Kari wystąpiła we wrocławskiej Starej Piwnicy. Relacja Dariusza Kozery

W miniony czwartek Kari zakończyła swoją trasę koncertową I AM FINE. Ostatnim przystankiem na niej był wrocławski pub Stara Piwnica, w którym miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć wokalistkę na scenie.

Zdjęcie użytkownika KARI.
fot. Facebook Kari

Zanim jednak zgromadzona publiczność mogła zobaczyć gwiazdę wieczoru pojawił się duet znany jako Linia Nocna (Monika Wydrzyńska i Mikołaj Trybulec). Nie będę ukrywał, przed koncertem nigdy o nich nie słyszałem. Starczyło jednak, aby zaprezentowali swój debiutancki singiel zatytułowany Znikam na chwilę, a ja już wiedziałem, że jest dla nich miejsce na polskim rynku muzycznym. Najbardziej urzekła mnie jednak ballada W Tobie Tonę, w której Monika zaprezentowała pełen wachlarz swoich umiejętności wokalnych. Trzeba przyznać, że pomimo iż dziewczyna dopiero stawia pierwsze kroki w przemyśle muzycznym, to dobrze wie co i jak robi.

Po krótkiej chwili przerwy, gdy Linia Nocna zakończyła swój występ, na scenę weszła gwiazda wieczoru, Kari oraz jej zespół. Trzeba przyznać, że dziewczyna nie zamierzała się oszczędzać i już przy pierwszym utworze tańczyła po całej scenie i zarażała publiczność swoją pozytywną energią.

W trakcie koncertu artystka śpiewała głównie taneczne i szybkie utwory, przy których publika tańczyła i świetnie się bawiła. Najlepszych z nich był kawałek War, przy którym naprawdę ciężko było ustać w miejscu. Na szczęście nie zabrakło miejsca na nieco wolniejsze utworu. Wybierając się na koncert liczyłem na to, że uda mi się usłyszeć na żywo piosenkę Tammy. Tak też się stało. Podczas tego trwającego ponad 6 minut utworu publiczność miała okazję usłyszeć wokal Kari w najlepszym wydaniu. Bez wątpienia najlepsza piosenka z całego koncertu.

Podczas trasy I AM FINE wokalistka promowała swój najnowszy, trzeci studyjny album o tym samym tytule. Podczas koncertu nie zabrakło jednak starszych utworów takich jak chociażby I Am Your Echo, który Kari zaśpiewała na bis. Po tym utworze miałem ochotę na o wiele więcej. W związku z tym mam nadzieję, że przy okazji kolejnej trasy koncertowej wokalistka powróci do Wrocławia.

Miłym gestem ze strony artystki był również fakt, że kilkanaście minut po zakończeniu koncertu przyszła spotkać się ze swoimi fanami. Każdy kto tylko chciał mógł dostać od niej autograf, zrobić sobie zdjęcie i chwilę porozmawiać. Trzeba przyznać, że artystka jest bardzo sympatyczną i pełną energii osobą, która gdy jest na scenie, to daje z siebie wszystko, a po koncercie nadal ma siły na uśmiech i rozmowę z każdym zainteresowanym. Jeżeli lubicie muzykę jaką tworzy Kari, to musicie wybrać się na jej koncert. Z pewnością nie będziecie tego żałować.

Czytaj również