Nie ukrywam, że po ich debiucie bardzo oczekiwałam na kolejne wydawnictwo. Po ponad dwóch latach od premiery Ostatniego Bastionu Romantyzmu, duet Karaś/Rogucki powraca z nową erą, nowymi utworami ale i w starym, znanym stylu. Czy Czułe Kontyngenty to kolejny, dobry album? Przekonajmy się.

Duet Karaś/Rogucki szturmem podbił alternatywną scenę w 2019 roku, zgrabnie przechodząc do szerszej publiki. Dość ryzykowne, międzypokoleniowe połączenie różnych brzmień mogło albo być genialne, albo się nie udać. Na szczęście wydając cover 1996 zespołu T.Love i debiutancki singiel Bolesne Strzały w Serce mocno zaznaczyli swoją pozycję i utrzymali ją do tej pory. Z pewnością był to zaskakujący zespół, ale jak bardzo potrzebny na rodzimej scenie, świetnie wypełniając lukę po Comie i The Dumplings.
Po ogromnym sukcesie Bastionu, przyszedł czas na Czułe Kontyngenty. Kuba Karaś i Piotr Rogucki ponownie zabierają słuchaczy w świat romantyzmu, także jego tragicznej wersji, melancholii, smutku, podniosłości. Całe szczęście, że twórcy zostali przy klimacie z Bastionu, który zdefiniował ich na rynku, ale nie narzucił określonej łatki. Jednak ten album ma w sobie również nutkę zmian. Słyszymy o wiele więcej weselszych brzmień, a po pierwszym odsłuchu określiłam album jako nieco radośniejszy od poprzednika.
Nie da się ukryć, Ostatni Bastion Romantyzmu mocno podniósł poprzeczkę kolejnym wydawnictwom grupy. Chcę to bardzo podkreślić, ponieważ Czułe Kontyngenty gorzej wypadają na tle debiutu. Nie oznacza to jednak, że jest to zły album – jest fantastyczny. Polski rynek muzyczny otrzymał właśnie kolejny, świetnie wyprodukowany krążek, który z pewnością zostanie z nami na dłużej. Przede wszystkim, odniosłam wrażenie, że Kontyngenty są brzmieniowo pełniejsze. Nad jego powstaniem pracował pełny zespół, to znaczy, oprócz frontmanów, wkład w każdy utwór mieli Wiktoria Jakubowska i Kamil Kryszak. Słychać w utworach pewną świeżość, nowe podejście do brzmienia zespołu, co jeszcze bardziej uwypukliło klimat albumu i podtrzymało charakter twórczości Karaś/Rogucki.

Muzycznie, artyści wciąż utrzymują się w uwielbieniu i inspiracji latami 80., zamieniając je w swoje charakterystyczne już brzmienie. Cieszy mnie fakt, że zostali przy tym klimacie, świetnie się w nim sprawdzają. Eksperymenty są fajne i potrzebne, ale po co udoskonalać coś genialnego? Gdzieniegdzie możemy usłyszeć nowe instrumenty, jak flet, na którym gra Wiktoria – jednak są to na tyle dobre dodatki, które nie zaburzają harmonii całego albumu, wręcz przeciwnie.
Tekstowo – ponownie doświadczamy niesamowitego umysłu pisarskiego Piotra Roguckiego. Zgrabnie przechodzi z romantycznych tematów po nawet te apokaliptyczne. Nieoczywiste na pierwszy odsłuch wyrażenia pozwalają słuchaczowi wgłębić się w utwór i interpretować według nawet własnych doświadczeń. To coś, co pokochałam w pierwszym albumie i ta miłość kontynuowana jest na Kontyngentach.
Po zachwytach, czas na trochę goryczy. Odniosłam wrażenie, że album nie ma bardzo chwytliwych utworów. Po pierwszym i drugim odsłuchu coś utknęło mi w głowie, ale nie było to tak wgryzające się w umysł jak sądziłam. Oczywiście, po wielokrotnym przestudiowaniu albumu od przysłowiowej dechy do dechy znalazłam swoich ulubieńców, jednak to stało się właśnie po jakimś czasie. Do promocji albumu wybrałabym też inne single. Mam nadzieję, że artyści skupią się na większym rozgłosie utworów jak tytułowe Czułe Kontyngenty czy Resztę Zostawmy Na Jutro. Brunatny natomiast powinien być zaprezentowany o wiele wcześniej. Muzycy ukrywali przed fanami takie złoto, a singiel genialnie reprezentuje klimat krążka.
Album otwiera piękny Carmex, wprowadzając słuchaczy spokojnym brzmieniem, ale nie zdradzając jeszcze co przed nimi. Przyznam, że przypomina mi on poprzedni album i śmiało mógłby też tam się znaleźć. Carmex znalazł się na liście moich ulubieńców, obok wspomnianego już Brunatnego, żywcem wyjętego z lat 80. Tuż po nim mamy Zobacz Jak Się Ładnie Pali, również utrzymany w typie twórczości za jaki kochamy ten duet. To najdłuższy utwór na Czułych Kontyngentach, spokojny, dający trochę oddechu w samym środku tracklisty. Natomiast listę moich top utworów zamyka końcówka – Jutro Spróbujemy Jeszcze Raz i tytułowe Czułe Kontyngenty. Jutro… pokochałam w zasadzie od pierwszego poznania na jednym z koncertów. Tu przyznam, że refren jest wyjątkowo chwytliwy. Przechodząc do finału, ostatni utwór fantastycznie komponuje się z Carmexem, stanowiąc idealne rozpoczęcie i zakończenie wydawnictwa. Lubię, kiedy artyści są stanowczy w swoich albumach i nie zostawiają słuchaczy z pewną dozą niedosytu po przesłuchaniu pełnej tracklisty. Kontyngenty mają swój wstęp, rozwinięcie i zakończenie.
Nie chcę twierdzić, że utwory których nie wymieniłam są złe, to byłoby grubą przesadą. Na uwagę zasługuje Marianna, Resztę Zostawmy Na Jutro czy Film. Dodatkowo, mamy pierwszą oficjalną współpracę zarejestrowaną na nagraniu. W utworze Bezpieczny Lot do grupy dołączyła Julia Wieniawa, której wokal świetnie zgrał się z chrypiącym głosem Roguckiego. Również ten utwór możemy usłyszeć w kampanii jednej z marek samochodów osobowych.
Podsumowując, album jest dobry, nawet bardzo dobry. Karaś i Rogucki znów to zrobili i mam nadzieję, że ich geniusz nigdy się nie skończy. Ich praca to zawsze gwarancja najwyższej jakości. Rogucki ze swoim wokalem i Karaś z producenckim umysłem „robią mi w głowie takie małe eksplozje”. Mimo, iż Czułe Kontyngenty nie od razu podbiły moje serce to i tak zagoszczą w nim na długo i dołączą do Bastionu który był nie-sa-mo-wi-ty. Z niecierpliwością czekam na koncerty, aby już w całości usłyszeć cały materiał na żywo.
- Sylwia Krzywonos - 8/108/10
- Karolina Posytek - 8/108/10
- Tomasz Ochota - 7/107/10
- Łukasz Mantiuk - 4/104/10
User Review
( votes)- Data premiery: 23 09 2022
- Single: Bezpieczny Lot, Brunatny, Film, Zapasowy Tlen, Jutro Spróbujemy Jeszcze Raz

