Jasona Mraza nie trzeba nikomu przedstawiać. Od wielu lat amerykański artysta konsekwentnie prezentuje słuchaczom swoją przyjemne pop-rockowe melodie. Jego I’m Yours to wielki przebój, który mimo upływu czas, wciąż zachwyca miliony słuchaczy. Wielu uzna tego 41-latka za przykład gwiazdy jednego hitu. Trochę tak, trochę nie. Od momentu wydania hitowego singla minęło jednak już dziesięć lat, a Jason Mraz prezentuje swoją już szóstą płytę zatytułowaną Know.
Z pierwszym dużym przebojem bywa różnie. Pozwala artyście zaistnieć w branży muzycznej, otwiera wiele nowych możliwości, jest w stanie rozruszać karierę. Świetna sprawa, ale jest też druga strona medalu. Niektóre singla stają się tak ogromnymi hitami, że niejeden muzyk nie jest już wydać utworu, który chociaż w niewielkim stopniu dorówna sukcesowi wcześniejszego przeboju. Wydaje się, że Jason Mraz został nieco zaszufladkowany jako gwiazda jednej piosenki. Choć amerykański artysta miał znane kawałki przed i już po wydaniu słynnego I’m Yours, to właśnie ta kompozycja jest mangum opus, które definiuje jego karierę – czy tego chce, czy nie.
Od czasu sukcesu I’m Yours minęły lata, a Mraz zdążył już wydać trzy kolejne albumy. Właśnie ukazała się jego szósta płyta Know., która nie otwiera jednak nowego rozdziału w twórczości Amerykanina. Znów jest przyjemnie, lekko oraz pozytywnie. Artysta nie odważył się zaryzykować i zrobić coś zupełnie odmiennego od swoich wcześniejszych dokonań. Po raz kolejny postawił na gitarowe melodie pełne słońca oraz ciepła, pamiętając o pozostaniu w bezpiecznej odległości od brzmienia, z którego słynie jego kariera. Atakujące swoim optymizmem Have It All, słodkie i zachęcające dźwiękami ukulele Better With You czy mieszające reggae z popem Making It Up – każdy z tych utworów brzmi jak kompozycja, którą Jason Mraz mógłby zaserwować swoim fanom już dziesięć lat temu.
Trochę szkoda. W przypadku tego muzyka powiew świeżości na pewno by się przydał, patrząc na wyniki ostatniego albumu Yes!, który nie osiągnął sukcesu komercyjnego. Amerykanin wyraźnie zadomowił się w prostych, czasami też niestety tanich oraz głupkowatych melodiach. Pewnie, łatwiej stworzyć coś sprawdzonego, niż ryzykować i zaliczyć porażkę. Gorzej, jeśli wypróbowane metody nie robią już kompletnie wrażenia. Tak jest właśnie w przypadku nowej płyty artysty, której zawartość nie zaskakuje i jest zbyt podobna do siebie.
Bezbarwny duet z Meghan Trainor (More Than Friends) czy flirtujące z country Might As Well Dance idealnie pokazują, że formuła Jasona Mraza szwankuje. Ile razy można bowiem serwować słoneczne, przyjemne do bólu i w plażowym klimacie piosenki opowiadające o miłości? Pozytywnego klimatu na albumie Know. jest aż nadto, co zamiast relaksować, męczy, a nawet wręcz denerwuje. Warto jednak zatrzymać się nieco dłużej przy otwierającym, niezwykle romantycznym Let’s See What The Night Can Do oraz chwytliwym i gitarowym Unlonely – to zdecydowanie najlepsze momenty nowego wydawnictwa wokalisty z Kalifornii.
Jason Mraz przyzwyczaił swoich zwolenników, że daje im mnóstwo pozytywnej energii swoimi piosenkami. Faktycznie, Amerykanin ma dar do radosnej, gitarowej muzyki, którą może zaczarować nawet największego smutasa. Okazuje się jednak, że potrafi również przesadzić w tę złą stronę, czego najlepszym przykładem jest płyta Know. Szóste dzieło 41-latka na pewno zrobi wrażenie na jego fanach i sympatykach weselnych szlagierów, ale dość szybko może zrazić do siebie zwykłych słuchaczy. Nadmierny i monotonny optymizm.
