Koncert Natalii Nykiel w warszawskiej Stodole (29.09), relacja Piotra Krajewskiego

Wtorkowy koncert Natalii Nykiel w warszawskiej Stodole nie był moim pierwszym muzycznym spotkaniem z wokalistką. Od niego bowiem minęło już blisko dwanaście miesięcy. Wtedy to, Natalia była debiutującą artystką, nową postacią na polskiej scenie muzycznej, która dopiero co wydała swój pierwszy krążek. Choć w tamtym czasie nieznana szerszej publiczności, dała kameralny, ale bardzo udany występ w praskich Wypiekach Kultury. Zachwycony całym koncertem, nazwałem ją wówczas nieprzewidywalnym wilkiem. Czy żałuję tych słów dokładnie rok później? Nie mógłbym – Natalia nie dała mi ku temu powodów.

Jedno trzeba przyznać. W ciągu ostatnich kilku miesięcy kariera Natalii nabrała rozpędu. Dobrze przyjęta debiutancka płyta, niespodziewany sukces singla Bądź Duży i rozpoczynająca się właśnie jej pierwsza większa trasa koncertowa. Lepszego startu Lupus Electro Live Tour artystka nie mogła sobie wymarzyć. Inauguracyjny koncert i od razu wyprzedany. Nic więc dziwnego, że Natalia rozpoczynając swój występ w Stodole, nazwała go odważnie – najważniejszym wieczorem w życiu.

Nie kłamała. Porównując ten koncert z występem sprzed roku, muszę przyznać, że Natalia zrobiła znaczący progres. Otworzyła się i nawiązała świetny kontakt z publicznością. Widać było, że wspaniale czuje się na scenie tego wieczoru. Jak na tak młodego twórcę, Nykiel ma ściśle określony pomysł na siebie, swój wizerunek i muzykę. Nie da się tego nie zauważyć. Od futurystycznej garderoby, przez dopracowany sceniczny makijaż, aż do dojrzałych elektronicznych brzmień. Nie ma tu miejsca na przypadek, wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Artystka nie przestraszyła się publiczności, która wypełniła Open Stage po brzegi i postawiła na elektroniczną zabawę. Usłyszeliśmy kompozycje z debiutanckiego Lupus Electro, przedstawione jednak często w nowych, odświeżonych aranżacjach. Widownia (a zwłaszcza pierwsze rzędy) szalały przy utworach Wilk, Rzeźba, Pół Dziewczyna, Zagadka Pawiego Wzoru czy Sick Dance. Natalii udało się również nieco wyciszyć zgromadzonych słuchaczy, prezentując cover Laura zespołu Bat For Lashes i zamykający płytę utwór Pusto. Tuż przed jego wykonaniem, artystka uznała kawałek za najważniejszy z całego krążka i dedykowała go swojej babci.

Nie obyło się też bez nowości. Natalia wykonała dwukrotnie (!) niezwykle udaną nową kompozycję Ekrany, promującą specjalne wydanie Lupus Electro, którego premiera miała miejsce na początku września.

Bądźmy szczerzy. Większość zgromadzonych tego wieczoru czekała jednak na jeden, konkretny utwór. Reakcja publiczności na pierwsze dźwięki Bądź Duży powiedziała wszystko. Entuzjazm słuchaczy udzielił się również Natalii, która ostatecznie wykonała utwór aż trzykrotnie (!), za każdym razem nieco inaczej. Na scenie pojawił się również Stasiak, wykonując wspólnie z artystką jej największy hit. Niestety, jego występ na koncercie pozostawił wiele do życzenia, napiszę więcej – był to najsłabszy moment wieczoru.


Nykiel długo żegnała się z publicznością, dziękując za świetny odbiór i zabawę. Ogłosiła również, że niedługo powróci do klubu Stodoła, dając tym razem występ na głównej scenie. Koncert odbędzie się 11 marca 2016 roku. Bilety już w sprzedaży.


Wokalistka nie musiała długo czekać na odpowiedź słuchaczy. Doceniona została szybko, ale zasłużenie. Stworzyła popowe brzmienia, które nie są tanie, proste i oklepane. Natalia Nykiel nie chce i nie płynie wraz z nurtem polskiej popkultury. Idzie pod prąd, bawiąc się udanie electro-popem. Jeżeli jej kariera muzyczna będzie stale rozwijać się w tak dobrym kierunku, to jestem pewien, że rzesza fanów elektronicznego wilka powiększy się o kolejne osoby spragnione jednego. Dobrej polskiej muzyki.

Czytaj również