Na początku zeszłego roku ukazał się jeden z najciekawszych albumów polskiej muzyki 2015, a mianowicie Ósmy Plan Natalii Kukulskiej. Wielu fanów odsłuchujących materiał musiało przebrnąć przez niesamowicie dużą ilość elektroniki, która do tej pory nie była codziennością w twórczości artystki. Jednak druga część krążka otulała uszy smyczkowymi aranżacjami wcześniej proponowanych kompozycji. Właśnie takie dźwięki mogliśmy usłyszeć na koncercie w warszawskim Teatrze Syrena w wykonaniu Natalii Kukulskiej oraz Atom String Quartet.


Koncert rozpoczęły instrumentalne utwory Atom String Quartet w składzie Dawid Lubowicz, Mateusz Smoczyński, Michał Zaborski oraz Krzysztof Lenczowski. W drugim utworze do ATQ dołączył Michał Dąbrówka, który jak na okoliczności koncertu przystało, zasiadł za dość okrojonym zestawem perkusyjnym. Dopiero podczas trzeciego utworu na scenie pojawiła się sama Natalia Kukulska. Nie były to jednak jedyne solowe kompozycje Atom String Quartet. W połowie koncertu, scena należała również do niezwykle ciekawych dźwięków kwartetu.




Wydarzenie wypełnione było od początku do końca ciekawymi, a tym samym pochłoniętymi pasją aranżacjami stworzonymi specjalnie przez ATQ. Pojawiły się między innymi utwory rytmiczne i jednocześnie energiczne Chowam się, charakterystyczny Pióropusz, a także tytułowy Ósmy Plan. Natalia uraczyła nasze uszy pięknymi wokalami podczas intymnego Na Koniec Świata oraz niezwykle ciekawą, w porównaniu do elektronicznej wersji piosenki, aranżacją utworu Miau. Nie zabrakło również starszych kompozycji jak np. To jest komiks. Jednak jeden moment był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Na ostatnich elektro-akustycznych koncertach Natalii można było usłyszeć początki tego, co będzie działo się na nadchodzącej płycie. Są to mianowicie połamane rytmy i jeszcze większa ilość elektroniki niż, ta która znalazła się na płycie Ósmy Plan. Jeden z tych utworów pojawił się również na tym koncercie. Pierwsza myśl jaka pojawiła mi się w głowie – to jak z tych „kosmicznych” kompozycji wyciągnąć coś, co utrzyma charakter utworu, a tym samym zostanie przearanżowane na wersję w towarzystwie kwartetu smyczkowego. I uwierzcie mi – brzmi to przerażająco dobrze.



Koncerty Natalii Kukulskiej odznaczają się również jednym końcowym momentem – standing ovation. Po ostatnim utworze setlisty niemal cała sala kieruje brawa w stronę sceny wstając ze swoich miejsc. Dlatego też utwór Pół na pół, który pojawił się w roli bisu, wprowadził niezwykłą atmosferę i widocznie wzmocnił relacje pomiędzy artystami, a widownią. Oprócz współpracy scena – publiczność swoją rolę w utrzymaniu niesamowitego klimatu całości odegrały również jak zwykle bardzo dobre światła, a także wizualizacje, czasem nawet całe filmy wyświetlane na ekranie w tle.




Wydarzenia takie jak koncert Natalii Kukulskiej w towarzystwie Michała Dąbrówki oraz Atom String Quartet należą do tych niezwykle zaskakujących swoim profesjonalizmem i ilością wkładanej w niego pracy. Dzięki temu te kilkadziesiąt minut muzyki na żywo zamienia się w kilka sekund pełnej emocji historii.





