Francuska arena w Bordeaux dostarczyła kolejnych informacji na temat odwołanego show Nicki Minaj w minionym tygodniu. Problemem rzeczywiście był prąd, ale to nadal wina Nicki Minaj.

Design niektórych elementów show potrzebuje tysiące więcej prądu niż Europejskie prawo na to pozwala: 3 ampery zamiast 30 miliamperów. Amerykańska ekipa to rozumie, ale zamiast się dostosować, próbują nas uczyć, jak mamy to robić.
Komentuje francuska strona konfliktu w gazecie Le Figaro
W bardzo dużym uproszczeniu, przygotowane przez Minaj show w jednych arenach „rozchodzi” się dobrze, ale do innych jest zbyt ciepło-twórcze – to powoduje, że źle rozprowadzające się ciepło może spowodować albo atak serca u bardziej wrażliwych uczestników show, albo pożar – poprzez ciepło płynące w okablowaniu. Francuska arena w Bordeaux stwierdziła, że nie ma zamiaru ryzykować śmierci ponad 5-tysięcznej widowni i odwołała show.
Mogło się tak zdarzyć, że w pewnym momencie pobór będzie tak dużo, że coś nie zadziała i ludzie umrą. Absolutnie nie mogliśmy zgodzić się na coś takiego.
Dodają Francuzi
Ale wszystko to nadal jest winą Nicki Minaj i jej teamu. Artystka zrobiła sobie show w domu, a następnie próbuje je wcisnąć do wybranych aren. W jednych się udaje, w innych nie. Nie dostosowała koncertu do warunków miejsc, które wybrała, jak również nadal odmawia przearanżowania go, tak, aby w danych miejscach pasowało.



