Koncert Ellie Goulding w warszawskim Palladium, relacja Piotra Krajewskiego

Fot. Piotr Tarasewicz

Dzięki połączonym siłom Knorr Nudle oraz Universal Music Polska i ich wspólnej akcji promocyjnej „KoncertuJEMY”, trzeci koncert brytyjskiej wokalistki w naszym kraju przeszedł do historii. Nie było to moje pierwsze muzyczne spotkanie z tą artystką, miałem więc możliwość porównania tego, co Ellie Goulding pokazała w ten upalny wtorkowy wieczór z tym, co widziałem w trakcie jej pierwszego polskiego show. Jak tym razem wypadła 27-latka?

Wieczór ten zapamiętam przede wszystkim z jednego powodu. Potwornego upału, który niestety nie pomógł w żaden sposób imprezie. Co więcej, przeszkadzał nie tylko licznie zgromadzonej publiczności, ale również samej artystce, mającej naprawdę spore problemy z wytrzymaniem tej sytuacji. Aby moje słowa zabrzmiały poważniej, prezentuję poniżej pokoncertowy wpis samej Ellie.

Od razu więc nasuwa się pytanie. Czy organizatorzy nie mogli przewidzieć, że w lipcowy dzień (gdy mamy pełnię lata) możemy spodziewać się ponad trzydziestostopniowych upałów? Proponuję Teatrowi Palladium zaopatrzenie się w klimatyzację z prawdziwego zdarzenia albo zaprzestanie organizacji masowych imprez w trakcie lata. Klapa.

Pora na zdecydowanie milszy akcent. Koncert rozpoczął się występem Kasi Popowskiej, znanej przede wszystkim za sprawą serwisu YouTube, gdzie jako jedna z pierwszych osób w Polsce, prezentowała swoje wersje znanych na całym świecie utworów. Artystka pokazała się z dobrej strony i pozytywnie rozgrzała publiczność m.in. swoim najnowszym singlem Przyjdzie Taki Dzień. Przyjaźń Kasi z gitarą ma się naprawdę dobrze. Czyżby polska Katie Melua? Oby tak dalej.

Choć temperatura wewnątrz nie sprzyjała, Ellie Goulding nie zawiodła i dała dobre widowisko. Oczekiwania miałem wysokie, bowiem zeszłoroczny koncert w warszawskiej Stodole, zapamiętałem bardzo pozytywnie i byłem oczarowany samą artystką, jej życzliwością i nieschodzącym z ust uśmiechem. Setlista zasługuje na szczególne wyróżnienie. Artysta zapewniła bowiem, aby publiczność dostała od niej to, co najlepsze, czyli utwory, które zna praktycznie każdy. Mowa tutaj m.in. o Burn, Lights czy I Need Your Love, które Goulding zaprezentowała na sam koniec koncertu, doprowadzając spoconą już bardzo widownię, do jeszcze większego szaleństwa. Wokalistka sama również nie szczędziła energii i bawiła się wraz ze zgromadzonymi ludźmi. Nie zabrakło także najbardziej charakterystycznych i klimatycznych utworów z jej repertuaru, takich jak kapitalne Ritual czy Starry Eyed – jeden z najciekawszych electropopowych kawałków w dorobku artystki.

https://www.youtube.com/watch?v=PgljvWLSqKA

Wydaje mi się, że utworem na który najbardziej czekałem tego wieczoru było Guns And Horses – synthpopowy kawałek, ozdobiony świetnymi folkowymi akcentami. Występ do tego utworu, zapamiętałem najbardziej z pierwszego spotkania z wokalistką. Dlaczego? Zdałem wtedy sobie sprawę z tego, jak Goulding świetnie czuje się również w spokojniejszych utworach, gdzie poza jej słodkim głosem, słychać tylko i wyłącznie gitarę akustyczną. Podczas tego utworu, artystka nawiązała świetny kontakt z publicznością, pozwalając m.in. ludziom zaśpiewać kilka wersów tekstu. Reakcja wokalistki tym bardziej mnie poruszyła, bowiem gdy usłyszała, jak świetnie polscy fani znają jej utwory, nie mogła opanować radości i na jej twarzy zagościł jeden z najbardziej szczerych uśmiechów, jakie osobiście widziałem. Niestety, podczas wtorkowego występu do tej piosenki, tego czegoś mi zwyczajnie zabrakło. Goulding wprawdzie zaśpiewała i zagrała na gitarze świetnie, dało jednak odczuć się, iż nie czuje się komfortowo. Nie mogę jednak być zły i w pełni to rozumiem. Artystka musiała kilka razy przerywać koncert i korzystać z (jakże wtedy) potrzebnego ręcznika.

Podsumowując koncert (od strony muzycznej!) – był on naprawdę dobry. Po dwóch spotkaniach z Ellie Goulding, mogę śmiało stwierdzić jeden fakt. Pójście na jej koncert, to inwestycyjny strzał w dziesiątkę. Choć tym razem płacić za bilet nie musiałem, to zobaczenie tejże artystki na żywo, warte jest wydania pieniędzy. Naprawdę. Czeka Was półtorej godziny świetnej zabawy, okraszonej nieprzeciętnym głosem wokalistki i jej pozytywną energią.

Ellie Goulding Setlist Palladium, Warsaw, Poland 2014, Halcyon Days Tour

Czytaj również