Jennifer Lopez to jedna z najbardziej znanych wokalistek przełomu wieków. Razem z Enrique Iglesiasem tworzyła duet z iście hiszpańską krwią, których hity rozbrzmiewały w naszych rozgłośniach radiowych. Próżno szukać osoby, która w tamtym czasie nie tańczyła do Let’s Get Loud czy nie nuciła Waiting For Tonight. Później nie było tak kolorowo, a sama artystka skupiła się na swojej karierze aktorskiej. W 2011 roku postanowiła jednak wydać płytę, która pozwoliła jej powrócić na sam szczyt muzyki popularnej.
Love?, bo o niej mowa, zapowiadana była jako jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt tamtego roku. Nikt nie wiedział na co stać J.Lo, która zaprzątała sobie głowę raczej papparazzi i kolejnym kontraktem filmowym aniżeli produkcją nowych utworów. Tymczasem powróciła świetnym singlem On The Floor z Pitbullem, z którym, jak się później okazało, nie współpracowała po raz ostatni. To jeden z jej największych sukcesów komercyjnych, a zarazem zgrabne odświeżenie megahitu Lambada zespołu Kaoma sprzed ponad dwudziestu lat. Gwiazda J.Lo znowu zaświeciła pełnym blaskiem, a o niej samej mówiono niemal wszędzie, nie tylko ze względu na muzykę (przypomnijmy: rozstanie z mężem Marciem Anthony). W ten sposób tytuł płyty Love? nabrał kolejnego znaczenia. Nie zważając na kondycję swojego życia prywatnego wydała jeszcze dwa single – oba przebojowe i pokazujące Jennifer w najlepszej formie (kolaboracja z raperem Lil Waynem I’m Into You oraz taneczny przebój Papi).
Niestety poza wspomnianymi utworami na płycie ciężko znaleźć równie dobre, skoczne i przebojowe kawałki. Wyjątek stanowi romantyczna ballada Until It Beats No More, która spokojnie mogła stać się czwartym singlem promującym płytę. Tak się jednak nie stało, a sama piosenka nigdy nie trafiła do szerokiego odbiorcy. A szkoda. Kolejne utwory to typowe „zapchajdziury” – mieszanka electro, dance i popu z prostym przesłaniem – tańcz, nie myśl o jutrze, no i przede wszystkim kochaj. Zdecydowanie lepiej nie zwracać uwagi na mdławe Good Hit, który promował jej stronę internetową. Spośród tych utworów, gdzie główna zasada opiera się na „im głośniej, tym lepiej” najlepiej wypada Invading My Mind, ale to tylko pokazuje poziom tej płyty.
2011 rok to z pewnością wielki powrót J.Lo. Powrót jakże udany, który zaowocował wielkimi hitami. Tymczasem sama płyta Love? to tylko pretekst, aby móc single wydać na longplayu i je sprzedać. Niektórych od słuchania tego wydawnictwa rozboli głowa, inni złapią się za nią, szukając głębszych przesłań w tekstach. Wynik jest jednak ten sam – warto Love? przesłuchać raz, góra dwa. Wtedy pozytywne odczucie pozostaje. Za kolejnym razem okazuje się ono ulotne.
[review]Cała dyskografia Jennifer Lopez wg Marka Generowicz
- On the 6 – 6/10
- J. Lo – 6/10
- This Is Me… Then – 6.5/10
- Rebirth – 5/10
- Como ama una mujer – 4/10
- Brave – 5/10
- Love? – 6/10
- Dance Again… The Hits – 7/10
- One The Floor feat. Pitbull
- Jenny From The Block feat. Jadakiss and Styles
- Waiting For Tonight
- Let’s Get Loud
- I’m Real

