Ralph Kaminski, Piotr Zioła i Bovska wystąpili w krakowskim klubie Studio. Relacja Patrycji Muchy

W krakowskim klubie Studio po raz szósty odbywa się Festiwal Synestezje, którego celem jest ukazanie zależności pomiędzy muzyką, plastyką i słowem. Dodatkowym atutem festiwalu jest promocja młodych artystów, którzy wtargnęli do świata muzyki z przytupem.

8 grudnia na scenie klubu pojawiła się wspaniała trójka – Bovska, Piotr Zioła oraz Ralph Kaminski. Zanim jednak to się stało, publiczność rozgrzała Edyta Górecka – laureatka Konkursu Muzycznego powiązanego z Festiwalem Synestezje, która zwyciężyła w zeszłorocznej edycji.

Jako pierwszy na scenie pojawił się Ralph Kaminski, którego debiutancki krążek m o r z e niedawno obchodził swoje pierwsze urodziny. Obecnie trwa druga część trasy promująca wyżej wspomnianą płytę.
Cały występ Ralpha otworzył kawałek „na czasie”, czyli Grudniowa Piosenka. Podczas koncertu zaobserwowałam, że znaczna większość publiczności przyszła tam właśnie dla tego wykonawcy. Za plecami słyszałam komentarze zaskoczonych gości, którzy nie mogli wyjść z podziwu, że każde wyśpiewane przez niego słowo znajduje swoje wtórowanie. Dodatkowo, nie można nie wspomnieć o fanklubie Ralpha, który pojawił się także na tym koncercie. Fani podczas piosenki Apple Air podnieśli w górę papierowe jabłka i trzymali je tam przez całą piosenkę. Mimo, że jabłuszek było mało – bardzo podobało się to artyście, który podziękował za to i za niepoddawanie się mimo bólu uniesionych rąk. Swoją drogą, Apple Air na tym koncercie było czymś wyjątkowym. Na koncercie pojawiła się rodzina Ralpha, m.in. Pani Mama oraz Babcia Kristina, a piosenka ta to właśnie opowieść o dzieciństwie i domu rodzinnym.

Nie zabrakło oczywiście chwil pełnych wzruszeń. Pierwszą była ta przy Apple Air, gdzie Ralph dziękował swojej mamie i babci, a w powietrzu wyczuwalna była duma. Gdy przyszedł czas na utwór Jan, dedykowany zmarłemu dziadkowi Ralpha, Kazał on zapalić latarki w telefonach i wyciągnąć je w górę z myślą o wszystkich tych, za którymi tęsknimy. Oczywiście było także mnóstwo momentów, które rozładowały podniosłą atmosferę. Sporo żartów i dystansu to cechy charakterystyczne występów Kaminskiego. Swoboda jaką wokalista emanuje daje się we znaki każdemu skupionemu przy nim. Ważną częścią koncertu jest taniec oraz teatralność ruchów. Do tego cekiny! Nie tylko te na ubraniach całego zespołu, ale i te na twarzach.

Wiecie, że Ralph Kaminski może pochwalić się m o r z e m w wersji winylowej? Koncert w Krakowie był pierwszym, podczas którego można było nabyć ten wyjątkowy dla artysty element.

https://instagram.com/p/BcdPPrHnHFu/

Cały koncert został niestety skrócony i wraz z Ralphem bawiłam się zaledwie godzinę. Nie było to jednak spowodowane żadnym kaprysem. Zaraz po nim, na scenie pojawił się Piotr Zioła, który również skupił wokół siebie niemały tłum. Mi jednak zależało na pokoncertowym spotkaniu z autorem m o r z a, dlatego z Piotrem spędziłam jedynie pół godziny. Co na pewno mogę powiedzieć to to, że jest to artysta, który brzmi dobrze bynajmniej nie tylko na płycie, ale też na żywo. Z chęcią wybrałabym się na jego kolejne koncerty i dokładniej przyjrzała się jego postaci. Równocześnie żałuję także, że ominął mnie cały koncert Bovskiej, która pojawiła się jako ostatnia, a ja klub musiałam niestety opuścić o wiele wcześniej. Mam jednak nadzieję, że będę miała jeszcze niejedną okazję na zobaczenie jej występu na żywo.

Czytaj również