Mało który artysta zaraz po swoim debiucie otrzymuje nagrodę Grammy. Ta sztuka udała się niecałe 15 lat temu Johnowi Mayerowi. Wtedy też artysta otrzymał nominację w kategorii Best New Artist, a samą statuetkę zdobył w kategorii Best Male Pop Vocal Performance, za utwór Your Body Is a Wonderland. Później do tego konta dołączyło kilka kolejnych nagród – a to za album roku, najlepszy rockowy album, czy piosenkę roku. Jednak już od kilku lat, a mianowicie od czasu wydania albumu Born and Rised, rosnąca ciągle w górę linia statystyk sprzedanych płyt, czy nagród artysty, powoli kieruje się ku dołowi. I tutaj warto postawić pytanie: czy krążek The Search for Everything jest w stanie skierować ją ponownie na szczyty?
Zanim usłyszeliśmy cały długogrający album, Mayer zafundował nam dwie epki The Search for Everything – Wave One oraz The Search for Everything – Wave Two. Na każdej znalazło się kilka piosenek, które ostatecznie trafiły na finalną wersję krążka. Jednak już tak naprawdę po premierze pierwszego EP można było stwierdzić, że te najlepsze czasy świetności Johna Mayera już minęły. Jedyne co pozostało to wierzyć, że utwory, które usłyszeliśmy dopiero z dniem premiery uratują całe brzmienie.
The Search for Everything jest tak naprawdę kolejnym tworem Mayera, który jak najbardziej można posłuchać dla zwykłej przyjemności, jednak nie są to już te kompozycje, które były zapamiętywane przez słuchaczy od kilkunastu lat. Całość muzyki jest tutaj oparta jak zwykle na dużej ilości delikatnych i melodyjnych dźwięków. Ta część zalicza się do jednych z pozytywnych stron tej płyty. Drugą jej część dopełnia nadal dobry wokal Mayera. Ten wokalista umiejętność czarowania głosem opanował do perfekcji. Nie przeszkadza w tym nawet te kilkanaście lat spędzonych na scenie, gdyż do tej pory Mayer potrafi subtelnością swojej barwy dotrzeć do najgłębszych zakątków naszych uszu.
Poza tym, że krążek warto przesłuchać, powiedzmy z czystej ciekawości, brakuje w nim jednego, jak dla mnie kluczowego efektu, a mianowicie zaskoczenia. Melodie w The Search for Everything są przyjemne dla ucha, ale od kompozytora jakim jest Mayer chciałoby się usłyszeć drugie Gravity. Kompozycje, które trafiłyby do naszych uszu i zostały w nich na dłużej, a nie tylko na chwilę, będąc dźwiękami zlewającymi się w całość. Promujący album singiel Love on the Weekend, czy utwory takie jak In the Blood, Changing, Moving On and Getting Over, czy Roll it on Home są Mayerem jakiego znamy już od dawna. Przy takim rozwoju muzyki jaki następuje w obecnych czasach chciałoby się usłyszeć nieco więcej świeżości. Z drugiej strony – właśnie takim brzmieniem John dawno temu zjednał sobie wielu fanów na całym świecie.
Krążek, mimo iż bardzo przewidywalny, bez większych zaskoczeń, przyda się do posłuchania podczas niedzielnego relaksu po ciężkiej pracy. Bo tak naprawdę dźwięki prezentowane przez Amerykanina są idealne właśnie dla takich chwil. Może kolejna statuetka Grammy już nie trafi w jego ręce, ale przyjemność ze słuchania takich albumów odczuje wiele wiernych fanów.

