Mery Spolsky niedawno wydała książkę Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj, ale wydawnictwo wcale nie przeszkodziło artystce w przygotowaniu letniej trasy koncertowej! Jednym z przystanków Mery Spolsky była Warszawa, 6 lipca artystka wystąpiła w klubie Praga Centrum i zrobiła prawdziwy Szauuu! Były niespodzianki, był gość specjalny, ale o tym przeczytacie w dalszej części relacji, do czego serdecznie zachęcamy.
Koncert rozpoczął się praktycznie punktualnie o godzinie 20.00, ale już przed startem wydarzenia czuć było klimat Spolsky, głównie dzięki fanom Mery, którzy nie zawiedli (jak zwykle) i ubrali pasky! Koncert rozpoczęło Intro – nowe (w porównaniu do zeszłego roku) – najpierw na scenę wkroczył No Echoes, a dopiero po chwili Mery Spolsky. Pierwszym utworem po Intro był FAK, co wcale mnie nie zdziwiło, gdyż na setliście można było dojrzeć, że letnia trasa Mery Spolsky to właśnie FAK Tour! Był to dobry początek koncertu, już od pierwszej piosenki widać i słychać było zaangażowanie widowni, która skakała, śpiewała każdy wers i świetnie się bawiła! Pamiętajcie, że FAK Mery to serdeczny (a nie nieżyczliwy) palec środkowy. Potem przyszedł czas na krótką lekcję matematyki i wspólne liczenie, czyli utwór Liczydło, który pochodzi z pierwszej płyty artystki. Kolejno wybrzmiał UPS!, utwór, w którym oryginalnie śpiewa również Igorilla, jednak to nie on tym razem był gościem Mery (ale przypominamy, że pojawił się na Pradze w tamtym roku).
Przyszedł również moment na Sorry From The Mountain, czyli jeden z singli z albumu Dekalog Spolsky. Podczas utworu KA nie zabrakło specjalnego układu tanecznego, do którego wykonywania, wspólnie z Mery, zostali zachęceni również fani. W Królestwie Spolsky znalazło się także miejsce dla Salvadora Spolsky, czyli utworu, który zawsze cieszy fanów, kiedy grany jest na koncertach. Super, że na warszawskim show również mogliśmy go usłyszeć, dziękujemy very much Mery! Nie zabrakło również kawałka Blond włosy, po którym zaczęło się dziać…jeszcze więcej, bowiem przyszedł czas na Hot 16! Mimo, że ta szesnastka nie trwa chyba nawet minuty, to był to jeden z gorętszych momentów podczas całego koncertu. Hot 16 razem z Mery, tradycyjnie, zaśpiewał również No Echoes. Powiem tylko tyle, działo się!
No i przyszedł czas na gościa, ale przed tym wszystkim nastąpiło małe wprowadzenie, podczas którego Mery Spolsky powtarzała te słowa:
„Do dziewczyn, do kobiet, do bogiń i królewien
Jestem wdzięczna wobec świata, że jestem jedną z Was.”
Z kolei No Echoes przygrywał wtedy na tomie, wooow!
A potem pojawiła się druga Królowa, czyli Kayah, gościni tego wieczoru!!! Panie zaśpiewały wspólnie utwór Królestwo Kobiet, była to naprawdę duża niespodzianka w stronę fanów, po pierwsze ze względu na sam fakt śpiewania tego utworu, po drugie, że pojawiła się w nim Kayah. Podczas całego występu widownia śpiewała piosenkę razem z artystkami! Mam wrażenie, że warszawskie koncerty zawsze „mają lepiej”, ponieważ istnieje większe prawdopodobieństwo, że na koncert wstąpi jakiś gość, że będą specjalne niespodzianki – ale wcale mi to nie przeszkadza i cieszę się bardzo z tego faktu!
Po tym kawałku Mery na moment zniknęła ze sceny, nic dziwnego, że po takich EMOCJACH musiała chwilkę odetchnąć, ale nic straconego, ponieważ został z nami No Echoes. Potem wybrzmiało interludium, czyli 10 przykazań Spolsky!
Ale po tym wszystkim można powiedzieć nastąpiła kolejna niespodzianka, gdyż Mery Spolsky zaśpiewała utwór Alarm, który (z tego co wiem) dawno nie był grany przez artystkę na żywo. Ah Mery, za bardzo nas rozpieściłaś na tym koncercie! Powoli zbliżał się koniec całego show, ale przecież nie mogło zabraknąć singli z Dekalogu Spolsky, czyli Bigotki, która tradycyjnie została zaśpiewana również w wersji alternatywnej, którą znają wszyscy bywalcy koncertów Mery Spolsky. Podczas Bigotki cała, dosłownie CAŁA widownia zeszła na dół (kucnęła) – trzeba przyznać, że był to piękny widok – po to, żeby w kulminacyjnym momencie utworu wstać i wyskoczyć w górę! Był Szauuu! Po Bigotce wybrzmiała Mazowiecka Kiecka – co tu dużo mówić, tego dnia oprócz kręcenia się ulicy Mazowieckiej kręciła się też Szwedzka, przy której znajduje się Praga Centrum! Był to niestety ostatni utwór, ale na szczęście Mery zaśpiewała także BIS. Wybrzmiał dwa utwory, Miło Było Pana Poznać oraz Technosmutek. Na sam koniec koncertu ponownie na scenę wyszła Kayah, miała się tylko ukłonić, a wyszło tak, że zaśpiewała z Mery jeszcze fragment Technosmutku, Auu! No i w takim nastroju można było opuścić koncert!
Całe wydarzenie potrwało prawie 1,5 h, była to ogromna dawka energii, szaleństwa, świetnej muzyki w genialnym towarzystwie, gdyż Ludzie Spolsky to prawdziwa społeczność! Na koncercie usłyszeliśmy 4 utwory z pierwszej płyty Mery Spolsky, czyli albumu Miło Było Pana Poznać, 8 utworów z Dekalogu Spolsky, do tego Hot 16, niezwykłą niespodziankę, czyli utwór Królestwo Kobiet zaśpiewane wraz z Kayah, a także nowe Intro i 10 Przykazań Spolsky. Po koncercie można było zakupić coś w sklepiku Spolsky, również wydaną niedawno książkę autorstwa Mery Spolsky.
Mery Spolsky jest tak pozytywną osobą, że chyba nie da się być smutnym w jej obecności, ona wręcz zaraża uśmiechem i pozytywną energią. Podczas koncertów Mery zawsze widać duże zaangażowanie artystki w całe show, również w kontakt z widownią. A cała atmosfera, wystrój, fani powodują jeszcze większy uśmiech na twarzy. Jeżeli chcecie doznać prawdziwej bomby energetycznej, to koniecznie wybierzcie się na koncert Mery, obiecuję, że nie pożałujecie!
Nie mogłabym nie wspomnieć o zespole Mery, czyli No Echoesie, który grał zarówno na padach elektronicznych, gitarze, basie, tomie, a do tego wszystkiego jest on jeszcze producentem Dekalogu Spolsky. Wielkie podziękowania należą się również osobom odpowiedzialnym za dźwięk, światła, całemu managementowi, a także gościni, czyli Kayah oraz Pradze Centrum za organizację takiego wpjjjexdolu muzycznego!
Dziękujemy very much, Mery Spolsky, Miło Było Panią Usłyszeć ponownie!

