Zapewne zdziwicie się, że recenzuję płytę z 2013 roku. Już tłumaczę. Niebawem pojawi się recenzja Nocnej zmiany, czyli drugiej płyty Izy Kowaleskiej. Nie wyobrażałam sobie pisać recenzji drugiego albumu nie znając debiutu. Diabeł mi Cię dał słuchałam zaraz po ukazaniu. Teraz zapoznałam się z tą płytą dogłębnie.
Tuż przed premierą albumu w materiałach prasowych czytaliśmy:
W pięknych melodiach, trafnych strofach – Iza – jako kompozytorka, autorka tekstów i wokalistka z szerokim wachlarzem ekspresji głosu – opowiada o relacjach między kobietą i mężczyzną – raz lirycznie, raz dramatycznie, wprowadzając słuchacza w świat walki o miłość – nie zawsze jednoznaczną. Diabeł mi Cię dał to inspiracja źródłami piosenki – jej śpiewnością i czytelną narracją.
Nie sposób podważyć te informacje. Debiut Izy to właśnie taka liryczno – dramatyczna opowieść o uczuciach. Właśnie tych najważniejszych pomiędzy dwojgiem ludzi, jednak nie do końca sklasyfikowanych. Nie da się ukryć, że Iza Kowalewska jest właścicielką jednego z bardziej charyzmatycznych wokali. Jest on pełen mocy i niezwykle wyrazisty. W połączeniu z zabawą brzmieniem, różnymi barwami oraz pomysłowością powstał solowy projekt artystki, do niedawna znanej głownie jako członkini zespołu Muzykoterapia. Diabeł mi Cię dał to zbiór 10 kompozycji, które zabierają nas w odległy świat przeróżnych dźwięków. Jest to jednak odkrywcza i ciekawa podróż. Czasami tajemniczą i mroczną w innym miejscu radosną i lekką. Zapewne artystka ma wiele barw i odcieni, które nam pokazała na swoim debiucie.
Wokalistka sama napisała muzykę oraz teksty a także przygotowała wstępne aranże. Teksty odnoszą się do relacji damsko- męskich, które nie raz są wypełnione namiętnością, ale także goryczą i rozczarowaniem. Głównym atutem albumu jest jego różnorodność.To ciekawa mieszanka jazzu, muzyki elektronicznej, pojawia się odwołanie również do rytmów brazylijskiej samby. Wszystko jest jednak spójne.
Należy również zwrócić uwagę, że artystce towarzyszą na płycie świetni muzycy: Dominik Trębski – trąbka, Joanna Duda – pianino, Marcin Ułanowski – perkusja oraz Jacek Szafraniec – bas. Gościnnie wystąpił także Bernard Maseli. Wszyscy razem świetnie się zgrywają i dobrze brzmią. W utworze Damski bokser obok wokalistki śpiewa lider zespołu Zakopower, który towarzyszy jej w refrenie.
Iza Kowalewska pokazała, że jest artystką dojrzałą, świadomą i emocjonalną. Na swojej debiutanckiej płycie udowadnia, że ma pomysł na siebie i jest świadoma, w którym kierunku chce zmierzać. Świetnie operuje swoim wokalem, bawi się nim. Miejscami potrafi być bardzo delikatna i uwodzicielska, innym razem ma soczystą barwę, by w kolejnym utworze brzmieć zadziornie i ostro. To kolorowy motyl, którego możemy podziwiać w 10 utworach. Album ten z pewnością nie jest dla każdego i jestem o tym przekonana. Niemniej jednak udowodniła nim jedno — nie ma nic lepszego niż świadomość muzyczna i wrażliwość na dźwięki.


