Od dobrych kilku miesięcy nazwisko O’Connell jest na językach całego rynku muzycznego. Większość od razu myśli o Billie Eilish, ale jest jeszcze jedna osoba o takim samym nazwisku, która stoi za sukcesem tej młodej dziewczyny. Jest to starszy brat – Finneas O’Connell, który stworzył własny zespół, grał w popularnym serialu „Glee” i kilku innych wielkich produkcjach, a od trzech lat tworzy materiał dla siebie i dla zaprzyjaźnionych artystów. Jak zaczęła się jego droga do kariery muzycznej i dlaczego wciąż żyje w cieniu siostry?

Cała rodzina O’Connell ma korzenie artystyczne. Rodzice tej dwójki uzdolnionych artystów są silnie związani z muzyką i aktorstwem. Dzieci poszły w ich ślady i tym samym na rynku muzycznym pojawiły się dwie wschodzące i obiecujące gwiazdy młodego pokolenia. Finneas, podobnie jak Billie, w okresie dzieciństwa i dojrzewania miał bardzo dużo wolnego czasu na poszerzanie swoich zainteresowań.
Nim Finneas przebił się do przemysłu muzycznego, spróbował swoich sił w aktorstwie. Jeżeli jesteście zagorzałymi fanami serialu Glee, to na pewno kojarzycie go z roli Alistaira. W 2011 roku stanął u boku Cameron Diaz w filmie Bad Teacher. Spostrzegwacze oko mogło zauważyć go w niektórych odcinkach Modern Family i Aquariusa. Dwa lata później, matka młodego wokalisty rozpoczęła pracę nad niezależnym filmem – Life Inside Out, gdzie Finneas nie tylko zagrał, ale także wyprodukował całą ścieżkę dźwiękową. To był jego muzyczny debiut. Pomimo że pisał, śpiewał i produkował odkąd skończył 12 lat, to dopiero w 2013 roku mógł pokazać światu swoją interpretację dwunastu nut.
Tak młody chłopiec uczył się wszystkiego w domu. Rozstawił sprzęt w sypialni i metodą prób i błędów zaczął tworzyć muzykę. Te cztery ściany stały się dla Niego na tyle komfortowe, że pomimo tak dużych sukcesów nigdy nie przeszedł do profesjonalnego studia nagraniowego. Dlatego każdy utwór sygnowany jego nazwiskiem, a jest tego sporo: cała twórczość Billie Eilish + debiutancki album When We All Fall Asleep, Where Do We Go?, The Knocks – Your Eyes, Rebecca Black – Satellite i Ashe – Moral Of The Story Part 1 i wiele, wiele więcej, powstał w tym ciasnym pomieszczeniu. Zdaje się, że to jest jego recepta na oryginalność.
Dzięki temu, że Finneas nie ma styczności z profesjonalnym studiem, najdroższym sprzętem najwyższej jakości, radzi sobie i wciąż odkrywa nowe sposoby na te przepisowe dwanaście dźwięków w muzyce. Jego asem w rękawie są zmiany tempa linii melodycznej i liczne drobiazgi, które urozmaicają i tym samym nadają charakterystycznej dla artysty oryginalności, np. dźwięk wysyłanych wiadomości, który posłużył za tło do Break My Heart Again. „W zasadzie, teksty w wersach tej kompozycji są dosłowną konwersacją, którą przeprowadziłem z moją byłą dziewczyną. Pomyślałem, że fajnie byłoby oddać charakter tej sytuacji, dlatego do ścieżki dźwiękowej dodałem dźwięk pisania i wysyłania wiadomości”. Co ciekawe, w piosence możemy usłyszeć też głos Billie Eilish (dokładnie pod koniec drugiego wersu).
Artysta nigdy nie miał wizji wydania płyty. Na początku zdecydował, że będzie publikował niezależne od siebie single, które nic nie zwiastują. Jednak w przypływie sławy siostry, wzrosła też rozpoznawalność Finneas’a. Wspomniany wyżej zespół The Slightlys rozpadł się w 2018 roku. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ po wydaniu ponad dziesięciu utworów, wokalista uznał, że powinien stworzyć własny album, którego szczegóły nie są jeszcze znane.
W tym roku muzyk wydał jak na razie dwa single i nie szepnął ani słowa o szczegółach płyty. Pierwszy z nich, to utwór opowiadający o związku z jego aktualną partnerką – Claudią: „Pierwszą zwrotkę napisałem w noc, w którą się poznaliśmy. Resztę napisałem w przeciągu jednego – dwóch dni.” i drugi, wydany na początku maja – I Lost a Friend, opowiadający o współczesnych relacjach. Niektóre źródła podają, że trzecim oficjalnym singlem jest ponownie Break My Heart Again.
Finneas być może do końca życia będzie żył w cieniu Billie Eilish, ponieważ ona jest tą O’Connell, której pierwszej udało się przebić do świadomości słuchaczy. Poza tym, twórczość starszego brata jest nieco bardziej wymagająca i mniej radiowa. Choć czuję w kościach, że przy odpowiedniej promocji debiutanckiej płyty, niski i męski głos – połączony z wrażliwością, zaskarbi sobie serca wielu słuchaczy i słuchaczek na całym świecie.
