Site icon All About Music

Jack Savoretti – Sleep No More (2016), recenzja Piotra Krajewskiego

Mimo że nie minęły nawet dwa lata od premiery ostatniego albumu, 33-latek odkrywa kolejne karty i prezentuje swoje piąte już studyjne dzieło. Savoretti to artysta z naprawdę sporym bagażem doświadczeń. Co tym razem ma do powiedzenia?

Kariera muzyczna Jacka nie należała do tych najprostszych. Niewiele brakowało, a muzyk porzuciłby granie i tworzenie na dobre. Powód? Niezdrowa relacja na linii wytwórnia-artysta. To niestety częsty problem wielu młodych wokalistów, którzy nie potrafią albo nie chcą spełnić oczekiwań koncernu. Mają inny pomysł na swoją karierę, często niezgodny z wizją wytwórni. Wtedy pojawiają schody, na które natrafił właśnie Savoretti. Jego kariera wisiała na włosku, a młody artysta walczył o swoje w sądzie. Trudne doświadczenia spowodowały, że Brytyjczyk porzucił granie na dłuższy czas i skupił się na rodzinie.

Jak to często bywa, muzyka okazała się najlepszą możliwą terapią. Jack zaczął na nowo pisać oraz komponować. Czwarte dzieło Written In Scars z 2015 roku pokazało, że artysta wrócił na właściwe tory. Nie dał się. Stworzył solidny album łączący w sobie muzykę popową, folkową i lekko rockową.

Na nowej płycie jest podobnie. Savoretti ponownie stawia na takie dźwięki. Miesza pop z akustyką i nieco mocniejszym brzmieniem. Artysta wykorzystuje często schemat znany od wieków: lekkie, spokojne zwrotki i mocne, głośne refreny. Czasami to dobrze, innym razem nieco gorzej.

Album muzycznie jest niezwykle bezpieczny. Tym bardziej, jeśli zna się dobrze twórczość tego artysty. Nie ma tu żadnych eksperymentów, powiewu świeżości czy dźwiękowego zaskoczenia. Ciężko stwierdzić, czy powinno traktować się to jako zarzut. Wydaje się, że Jack czuje się w takiej stylistyce zdecydowanie najlepiej i zwyczajnie takie granie mu odpowiada. Słuchając utworów Deep Water, Only You czy singlowe When We Were Lovers trudno nie oprzeć się wrażeniu, że właśnie taka jest i będzie muzyka 33-latka. Niewiele się zmienia, ale nadal jest przyjemnie. Czegoś jednak na Sleep No More ewidentnie brakuje. Nie ma tej ekscytacji, która towarzyszyła przy poznawaniu chociażby jego poprzedniego albumu. Słuchacz otrzymuje muzykę niezłą, miłą dla ucha, ale jednocześnie przewidywalną.

Savoretti udowadnia po raz kolejny, że przyjemne i „przytulne” melodie to jego wielka marka. Cały album to zresztą prawdziwa laurka oraz list miłosny do żony, która trwa przy muzyku na dobre i na złe. Płyta przesiąknięta jest tekstami skierowanymi do najważniejszej kobiety w życiu Jacka. Dużo tu więc romantycznego ducha, a utwory I’m Yours, Tight Rope czy Lullaby Loving uderzają szczerością i osobistym charakterem. Sleep No More sprawia często wrażenie dzieła bardzo prywatnego, wręcz rozkładającego związek na czynniki pierwsze. Nie jest to poezja najwyższych lotów, ale tak nacechowana emocjonalnie, niezwykle szczera warstwa liryczna zasługuje na wiele uwagi.

Wokal 33-latka zasługuje na osobny wątek. Kto poznał go bliżej, zdaje sobie sprawę z tego, jak duży wokalny talent ten artysta posiada. Jego głos potrafi wiele. Delikatny, wrażliwy, a jednocześnie szorstki. W wielu momentach też bardzo mocny i chropowaty (We Are Bound). Miszmasz totalny, ale jaki udany. Savoretti to muzyk, którego chciałoby się usłyszeć na żywo. Czy będzie taka okazja w Polsce? Czas pokaże.

Jak można więc zdefiniować album Sleep No More? To soundtrack do szczęśliwego związku. Deklaracja prawdziwej miłości. Choć robi ona wrażenie na płaszczyźnie tekstowej, to brzmieniowo płyta jest co najwyżej dobra. Pomimo świetnego wokalu i przyjemnego, kameralnego klimatu, piosenki pozostawiają słuchacza z pewnym „brakiem”. Tego dzieła słucha się dobrze, ale bez fajerwerków. Spowodowane to może być tym, że większość kompozycji jest nazbyt podobnych brzmieniowo, przez co mogą wywoływać uczucie znużenia czy monotonii. Nowa muzyka Jacka Savorettiego daje dużo ciepła i przyjemności, ale nie ekscytuje, bo już to słyszeliśmy. Mówi się, że czasem trzeba zrobić krok w tył, by potem dwa do przodu. Zobaczymy.

Exit mobile version