Imagine Dragons – Smoke + Mirrors Live (2016), recenzja Katarzyny Turowicz

1
246

Trasa koncertowa jest niezaprzeczalnym, nieodłącznym aspektem promocji każdego albumu na każdej szerokości geograficznej. Muzycy prezentują na niej materiał z najnowszej płyty, ale też uzupełniają setlistę o znane i lubiane przeboje. Nic więc dziwnego, że również amerykańska formacja Imagine Dragons wyruszyła w trasę tuż po wydaniu w 2015 roku swego albumu zatytułowanego Smoke + Mirrors, a jeden z przystanków Smoke + Mirrors Tour został nawet zarejestrowany.


Jednym z najbardziej dostrzegalnych elementów różniących trasy koncertowe poszczególnych artystów jest rozmach – w końcu nie każdy może pozwolić sobie na potężną scenę, fantastyczne nagłośnienie, mnóstwo platform, fenomenalną oprawę świetlną, a w końcu multimedialny charakter i rejestrację jednego z przystanków całego tournee. I jeśli cała trasa Smoke + Mirrors Tour wyglądała tak, jak zarejestrowany koncert w Toronto, który odbył się 4 lipca minionego roku, to zespołowi Imagine Dragons należy pogratulować.

Tak wielkie przedsięwzięcie wymaga ogromnego poświęcenia, dużej ilości czasu oraz bardzo drobiazgowej pracy, a to z kolei widać i słychać na zarejestrowanym materiale. Trwająca niemal rok światowa trasa licząca 109 koncertów to także sztab ludzi, którzy skrupulatnie uwijali się w mrówczej pracy na akord, by wszystko było gotowe na czas i dopracowane do perfekcji. Wszyscy członkowie Imagine Dragons dali znakomity popis swoich umiejętności, pokaz talentu oraz doskonałej precyzji, a w trakcie koncertu zabrakło miejsca na pomyłki. Nie umniejszając roli Ben’a McKee, Wayne’a Sermona i Daniela Platzman’a, to ich kolega z zespołu, lider i głos Imagine Dragons Dan Reynolds kradnie im show, ale także to właśnie on w największej mierze je tworzy. Jest z całą pewnością w fantastycznej wokalnej formie, co z kolei słychać. Naturalny styl bycia, swoboda w poruszaniu się i luźna konferansjerka to coś, na co zebrana publiczność żywo reaguje, a fani formacji po prostu kochają. Krótkie, ale regularne i emocjonalne mowy rozbijają sztywną strukturę typowego koncertu, pogłębiają interakcję na linii artysta-odbiorca, niwelują dystans.

A co Panowie z Imagine Dragons zaprezentowali przed kanadyjską publiką? Na setliście koncertu w Toronto znalazły się zarówno utwory pochodzące z debiutanckiego krążka amerykańskiej grupy zatytułowanego Night Visions i wydanego w 2012 roku, jak też – a właściwie przede wszystkim – z najnowszego wydawnictwa. Formacja nie pominęła takich swoich hitów jak Radioactive, Demons, I Bet My Life czy On Top Of The World. Nie zabrakło też coverów. Po wykonaniu utworu It’s Time rozbrzmiał przebój założonego w 1982 roku niemieckiego zespołu Alphaville, hymn młodości, czyli Forever Young. Układ wykonywanych kolejno utworów został dobrze przemyślany, koncert nie dłuży się, nie jest nużący, dzięki czemu widz nie ma ochoty po, co najwyżej, czterech pierwszych utworach zakończyć tego muzycznego seansu i wyjąć płyty z odtwarzacza.

Wizualną stronę tego wydawnictwa zdecydowanie szpecą komputerowo wtłoczone w zarejestrowany obraz efekty specjalne rodem z tanich produkcji filmowych z gatunku science fiction. Dobitnym tego przykładem są jakieś szybko migające mgliste fale nałożone na grającego swoją solówkę Wayne’a „Wing’a” Sermon’a wykonywaną podczas utworu Hopeless Opus. Jestem przekonana, że ten gitarzysta wraz ze swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami daje radę bez tej sztucznej cyfrowej otoczki.

Z żalem muszę przyznać, że Smoke+Mirrors Live Imagine Dragons nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia jak chociażby koncertowe wydawnictwo U2 iNNCENCE+eXPERIENCE: Live in Paris, które również ukazało się w tym roku. Czegoś mi w nim zabrakło, a może czegoś było za dużo. To jednak nie zmienia faktu, że nie poszłabym na ich koncert. Poczuć to, co zebrany, piętnasto-tysięczny w Toronto tłum, musi być niesamowitym przeżyciem. I z pewnością nim jest.

1 KOMENTARZ

  1. Czekam na to, aż zdecydujecie się zrecenzować najnowsze dzieło (!) Kanye Westa pt. „The Life of Pablo”. :)))
    Pozdrawiam!

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.