W zawieszeniu. James Arthur – Bitter Sweet Love, 2024 (recenzja)

Inne recenzje

Podświadomość działa jak wehikuł czasu. James Arthur dla wielu nadal jest chłopakiem z gitarą, który swoimi emocjami najpierw podbił serca jurorów znanego show, a nieco później również wielu innych ludzi na całym świecie. W swoim najnowszym albumie zdecydował się pomieszać słodycz i gorycz. Już na początku mogę powiedzieć wam, że ten krążek rzeczywiście jest gdzieś pomiędzy. Z jednej strony jest emocjonalnie, z drugiej słychać, że James rozłożył muzyczne wartości trochę inaczej niż dotychczas.

Tytułowe Bitter Sweet Love ma w sobie coś funkowego. Może nie są to oczywiste nawiązania, ale mimo wszystko gdzieś tam się kryją. Free Falling, chociaż wyciszające nie pozostaje bez wpływu na emocje. Zdecydowanie nadaje się na playlistę, na której zbieramy utwory, przy których szklą się oczy. Już w tym miejscu jest charakterystycznie, ale to Sleepwalking przypomniało mi Jamesa Arthura sprzed lat. Zdecydowanie jest nastrojowo, minimalistycznie i uczuciowo. Blindside zaczyna się tradycyjnie, ale to nie trwa długo. Jeśli szukacie utworu, który usłyszycie w radiu, ten zdecydowanie stoi do niego w kolejce.

To, czego byłam niemal pewna już, zanim zasiadłam do ponownego spotkania z twórczością tego konkretnego artysty to to, że z pewnością nie zabraknie wśród niej nastrojowych ballad. Nie pomyliłam się. Just Us ma balladowy potencjał, który zdecydowano się przełamać szczyptą elektroniki, ale wcale nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. W Comeback Kid postawiono na rytm i natężenie. Bardzo możliwe, że znajdą się tacy, którzy zechcą wykrzyczeć słowa refrenu. Jest i zwrot akcji, gitara, spokojnie sączące się dźwięki i mniej niż do tej pory eksploatowany głos. Takie wyciszenie w moim odczuciu zaliczyć można zdecydowanie na plus.Dobrą passę kontynuuje From The Jump. To utwór, przy którym można odpłynąć z niezwykłą łatwością. Być może nie jestem tu obiektywna, ale umówmy się, że delikatny romans akustyki i dźwięków, które ocierają się o rock skradł już wiele serc na długo przed moim.

A Year Ago ma w sobie coś, co przypomina mi twórczość Eda Sheerana. Nie jest to jednak kopia, nie wiem, czy można iść tu tropem inspiracji, ale bardzo prawdopodobne, że fanom twórczości Eda ten konkretny utwór Arthura może wpaść w ucho szybciej niż pozostałe.
Ruthless pokazuje, że jeśli są tacy, którzy szukają u Arthura rockowego potencjału, to mogą mieć odrobinę racji. Chociaż największą siłą odznacza się tu nie tyle oprawa instrumentalna, ile sam głos artysty.

Nie jest tajemnicą, że James Arthur postanowił powrócić do współpracy z producentem, który brał udział w tworzeniu jednego z jego najbardziej rozpoznawalnych hitów, czyli You Won’t Let Go. Dodajmy, że to nie jest jedyny powrót, który przynosi nowa płyta. Muzyk ma przed sobą wiele koncertów, a jeden z nich odbędzie się w naszym kraju. Wspominam o tym dlatego, że Bitter Sweet Love zdecydowanie ma potencjał koncertowy. New Generation sprawi, że tysiące nóg będą podrygiwać w takt. Tak, to zdecydowanie jest nawiązanie do nieśmiertelnego klasyku, jakim jest My Generation od legendarnego The Who. Jeśli James Arthur liczył na przypływ nowych fanów, ta piosenka może w tym pomóc. Taki gatunkowy strzał pozwala nieco zmienić dotychczasowy klimat, tej energii wystarczyło jeszcze na następny w kolejce utwór, czyli My Favourite Pill. Pamiętacie, jak pisałam o powrotach? Is It Alright pokazuje, w jakim repertuarze James Arthur czuje się najlepiej. Mamy ten sam schemat, a jednak kolejny raz działa z taką samą mocą. To kawałek z serii tych, przy których nie ma wątpliwości co do wykonawcy. Homecoming to ostatni z 13 utworów. Kiedy James śpiewał o powrocie do domu, ja zastanawiałam się, czy powrócę do jego najnowszego albumu.

Kilka utworów zwróciło moją uwagę, ale nie na tyle, by przykuć ją na dłużej. Album Bitter Sweet Love jest gdzieś pomiędzy ani dobry, ani zły. Zgodnie z tytułem zostawia słodko-gorzki smak.

James Arthur - Bitter Sweet Love
  • Data premiery: 26 01 2024
  • Single: A Year Ago, Blindside, Just Us, Homecoming, Sleepwalking, Bitter Sweet Love
Najlepsze utwory: New Generation
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Podświadomość działa jak wehikuł czasu. James Arthur dla wielu nadal jest chłopakiem z gitarą, który swoimi emocjami najpierw podbił serca jurorów znanego show, a nieco później również wielu innych ludzi na całym świecie. W swoim najnowszym albumie zdecydował się pomieszać słodycz i gorycz. Już...W zawieszeniu. James Arthur - Bitter Sweet Love, 2024 (recenzja)