Kacey Musgraves – Golden Hour (2018), recenzja Adrianny Małolepszy

Są tacy artyści, którzy swoją obecnością na scenie i w muzyce wprowadzają do nich powiew świeżego powietrza. Jedną z nich, szczególnie w muzyce country zdecydowanie jest Kacey Musgraves. Od czasu wydania jej debiutanckiego albumu w 2013 roku wciąż niezmiennie cieszy się uznaniem i aprobatą nie tylko fanów gatunku ale także i profesjonalistów czy kolegów i koleżanek po fachu. Jej najnowsze muzyczne dziecko, choć inne od swoich poprzedników nadal absolutnie warte jest uwagi.

Golden Hour przypada na dobry okres w życiu piosenkarki. Dziewczyna niedawno szczęśliwie wyszła za mąż, jej kariera wciąż niezmiennie nabiera tempa… Tę radość zdecydowanie da się wyczuć w materiale. Bije z niego delikatność i przestrzeń oddziałująca na słuchacza wręcz uspokajająco.
Te pozytywne uczucia przybierają również bardziej konkretną formę w utworach takich jak tytułowe Golden Hour czy Slow Burn. Dwie akustyczne ballady ukazujące dwie twarze podobnych uczuć. Pierwsza z nich to jest zdecydowanie kierowana do ukochanego artystki. Musgraves bardzo barwnie opisuje swoje szczęście. Poprzez naprawdę świetnie uchwycone w tekście emocje pozwala nam zajrzeć w swoje serce.
Slow Burn ukazuje Kacey przejmującą ster w swoje ręce. Ale nie w ten tradycyjny, „głośny” sposób do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie. Dziewczyna chce żyć na swój sposób. Zwolnić i cieszyć się chwilą.

Będąc przy temacie afirmacji nie sposób nie wspomnieć o kolejnym fantastycznym utworze. Oh, What A World to kwintesencja tego czym według mnie jest Golden Hour. Magiczna akustyczna, kompozycja pełna uroku wyrażająca zachwyt nad otaczającym nas światem wsparta klimatycznym wokalem artystki. W piosence wykorzystany jest również niestandardowy element w postaci przetworzonego komputerowo głosu. Stanowi to świetne podsumowanie tego co reprezentuje sobą w muzyce ta pochodząca z Texasu dziewczyna. Wspaniale wyważone połączenie tradycji z odrobiną nowoczesności.

Wracając jednak do samego albumu jeśli wciąż mało Wam pięknych nastrojowych, akustycznych ballad możecie posłuchać fantastycznego Rainbow opartego na niezawodnym głosie Kacey wspartym akompaniamentem pianina. Jest to kolejny utwór pełen pozytywnych emocji, których jak już można się domyślić przy okazji tego wydawnictwa nam nie zabraknie.
Nie oznacza to jednak, że nie pojawi się utwór przy, którego słuchaniu nie zakręci się w oku łezka. Otóż jest, jakżeby inaczej. Mowa oczywiście o fantastycznym Mother.  Tutaj znów główną i właściwie jedyną rolę w instrumentarium gra pianino.
Niesamowicie celnie uchwycone w tekście emocje towarzyszące tęsknocie za matką czy też właściwie każdą inną bliską nam osobą, od której dzielą nas czy to kilometry czy jakakolwiek inna przeszkoda. To co wyróżnia ją na tle innych to wyjątkowo emocjonalny przekaz Musgraves. W jej głosie prawie fizycznie czuć opisywaną tęsknotę. Wobec takiej mieszanki jak ta naprawdę ciężko przejść obojętnie.

Wbrew ogólnej klasyfikacji Kacey Musgraves jako piosenkarki country, Golden Hour nie jest przeznaczone tylko dla wielbicieli tego gatunku. Pomimo tego, że zawiera w sobie wiele jego elementów nie są one wystawione na pierwszy plan.
Album pełen jest emocji i szczerości. Przepięknie prezentuje się jako całość. Pełen charyzmy i uroku delikatnie płynie, a gdy dobiegnie końca najprawdopodobniej wydarzy się jedna z dwóch rzeczy. Albo będziemy tkwić rozmarzeni w bezruchu przez następne kilka minut, albo natychmiast wciśniemy play by móc znowu przenieść się w krainę malowaną pędzlem tej jakże utalentowanej młodej dziewczyny.

Czytaj również