Nostalgia i smutek, które znamy. Kaśka Sochacka – Ta druga, 2024 (recenzja)

Inne recenzje

Po genialnie przyjętym debiucie, przyszedł czas na następcę. Kaśka Sochacka właśnie opublikowała swoje drugie, długo wyczekiwane długogrające wydawnictwo o przewrotnym tytule Ta druga.

Melancholia, gitary, pianino, emocjonalny wokal, subtelna dawka romantycznej elektroniki, nostalgiczne teksty, przeplatane refleksjami natury relacyjnej i miłosnej to coś, czym Kaśka Sochacka zaskarbiła sobie swoich słuchaczy i w ciągu 3 lat od debiutu zebrała szerokie grono odbiorców. Album Ciche dni pokrył się potrójną platyną, a bilety na trasy koncertowe wokalistki rozchodziły się w zawsze zaskakującym mnie tempie. Słuchacze docenili prawdziwość, prostotę liryki artystki i paradoksalnie kojący, wręcz uzależniający smutek. Podobny klimat znajdą również na drugiej płycie Kaśki, która jest jeszcze bardziej dojrzałym spojrzeniem na temat relacji i straty, a także refleksją na temat samej siebie.

Album przedpremierowo promowały cztery single – zeszłoroczne Madison, wydany na wiosnę Szum oraz Zdjęcia i Komary. Pierwsze dwa single zapowiadały drobną zmianę w kierunku muzycznym artystki. Szczególnie Szum – mimo, że wciąż bardzo gorzki lirycznie manifest o dochodzeniu do siebie po rozstaniu, był dla mnie powiewem świeżości i wreszcie bardziej energicznym na tle twórczości Kaśki ciekawym eksperymentem, niezwykle zresztą udanym.

Po premierze następnych singli, Zdjęć i Komarów, mój entuzjazm został nieco przygaszony i oczekiwania co do albumu się obniżyły. Zarówno pod względem muzycznym jak i w warstwie tekstowej są bezpiecznymi, powtarzalnymi w dyskografii wokalistki propozycjami – nie wyróżniły się niczym szczególnym i nie nastroiły mnie dobrze na premierę całego albumu. Te dwa utwory zaliczyłbym do najsłabszej części krążka.

Ku mojemu zaskoczeniu, na płycie znalazły się jednak pozycje, zdecydowanie najlepsze w jej karierze. Należy do nich mój faworyt na albumie – Strona B – niezwykle podniosły, gitarowy i bardzo smutny utwór, którego potencjał z pewnością zostanie zrealizowany na żywo. Wśród najlepszych piosenek wskazałbym również Spokojnie – muzycznie nie ma tutaj dużych zaskoczeń, jednak lirycznie trafia do mnie najmocniej.

Jednym z najlepszych tekstowo na płycie w mojej opinii jest także utwór otwierający album, Słodkich snów, z rozbudowanym outro, charakterystycznym dla kompozycji Kaśki, szczególnie w formach granych na żywo. Podobny zabieg zastosowany został zamykające album Ctrl+Alt+Del, w którym instrumentalna sekwencja stanowi większą część utworu. Ponadto, na albumie mamy również wpadające w ucho Femme Fatale, powolne Wszystko czy bardziej energiczne, delikatnie bębnowe Ego.

Muzycznie na albumie dzieje się całkiem sporo. Produkcje, choć muzycznie nie są dużym zaskoczeniem w obliczu debiutu, nie są już tak minimalistyczne i oszczędne, jak na pierwszej płycie. Więcej tu różnorodności, bębnów, elektroniki i lekkich syntezatorów, a mniej gitary akustycznej i pianina, do których Kaśka przyzwyczaiła swoich słuchaczy.

Mimo, że wielokrotnie powtarzane przez artystkę wcześniej w innych piosenkach, instrumentalne wstawki nie męczą, a wzmacniają poziom refleksji, czego przykładem jest Finał, również ujmujący mnie głównie tekstem.

Tą drugą Kaśka udowodniła, że wciąż ma wiele pomysłów na chwytające melodie i teksty, dzięki którym słuchacze znajdują nić porozumienia z artystką. Album jest spójny i dobrze dopracowany, co słychać w jego wyśrubowanej warstwie muzycznej – bogactwo aranży i sampli słyszanych w tle jest warte docenienia. Płyta jest dowodem na to, że niekoniecznie trzeba dokonywać totalnej zmiany kierunku artystycznego i wychodzić poza swoją strefę komfortu, by nagrać dobry album i co najważniejsze, nie znudzić swoich odbiorców. Na Tej drugiej znajdziemy znaczących eksperymentów z brzmieniem i stylem Sochackiej, która skupiła się na tym, co wychodzi jej najlepiej i za co doceniła ją publiczność – bezpośrednie, momentami dobijające, ale często terapeutyczne teksty, stonowane, nienachalne aranżacje i szczerość, którą czuć w brzmieniu tego albumu.

Kaśka Sochacka - Ta druga
  • Data premiery: 15 11 2024
  • Single: Madison, Szum, Zdjęcia, Komary
Najlepsze utwory: Strona B, Spokojnie, Finał
Najsłabsze utwory: Komary, Ego


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Po genialnie przyjętym debiucie, przyszedł czas na następcę. Kaśka Sochacka właśnie opublikowała swoje drugie, długo wyczekiwane długogrające wydawnictwo o przewrotnym tytule Ta druga.Melancholia, gitary, pianino, emocjonalny wokal, subtelna dawka romantycznej elektroniki, nostalgiczne teksty, przeplatane refleksjami natury relacyjnej i miłosnej to coś, czym Kaśka Sochacka...Nostalgia i smutek, które znamy. Kaśka Sochacka - Ta druga, 2024 (recenzja)