Krzysztof Kiljański jest klasycznym przykładem artysty obdarzonego niemałym talentem i wyjątkowym głosem, któremu jednak od lat brakowało dobrych kompozycji. Teraz wokalista powraca z nowym albumem, nad którym pracował wspólnie z Marcinem Kindlą.
Krzysztof Kiljański zaistniał w 2005 roku debiutanckim albumem In the Room, a w szczególności pochodzącym z niego utworem Prócz Ciebie nic, nagranym w duecie z Kayah. Płyta dotarła do 1. miejsca Oficjalnej Listy Sprzedaży i rozeszła się w łącznym nakładzie ponad 70 tys. egzemplarzy, zyskując status platynowej płyty. Duet z Kayah na pewno był motorem napędowym sprzedaży albumu, ale to nie zmienia faktu, że cały materiał na nim zawarty stał na wysokim poziomie. Melodyjne kompozycje Witolda Cisło idealnie współgrały z wyjątkowym głosem Krzysztofa Kiljańskiego. W 2013 roku dał o sobie znać słynny „syndrom drugiego albumu” – album Powrót okazał się powrotem nieudanym, monotonnym, w żadnym stopniu niedorównującym debiutowi. W międzyczasie ukazały się jeszcze trzy inne płyty, na których Kiljański śpiewał piosenki Jonasza Kofty, Jeremiego Przybory, a także duety z wokalistkami, biorąc na warsztat znane polskie piosenki. Wszystkie te wydawnictwa przeszły jednak bez większego echa. Teraz Krzysztof Kiljański powraca z kolejnym albumem – szóstym, gdyby brać pod uwagę jego całą dyskografię, i trzecim, jeśli chodzi o repertuar autorski.
Krzysztof Kiljański został obdarzony barwą głosu zupełnie wyjątkową. Ciepły, stonowany wokal artysty wymaga tym samym muzyki, która dodatkowo uwydatni jego charakter. Tym razem Krzysztof Kiljański zaprosił do współpracy polskiego producenta i wokalistę, Marcina Kindlę. Trzeba przyznać, że właśnie ta współpraca okazała się największym atutem całego albumu, bowiem styl komponowania Kindli (znany m.in. z jego własnych płyt) idealnie zgrał się z wokalem Krzysztofa Kiljańskiego. Pierwszym przedsmakiem nowej płyty Kiljańskiego była wydana jeszcze w zeszłym roku piosenka W drodze. Moim pierwszym skojarzeniem z tym utworem był Chris Rea i jego tytułowy singiel z płyty Auberge. Kompozycja W drodze zdawała mi się nawiązywać do niego zarówno pod względem motywu podróży, jak i muzyki utrzymanej w charakterystycznym klimacie. I rzeczywiście, Krzysztof Kiljański nie tylko w tej jednej piosence, ale w ogóle jawi nam się jako polski Chris Rea, może tylko w nieco łagodniejszej odsłonie.
Na albumie zatytułowanym Więcej znalazło się 10 premierowych utworów artysty oraz jeden bonus w postaci anglojęzycznej wersji tytułowego singla. Całość została oparta na stosunkowo prostej melodyce z przewagą fortepianu, gitary akustycznej i perkusji. Większość piosenek to klasyczne ballady, jednak na ich tle wyróżniają się dwa dotychczas wydane single (W drodze i Więcej) oraz utwory Fabi i List do Piotra – utrzymane w nieco szybszym tempie, zdecydowanie bardziej wyraziście interpretowane przez Kiljańskiego niż pozostałe. Mogłoby się wydawać, że to właśnie wolne ballady są najmocniejszą stroną artysty, ale nic bardziej mylnego – szybsze piosenki w wykonaniu Kiljańskiego brzmią równie dobrze, a może i jeszcze lepiej od tych spokojniejszych. Zaangażowany słuchacz zwróci też uwagę na słowa piosenek – dojrzałe i przemyślane.
Wyłącznymi twórcami większości kompozycji (słowa i muzyka) są Krzysztof Kiljański, Ewa Andrzejewska i Marcin Kindla. Jedynie drugi singiel z płyty Więcej napisali zagraniczni twórcy: Jud Friedman i Allan Rich, którzy komponowali w przeszłości m.in. dla Whitney Houston, Tiny Turner, Roda Stewarta czy Ray’a Charlesa. Właśnie ten utwór, z tym że w wersji anglojęzycznej, zamyka album. Mamy zatem akcent zagraniczny.
Album Więcej to najlepsze wydawnictwo Krzysztofa Kiljańskiego od czasu jego debiutu. Duża w tym zasługa kompozytora, Marcina Kindli, który odnalazł melodie idealnie współbrzmiące z barwą głosu Kiljańskiego. Nowa płyta jest klimatyczna, doskonała do odpoczynku, którą docenią słuchacze wymagający czegoś więcej, niż tylko chwytliwych piosenek.


