Kasia Stankiewicz i zespół Varius Manx spotkali się ponownie, aby świętować 25-lecie zespołu. Miało być kilka koncertów, a przerodziło się to w kilkadziesiąt. Dzięki temu po raz kolejny mieliśmy okazję zobaczyć ich w Toruniu.
Nie da się ukryć, że zespół Varius Manx przeżywa istną reaktywację. Choć nieprzerwanie istnieje od kilkudziesięciu lat, to ich gwiazda ostatnimi czasy lekko przybladła. Pomysł świętowania 25-lecia zespołu okazał się strzałem w dziesiątkę, szansą jedną na milion, którą wykorzystali w stu procentach. Ponowne zaproszenie do współpracy Kasi Stankiewicz miało trwać przez kilka koncertów. Jak się okazało zapotrzebowanie na taki comeback przerosło chyba samych muzyków i szybko przeniosło się na kolejny rok koncertowania. Również w 2017 roku zespół ma zaplanowane kilkadziesiąt koncertów. Wydaje się, że świętowanie rocznicy powstania będzie trwać i trwać!
Dla Kasi Stankiewicz była to trzecia wizyta w Toruniu w ostatnim czasie. Najpierw pojawiła się w wersji solowej prezentując głównie materiał ze swojej ostatniej solowej płyty, by w lato ubiegłego roku pojawić się podczas Koncertów pod Gwiazdami, evencie organizowanym przez Centrum Kultury Dwór Artusa, już z całym składem zespołu i śpiewając piosenki Varius Manx. Nie dało się także ukryć, że jest szczęśliwa, że ponownie drogi złączyły ją z zespołem. Ten sentyment przewijał się przez cały koncert. To kawałek historii polskiej muzyki i jeden z najlepszych zespołów, który funkcjonował w latach 90, ubiegłego wieku i na początku obecnego.
Na scenie zespół zaprezentował mieszankę utworów praktycznie z każdego okresu twórczości zespołu, choć pominięte zostały te najnowsze. Usłyszeliśmy klasyki takie jak Orła cień, Ruchome piaski, Pocałuj noc czy Kiedy mnie malujesz, ale i te mniej znane, niesinglowe pozycje. Niespodzianką było wykonanie jednego z pierwszych utworów zespołu Co dalej, gdy wokalistką była jeszcze Anita Lipnicka. Dla Kasi Stankiewicz było to pierwsze wystąpienie z tym utworem – z resztą bardzo udane. Towarzyszył jej młody skrzypek Mateusz Smoczyński. Tradycją stało się też również wykonanie piosenki Maj przez jednego z fanów.
Kasia Stankiewicz jest w wielkiej formie wokalnej. Każdy dźwięk był tu na miejscu, niemal z perfekcyjnym frazowaniem i ciągnięciem dźwięków do ich końca. Zawsze ciekawiło mnie, jak tak filigramowa osoba jak Kasia, może z taką lekkością wykonywać wszystkie utwory. Dodajmy, nieproste, choć takie się wydają. Brawo, brawo. Czekam na więcej. Mam nadzieję, że na Ameryce i Piątku się nie skończy. Kolejnych kompozycji mamy niedosyt!















































