Dwudziesty czwarty odcinek upłynie pod znakiem polskiej muzyki. Na początku serwuję trochę hip-hopu, później przechodzę do muzyki niezwykle emocjonalnej, a kończę na znanym aktorze, który w wersji muzycznej sprawdził się równie dobrze jak na scenie. Zapraszam!
Na początku dzisiejszego odcinka zaprezentuję zespół hip-hopowy, ale uwaga – nie będzie to typowy hip-hopowy skład. Bitamina (bo o tejże formacji mowa) to trojka muzyków: Amar Ziembiński, Mateusz Dopieralski oraz Piotr Sibiński. Jako Bitamina zaczęli tworzyć w 2005 roku i od momentu sformalizowania się wydali trzy płyty długogrające i jedną EP-kę – Listy Janusza (2013), Plac Zabaw (2014), Bitamina – C (2016) oraz Bitamina – F.Y.I. (2016). Nie mogło być inaczej – do szczególnego polecenia wybrałem jedną z płyt, które w ostatnim czasie zrobiły na mnie największe wrażenie – tą płytą jest Plac Zabaw. Jest album stworzony z dziewiętnastu krótkich utworów krążących gdzieś pomiędzy hip-hopem a jazzem. Dodatkowo mamy tu klimatyczny wokal oraz zgrabnie powplatane fragmenty dźwięków z bajek – to wszystko tworzy unikatowy, ciepły klimat pachnący dziecięcym latem i wakacjami. Bardzo polecam wszystkim, którym marzy się odpłynąć w czasy beztroski – nie znalazłem dotychczas lepszej płyty, która w tym pomaga.
Drugi artysta na dziś to twórca, którego odpowiednika na polskim rynku muzycznym nie sposób znaleźć – niektórzy mówią, że on sam jest polskim odpowiednikiem legendarnego Toma Waitsa. Marek Dyjak jest to muzyk, który owiany jest niezwykłą aurą i legendą. Swoją karierę rozpoczynał na młodzieżowych przeglądach piosenki – z powodzeniem, ponieważ właśnie na nich udało mu się zdobyć kilka bardzo ważnych nagród. Ten obdarzony niezwykłym głosem wokalista w swoim dorobku ma dziewięć płyt – utwory na nich zawarte to niezwykle poruszające pieśni. A cóż niezwykłego jest w głosie Dyjaka? Śpiewa on po pierwsze rozbrajająco szczerze, po drugie – zachrypniętym, wręcz charczącym głosem. Poniżej utwór z płyty Moje fado z pięknym tekstem Jacka Bieleńskiego– jeden z moich ulubionych w twórczości Dyjaka.
Chyba każdy doskonale wie, kim jest Krzysztof Tyniec, bo jakżeby nie znać jednego najwybitniejszych aktorów w Polsce, a przy okazji – słynnego aktora dubbingowego, który użyczył głosu Timonowi. Ale nie o tym, choć właśnie w temacie głosu poruszać się będziemy. Otóż – chyba każdy zna Krzysztofa Tyńca, ale pewnie nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że ów aktor nagrał w swojej karierze dwie płyty – pierwszą w 2014 roku zatytułowaną Ulotne piosenki, a drugą w rok później i zatytułowaną Dopokąd. A skupić się postanowiłem na tej drugiej. Jest to krążek osobisty, bardzo inteligentny, ze świetnymi tekstami i niezapomnianym głosem Tyńca. Aż żal, że twórczość muzyczna aktora, choć zauważona, nie została doceniona wystarczająco, bo takich bezpretensjonalnych, mądrze zagranych i zaśpiewanych płyt życzyłbym sobie więcej w Polsce. Poniżej utwór Robić swoje – ze świetną linią melodyczną i delikatnie płynącą muzyką.

