28 listopad 2015 r., jest kilka minut przed południem, siedzimy w Sali Tierieszkowej w Pałacu Kultury i Nauki. Czekamy. Rozmawiamy. Z ciekawością rozglądamy się. Sala powolutku się zapełnia, gromadzi się coraz więcej ludzi, wolnych krzesełek coraz mniej. Ci, którzy przybyli później, postoją. Pod ścianą siedzi fotograf, chyba nastraja sprzęt lub przegląda wcześniej ustrzelone kadry, najwyraźniej skupiony. Między sofą w kolorze grafitowym, a niskim białym stolikiem ostrożnie porusza się ubrana na czarno niepozorna postać, która pojawiła się dosłownie niepostrzeżenie. Podchodzi do niej druga osoba trzymająca w rękach płytę, nieco zafrapowana. To fan. A przechadzająca się postać to Artur Rojek.
Przedstawione przeze mnie wydarzenie to spotkanie z Arturem Rojkiem w ramach Europejskich Targów Muzycznych Gazety CJG. Poprowadziła je dziennikarka Aleksandra Klich, współautorka książki Inaczej, która ukazała się na rynku 12 listopada minionego roku. Jest to rozmowa (słowo „wywiad” ma w sobie coś z pejoratywności, przynajmniej z mojego punktu widzenia) pomiędzy dobrze znanymi sobie, nieprzypadkowymi ludźmi zapisana na około 300 stronach. Czytając Inaczej niejednokrotnie odnosiłam uczucie… pewnego zawstydzenia, jakbym z ukrycia przysłuchiwała się rozmowie dwojga ludzi, przez dziurkę od klucza zaglądała za kulisy życia kogoś rozpoznawanego.
Nie jest to zmitologizowane, uwypuklające najmniejsze, najintymniejsze szczegóły życia artysty wydawnictwo – tymi słowami chyba odstraszyłam wszystkich potencjalnych łowców sensacji przed sięgnięciem po tą książkę. Rojkowi daleko do ekshibicjonistycznych wynaturzeń. To bardzo przemyślana, bez zbędnych pytań, ale jednocześnie swobodna rozmowa, choć, mimo wszystko, momentami niepozbawiona samokontroli artysty. I, co najważniejsze, Inaczej nie jest sztywnym wywiadem z wystudiowanymi pytaniami i odpowiednio spreparowanym kluczem odpowiedzi.
Wraz z Rojkiem przechadzamy się uliczkami Mysłowic, zaglądamy do pływalni, w której jako dziecko intensywnie trenował, ale też rywalizował z innymi m.in. o gumę do żucia Donald, zjeżdżamy w dół szybu jednej ze śląskich kopalni, jednym okiem spoglądamy na śląskie familoki, a zasięgiem drugiego próbujemy objąć park, w którym muzyk spaceruje z żoną i dwójką synów oraz biega. Odkrywamy jego tory myślenia, poznajemy sposób spojrzenia na życie i świat. To, co go mobilizuje do działań, fascynuje, zachwyca, mierzi, drapie, gryzie. Rojek dzięki Inaczej na oczach czytelnika odbywa migrację wewnętrzną – sprintem wraca do przeszłości, truchtem wybiega w przyszłość, kroczy w teraźniejszości jako świadomy artysta. Płynne przeplatanie się poważnych wątków życia artysty z zabawnymi anegdotami urozmaica treść.
Inaczej pozostawia mały niedosyt. W cieniu rozmowy pozostaje to, co w przypadku Artura Rojka jest dla nas – słuchaczy najcenniejsze, czyli muzyka. Oczywiście dowiadujemy się wiele o OFF Festiwalu, solowej płycie, poznajemy losy grupy Myslovitz oraz relacje między członkami, inspiracje Rojka, jednak ta strona jego życia w tej rozmowie mimo wszystko pozostaje gdzieś na bocznym torze, jest tłem dla reszty wątków. Temat nadal wydaje się być niewyczerpany.
Pewne jest, że obok tej książki stojącej na wystawie w księgarni nie sposób przejść obojętnie. To zasługa pięknej oprawy graficznej przyciągającej uwagę. Całe wydawnictwo zostało wydane w bardzo przemyślany, staranny sposób. Literki nie tłoczą się gęsto i ciasno na każdej stronie przyprawiając czytelnika o zawrót głowy, dzięki czemu układ tekstu jest czytelny i przejrzysty. Książka została również wzbogacona o wstawkę ze zdjęciami, pochodzącymi m.in. z prywatnego archiwum Artura Rojka.
Żyć inaczej znaczy często trudniej. Więc nie warto się męczyć, jeśli nie ma w tym czegoś fascynującego. Ja wchodzę w różne rzeczy nie po to, żeby imponować alternatywą, tylko dlatego, że tam bywają sprawy, ludzie, zjawiska, które są dla mnie albo inspirujące, albo przyjemne, albo ciekawe. Jakoś tak się składa, że moje wybory są inne od powszechnych, choć dla mnie to nie jest żaden powód do dumy, to moja naturalna życiowa ścieżka. Nie lubię też chodzenia na skróty: wolę popracować dłużej, niż wypuścić coś, z czego nie jestem do końca zadowolony.
Że trudniej? No to trudno.” – Artur Rojek, fragment książki
Nie bez powodu rozpoczęłam tą recenzję od przywołania tamtego wydarzenia. Stanowi ono idealne odwzorowanie tego, z czym stykamy się w książce – niepozorny, zwykły człowiek, wśród innych ludzi właściwie niewyróżniający się niczym, posiadający pełen zestaw całkowicie powszednich cech, w rzeczywistości zaskarbia całą uwagę tych, którzy się z nim, z jego twórczością stykają lub zetknęli się chociaż raz. Czytając Inaczej mimowolnie stajemy się tą publicznością ze spotkania z uwagą i nieprzeciętnym zainteresowaniem słuchającą rozmowy tych dwojga ludzi.


