Australijka powraca ze swoją ciekawie niekonwencjonalną stylistyką i tworzy kolejne dzieło. Czy to miłość od pierwszego usłyszenia?
Julia dała się zauważyć już przy okazji swojego debiutanckiego albumu Don’t Let the Kids Win. Na pewno wielką uwagę przykuwa jej nietypowy styl, który w każdym innym przypadku by się nie sprawdził, jednak ona wpisuje się z nim idealnie. Połączenie popu, country, indie rocka, a do wszystkiego wizualizacje jak z lat 80′? Brzmi co najmniej śmiesznie, dziwnie, a jednak…

Utwory na tej płycie, to jedna wielka spowiedź z życia autorki. Choć zdecydowanie można podzielić kompozycje na dwie grupy. Można usłyszeć bardziej żywe pozycje, jak: Head Alone, Presurre to Party, czy You Were Right. Jednak przewagę nad nimi mają wolne i bardzo klimatyczne ballady, do których zaliczyć możemy: Body, Don’t Know How To Keep Loving You, When The Family Flies In, Comfort oraz Turn Me Down.
I choć Crushing może kojarzyć się raczej z pozytywnym uczuciem zauroczenia się, motyli w brzuchu, szczęścia, to treść w nim zawarta, jest wręcz odwrotna. Julia Jacklin pisze o temacie, który już rzadziej pojawia się w muzyce: o odkochiwaniu się. Szczególnie podkreśliła to w wywiadzie dla DIY Magazine, mówiąc o utworze Don’t Know How to Keep Loving You, gdzie mówi jak bezsilny człowiek jest, gdy przestaje kochać i musi odejść. Również podkreśla, że pisanie o tym nie spotyka się z taką sympatią, jak o perspektywie osoby porzuconej.
Jednak wokalistka stanęła na wysokości zadania i powstał niesamowicie intymny i klimatyczny utwór, w którym mówi jak to bardzo chciała, by wszystko było dobrze, niestety nie jest w stanie tego zapewnić. Do tego skromny instumental pozwala całkowicie poczuć każde słowo i każdą przekazywaną emocję. Wokal dziewczyny aż przeznaczony jest do tego typu wykonać. Idealnie jej barwa komplementuje się z gitarą, dlatego tym bardziej cieszy przewaga ballad na albumie.
Nie sposób też nie wspomnieć o cudownym singlu, a jednocześnie kompozycji otwierającej krążek. Body to estetyczna i muzyczna uczta dla słuchacza, a jednocześnie piosenka o niesamowicie ciężkiej relacji, z którą się zmagała. Kolejna pozycja, która zabija prawdziwością i zdecydowanie należy się piosenkarce podziw, za umiejętność opowiadania o tym.
Wszystkie przepełnione smutkiem i melancholią piosenki sprawiają, że aż można skrzywić się, gdy tempo przyspiesza. Oczywiście te pozycje nie są złe. Mają one swój urok (szczególnie Head Alone), jednak wybijają one z ogólnego charakteru albumu.
Lecz jeśli już o Head Alone mowa, to nie sposób ominąć zjawiskowego teledysku. Połączenie vintage strojów i typowej współczesnej ulicy jest jednocześnie poste, ale jak zjawiskowe. Mimo że nie dzieje się w nim nic niesamowitego czy przełomowego, to sama forma jest tak wyjątkowa i unikatowa, że zapada w pamięć. Do tego każdy ruch podkreśla tak idealnie tekst opowiadający o uwolnieniu się z uścisku. Do tego kolorystyka wykorzystana sprawia, że całość nabiera jeszcze większej magii. Historia tej piosenki jest unikatowa, jak ten klip i wszystko z tym związane, i choć rytmicznie nie pasuje do całości, warto docenić sam utwór w sobie.
Choć nie jest to płyta idealna, to pełna uroku. To właśnie jej klimat, prawdziwość i unikatowość sprawia, że chce się go słuchać. Warto też docenić bardzo warstwę liryczną, która sprawia, że każdy choć w jak mniejszy sposób może się odnaleźć w nich. Wręcz w tym przypadku niedoskonałość działa na plus. Jest dzięki temu bardzo naturalna i przekazuje wszystko z dużą dozą realizmu, a to przede wszystkim powód by sięgnąć po nią.
- Data premiery: 22 02 2019
- Single: Body, Head Alone
Don' Know How to Keep Loving You
