Oj, zrobiło się gorąco. Kilka dni temu na światło dzienne wyszło, że Kesha pozwała swojego wieloletniego współpracownika, Dr. Luke’a. On nie pozostał dłużny i postąpił podobnie. Przeczytajcie, co się między nimi wydarzyło.
W swoim sądowym pozwie Kesha twierdzi, że była seksualnie, psychicznie oraz emocjonalnie wykorzystywana przez 10 lat – od czasu podpisania kontraktu z producentem, gdy miała 18 lat. Ponoć mężczyzna kazał jej spożywać alkohol oraz brać narkotyki, by przestała mu się przeciwstawiać.
(…) Innym razem Kesha twierdzi, że po wypiciu z Dr. Luke alkoholu mężczyzna dał jej coś, co nazwał „trzeźwymi pigułkami”. Po ich zażyciu wokalistka obudziła się popołudniu w łóżku producenta – naga, chora, obolała – nie mając pojęcia, jak się tam znalazła.
Dr. Luke miał także stosować wobec niej przemoc. Prawnik Keshy, Mark Geragos, mówi, że pozew miał być próbą odzyskania przez piosenkarkę kontroli nie tylko nad swoją muzyką i karierą, ale i życiem osobistym. Cały pozew (w języku angielskim) możecie przeczytać tutaj.
Jednak i Dr. Luke nie pozostał dłużny. Jego pozew z wersją Keshy ma tylko jeden wspólny element – obie strony twierdzą, że zaczęli ze sobą pracować w 2005 roku. Na tym jednak koniec podobieństw. Producent twierdzi, że wokalistka oraz jej matka, Pebe, całą historię z wykorzystywaniem i manipulacjami wymyśliły. Dlaczego? Twierdzi, że powodem jest spór kontraktowy. Dr. Luke miał bowiem wyprodukować sześć albumów Keshy i mieć spory udział w zyskach, co – wg niego – nie satysfakcjonowało Sebert.
Pozew producenta nie jest jednak dokładny i nie ma w nim konkretnie powiedzianego, które z założeń artystki były nieprawdziwe. W jego dokumencie Kesha została oskarżona przede wszystkim o zniesławienie oraz naruszenie kontraktu. Jego pozew (również w języku angielskim) możecie przeczytać tutaj.
Jaka jest prawda – nie wiemy. Na pewno jednak zaistniała sytuacja nie jest dobra dla żadnej ze stron. Ucierpi nie tylko ich psychika, ale i interesy. Dotychczas tworzone przez nich wspólnie utwory odnosiły spore sukcesy i o ile Dr. Luke bez niej sobie poradzi, o tyle Kesha już niekoniecznie.

