Patricię Kazadi można porównać do Rity Ory. Ostatnimi czasy obie artystki zajmowały się wszystkim, tylko nie muzyką. Z tym, że nasza polska wokalistka zrehabilitowała się i niespodziewanie wydała swój pierwszy niezależny i tym samym drugi album w całej dyskografii. Płyta do Internetu trafiła w pierwszy dzień świąt. Czy był to udany prezent pod choinkę? Przekonacie się czytając dalszą część mojej recenzji.
W 2013 r. Patricia Kazadi wydała swój debiutancki album Trip. Od tamtego czasu nikt nie wiedział czy wokalistka będzie kontynuowała swoją przygodę z muzyką. W międzyczasie artystka prowadziła program You Can Dance – Po prostu tańcz, gdzie w ostatniej edycji talent-show rozwiała wszelkie wątpliwości. Wokalistka zgoliła włosy i zaprezentowała swój pierwszy oficjalny singiel Na Zawsze, który zwiastował nową erę w jej karierze muzycznej. Na nowej, niezależnej płycie wydanej w wersji digital powyższego utworu nie znajdziemy. Na wydawnictwie doszukać możemy się jednak ośmiu niepublikowanych dotąd kompozycji i jednego remiksu. Nad materiałem na płytę Dark Pop Patricia współpracowała z producentami z Los Angeles. Wiadomo, że odgrywają oni ważną rolę przy tworzeniu albumu, jednak na cały sukces składają się jeszcze wokal i teksty.
Dark Pop otwiera remiks podstawowej wersji utworu New Wave. Już na samym początku odsłuchiwania albumu doznałem szoku. New Wave *RMX* to zupełnie coś innego niż to, do czego przyzwyczaiła nas wokalistka na początku swojej kariery muzycznej. Zaczyna się dość tajemniczo i drapieżnie. Melodia wraz z głosem artystki stopniowo buduje napięcie. Kiedy doszedłem do momentu, gdy w moich słuchawkach rozbrzmiał refren, zastanawiałem się czy to na pewno Patricia. Bez dwóch zdań zremiksowany refren, przesycony industrialnymi dźwiękami, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie jestem zwolennikiem remiksów – często jest w nich czegoś za dużo. Wyjątek potwierdza tu jednak regułę. W tym przypadku wszystko jest odpowiednio wyważone i nic ze sobą się nie kłóci. Podstawowa wersja utworu New Wave również mnie kupiła. Ponownie nie zawiodła produkcja, głos Kazadi, która nie ma skali jak Whitney Houston, też wypada dobrze. Jeśli jednak miałbym wybierać pomiędzy remiksem, a oryginałem, postawiłbym na tę ulepszoną kompozycję.
Na całym Dark Popie nie zabrakło tak zwanych wypadków przy pracy. W sumie Patricia miała dwa potknięcia przy tworzeniu albumu. Pierwszym z nich jest utwór, który kryje się pod tajemniczą nazwą W.G.U. (w rozwinięciu Won’t Give Up). Monotonna kompozycja, ciągnąca się jak flaki z olejem. Sam refren jest nieznośny w odsłuchu. W tym wszystkim zawiodła chyba najbardziej produkcja. Jedyne co mi nie przeszkadza, to głos artystki. Może w nowej, zremiksowanej odsłonie kawałek zyskałby drugiego życia. Drugą wpadką natomiast jest jedyna piosenka nagrana w rodzimym języku – Z całych sił. Tutaj w opozycji do W.G.U. przemawiają do mnie jedynie refren i tekst. Ciekawy byłem polskiej odsłony wokalistki, ponieważ ta z Trip zupełnie do mnie nie przemawiała. Po wydaniu Dark Pop dostrzegłem jednak jej potencjał i jestem ciekawy nowych, polskich utworów w wykonaniu Kazadi.
Przyjemnie słucha się kompozycji Break Me. Bardzo dobra ballada w wykonaniu wokalistki. Emocjonalny kawałek, który wyróżnia się na tle całej płyty. Warto zwrócić tu uwagę na akcent Patrici. Mogą o nim pomarzyć inni polscy artyści, których nie słucha się dobrze w anglojęzycznych utworach.
Moimi największymi faworytami i potencjalnymi singlami są: Cycle i ..INVISIBLE.. Wyczuć w nich można inspirację twórczością Rihanny. Uważam, że lepiej wzorować się na kimś dobrym, niż tworzyć własną, ale słabą muzykę. Dwie powyższe piosenki znacznie nie różnią się od siebie. Zarówno Cycle jak i ..Invisible.. składają się ze spokojnych i stonowanych zwrotek, ale z jakże intrygującą melodią, która robi za drugi plan i pozwala pokazać walory muzyczne głosu artystki. Nie można tutaj mówić o nudzie, wręcz przeciwnie. W refrenach dzieje się dużo, bardzo dużo.
Od wydania w 2013 r. Patricia Kazadi zrobiła ogromny krok w dobrą stronę. Tajemnicza, mocno elektroniczna i nowoczesna strona artystki, przekonała mnie do siebie, jednak nie kupiła. Odczuwam pewien niedosyt i przyznam, że ciekawy jestem dalszych poczynań wokalistki w jej karierze muzycznej.


