Krzysztof Iwaneczko – Jestem (2019), recenzja Weroniki Szymańskiej

Jestem to debiutancki album Krzysztofa Iwaneczko, który zabiera nas w podróż po swoim prywatny świecie, pełnym różnych emocji. Po drodze pokazuje nam 11 autorskich historii opisanych dźwiękiem. Sprawdźcie jak wygląda muzyczny świat Krzysztofa!

Iwaneczko bardzo mnie zaintrygował swoim udziałem w VI edycji The Voice of Poland, którą zresztą bezsprzecznie zwyciężył. Czekałam na jego płytę, zastanawiając się co nam zaserwuje będąc już niezależnym artystą bez całej tej telewizyjnej otoczki.. Mój apetyt wyostrzył udział w nagraniach Michała Kusha, który na co dzień pracuje z genialną Darią Zawiałow. Przyznać trzeba, że zawodu nie ma – otrzymaliśmy bardzo przyjemny debiut.

Jestem zaskoczona różnorodnością tej płyty. Po Krzysztofie spodziewałam się raczej, że usiądzie przy fortepianie i napisze kilka ckliwych, wolnych utworów. Tymczasem Jestem to pełna paleta różnorodnych, muzycznych barw. Od stonowanych, wręcz momentami jazzowych kompozycji, po skoczne, taneczne kawałki.

W warstwie muzycznej wyraźnie słychać producencką rękę Michała Kusha. Jest kilka mocniejszych, wręcz elektronicznych wstawek, które o dziwo bardzo dobrze wpasowały się w nie zawsze wesołe kompozycje, jak chociażby w przypadku znanego już singla Tonę, czy jednej z ciekawszych pozycji na płycie – Rozstań.

Podczas początkowego odsłuchu zdezorientowały mnie trochę anglojęzyczne kompozycje. Nie jestem fanką mieszania języków na płytach, bo wybija mnie to z pewnego stanu skupienia. Jednak z każdym kolejnym odtworzeniem zaczęłam dostrzegać wartość również tych kompozycji. Moje uszy szczególnie skradło By My Side. Myślę, że tej soulowej kompozycji nie powstydziłby się nawet sam mistrz Timberlake – biorę w ciemno takie klimaty. Mimo to jednak zrezygnowałabym w przyszłości z tego zabiegu, bo te dwa osamotnione utwory po angielsku wydają się być trochę przypadkiem wciśnięte do tracklisty. Ale to tylko estetyczne drobiazgi, które mi osobiście trochę przeszkadzają. Kompozycje same w sobie są jak najbardziej przyjemne.

Moją uwagę przykuł również niesamowicie energetyczny utwór Wkręcam, w którym upatrywałabym kolejnego singla. Ten wyrywający do tańca kawałek genialnie sprawdziłby się w radiach i z pewnością podbiłby nie jedną listę przebojów. Moje kończyny w każdym razie zdecydowanie podbił i nie mogę się powstrzymać, aby się przy nim nie pobujać, mimo że tekst utworu już niekoniecznie do tego zachęca.

Utwory, których najbardziej się po Krzysztofie spodziewałam i które skradły swoją emocją moje serce, to wzruszające Pozwól i Teraz wiem. Oszczędne w warstwie muzycznej, ale przekazujące intymne historie, czyli taki, obraz Krzysztofa, jaki miałam w głowie przed odsłuchem tej płyty. Tutaj należy podkreślić kunszt pisarski Krzysia. Ten chłopak doskonale wie jak przelać emocje w słowa tak, aby złapały za serducho!

Wiara to kolejny utwór zasługujący na wyróżnienie. Pięknie zbudowana kompozycja, stopniowo dawkująca poziom emocji. W tej kompozycji słyszę sporo przestrzeni i duży potencjał do przełożenia go na orkiestrę. Wydaje mi się, że pięknie by wybrzmiał w jeszcze bardziej poszerzonym instrumentarium, choć i tak dużo się tutaj muzycznie dzieje.

Na koniec – emocjonalna kulminacja. Fani Krzysztofa mogą kojarzyć tę kompozycję z programu The Voice of Poland, bo to właśnie na jego potrzeby powstał To nie sen. Muzyk zdecydował się jednak zarejestrować utwór na płytę w towarzystwie Atom String Quartetu. Zdecydowanie można się wzruszyć podczas tego momentu płyty. Krzysztof jest geniuszem w sztuce serwowania muzycznych emocji, które dodatkowo w tym przypadku podkreślił kwartet smyczkowy. Piękne zwieńczenie albumu!

Mimo swojej różnorodności Jestem składa się w bardzo spójną całość, za co należą się ogromne gratulacje, gdyż jest to nie lada sztuka. Krzysztof w każdym z prezentowanych na płycie gatunków pozostawia jakąś swoją, autonomiczną cząstkę, co sprawia, że album się nie rozsypuje na wszystkie strony świata, a mogło być bardzo blisko! Uważam, że zaproszenie do współpracy Michała Kusha było odważnym, ale bardzo ciekawym posunięciem. Połączenie pewnej młodzieńczej świeżości producenta z klasyczną dojrzałością muzyka przyniosło bardzo przyjemny dla ucha efekt i obawiam się, że gdyby nie to, moglibyśmy się trochę nudzić z tą płytą. Jednak wyczuwam, że Krzysztof ma jeszcze kilka asów w rękawie, a ten debiut to dopiero przedbiegi w jego karierze. Tego mu życzę, bo z pewnością ma nam jeszcze wiele do zaprezentowania!

oceny

autor recenzji

Weronika Szymańska
Weronika Szymańska
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Poznaniu, entuzjastka każdego nadchodzącego dnia, miłośniczka muzyki, szczególnie tej granej na żywo. Do zobaczenia gdzieś pod sceną!

Sprawdź nasze inne

Recenzje

Jestem to debiutancki album Krzysztofa Iwaneczko, który zabiera nas w podróż po swoim prywatny świecie, pełnym różnych emocji. Po drodze pokazuje nam 11 autorskich historii opisanych dźwiękiem. Sprawdźcie jak wygląda muzyczny świat Krzysztofa! Iwaneczko bardzo mnie zaintrygował swoim udziałem w VI edycji The Voice of...Krzysztof Iwaneczko – Jestem (2019), recenzja Weroniki Szymańskiej