszystko o człowieku. Nie jestem pewien, czy Dylan wie wszystko, jednak nie jest to porównanie na wyrost. On sam jest człowiekiem zamkniętym, natomiast innych opisuje tak, jakby nie mieli przed nim tajemnic. Wyjątkowo pięknie opisuje też kobiety…

To nie pierwsza taka płyta w dorobku artysty. W 2015 roku pojawił się album Tańcz mnie po miłości kres, na której znalazły się kompozycje z repertuaru Leonarda Cohena. Wiecznie Młody. Piosenki Boba Dylana to zbiór dwunastu utworów w tłumaczeniach Daniela Wyszogrodzkiego. Tym razem Krzysztof Krawczyk wykonuje piosenki noblisty, legendy muzyki, artysty przez duże A. Jak wypada? Wydaje się, że są to teksty skrojone dokładnie pod niego. Śpiewa o miłości, marzeniach, tęsknocie, relacjach z drugim człowiekiem. Na albumie znalazły się zarówno wielkie przeboje (Forever Young, Blowin’ In The Wind Knockin’ On Heaven’s Door), jak i utwory mniej znane. Przez co krążek jest ciekawy. Za aranżacje odpowiedzialny jest Wiesław Wolnik. Składając w całość teksty, aranż i wykonanie dostaliśmy bardzo przyjemną, lekko bujająca i dojrzałą płytę. Chociaż patrząc na tytuł, swoją drogą bardzo trafny, Krawczyk pokazuje, że muzyka potrafi być młoda niezależnie od wieku artysty. Jego wokal jest nadal wyrazisty i silny. Potrafi zaskoczyć, jednak w tym wszystkim nadal pozostaje starym, dobrze znanym Krawczykiem. Ci, którym wykonanie utworów Cohena się podobało na pewno będą zadowoleni. I pewnie artysta wśród swoich fanów ma raczej starsze pokolenie, tak muszę przyznać, że  ta płyta naprawdę mi się podoba i często do niej wracam. Może to fakt klimatycznych jesienno-zimowych wieczorów, w których potrzebujemy kojących melodii, spokoju i nostalgii? Jedno jest pewne. Krawczyk na tym albumie pokazuje, że czasem nie trzeba eksperymentować i uwspółcześniać starych, dobrych brzmień. Mierzenie się ze światowymi legendami bywa bardzo ryzykowne, jednak w tym przypadku artysta wyszedł obronną ręką i pokazał, że to co znane można pokazać z innej perspektywy.

Na najnowszym albumie Krzysztofa Krawczyka jest trochę grania folkowego, trochę bluesa, znajdziemy elementy gospelowe a nawet country. Jest też miejsce na rockowe wstawki. To dosyć eklektyczny album, jednak bardzo spójny i melodyjny. Krawczyk świetnie odnalazł się w utworach Dylana. Nie ma tutaj napinania się, nonszalancji. Za to słychać radość z tworzenia, pokorę do wielkich kompozycji i młodość ducha. Z przyjemnością posłuchałabym tego albumu na żywo. Jeśli szukacie spokojnej i trochę melancholijnej płyty to sięgnijcie po Wiecznie młodego, a już na pewno włączcie go swoim rodzicom. Myślę, że będą zadowoleni. To także fajna propozycja na świąteczny prezent. Swoją nową płyta Krzysztof Krawczyk pokazuje, że jeszcze nie zamierza schodzić ze sceny. Puszcza oko do swoich słuchaczy i bawi się muzyką, w której słychać zaangażowanie i serce.